Raport: byli komisarze i europosłowie trafiają z unijnej polityki do lobbingu

Świat
Raport: byli komisarze i europosłowie trafiają z unijnej polityki do lobbingu
pixabay/public domain

Połowa byłych komisarzy UE i znaczna część byłych europosłów trafiła z unijnej polityki do firm, które lobbują w Brukseli - wynika z wtorkowego raportu Transparency International. TI wezwała instytucje unijne do zaostrzenia reguł dotyczących podejmowania pracy przez byłych posłów do Parlamentu Europejskiego czy komisarzy.

Z raportu organizacji wynika, że z 485 europosłów, którzy przestali pełnić mandat po wyborach w 2014 r., co najmniej 171 znalazło zatrudnienie poza sektorem publicznym. Prawie jedna trzecia z nich pracuje w firmach, które znajdują się w unijnym rejestrze lobbingowym. W przypadku prawie 100 europosłów TI nie udało się zebrać danych.

 

Do biznesu przechodzą też byli komisarze. Według raportu spośród tych piastujących stanowiska w KE w latach 2010-2014 ponad połowa pracuje obecnie w przedsiębiorstwach czy organizacjach, które są w unijnym rejestrze transparentności. Wśród firm, które ich zatrudniły, są gigant stalowy ArcelorMittal, Uber, Bank of America i Volkswagen.

 

Tendencja obserwowana w UE pokrywa się z amerykańską, gdzie w 1974 r. tylko 3 proc. byłych kongresmenów związało się z firmami lobbującymi, natomiast w 2012 r. była to już ponad połowa.

 

Politycy czy wysocy urzędnicy nie muszą pracować w przedsiębiorstwach świadczących głównie usługi lobbingowe, bo o swoje interesy dbają również firmy, których główna działalność nie jest związana z wpływaniem na proces decyzyjny UE.

 

"Lobbują u swoich byłych kolegów"

 

Z danych TI wynika np., że najbardziej aktywny jest Google, którego pracownicy najczęściej spotykali się z przedstawicielami instytucji unijnych. Internetowy gigant, przeciwko któremu KE prowadzi kilka postępowań o nadużywanie dominującej pozycji, zatrudnia najwięcej byłych eurokratów.

 

- Wszystkie organizacje mogą czerpać z doświadczenia i wiedzy byłych polityków, ale jest problem z tymi, którzy jednego dnia przygotowują unijne prawo, a następnego lobbują u swoich byłych kolegów w dokładnie tych samych sprawach - oświadczył Daniel Freud z Transparency International.

 

Rzecznik Komisji Europejskiej Margaritis Schinas mówił na konferencji prasowej, że Komisja ma odpowiednie procedury, aby zapobiegać potencjalnym konfliktom interesu. Zgodnie z kodeksem postępowania dla komisarzy, nie mogą oni przez 18 miesięcy po zakończeniu kadencji podjąć nowej pracy w sektorze prywatnym bez postępowania sprawdzającego wykluczającego właśnie konflikt interesów.

 

Nowa praca b. szefa KE

 

Mimo tych reguł w ubiegłym roku wielkie oburzenie wywołało podjęcie przez poprzedniego szefa KE, Portugalczyka Jose Barroso, pracy w banku Goldman Sachs. Nie złamał on jednak przy tym żądnych formalnych zasad postępowania.

 

- Nasze procedury są najbardziej wymagające i rygorystyczne spośród tych, które funkcjonują w organizacjach międzynarodowych i rządach krajowych - podkreślił rzecznik Komisji.

 

Obecny przewodniczący KE Jean-Claude Juncker na fali publicznego oburzenia zaproponował wydłużenie okresu przejściowego do trzech lat dla byłych szefów kierowanej przez niego instytucji oraz do 24 miesięcy dla byłych komisarzy.

 

Europarlamentarzyści nie są objęci żadnymi zakazami

 

Z kolei Parlament Europejski, którego posłowie sami nie są objęci żadnymi zakazami, w grudniowej rezolucji opowiedział się za tym, by okres przejściowy dla byłych komisarzy wydłużyć do trzech lat.

 

Wśród rekomendacji Transparency International znalazła się m.in. taka, by KE i inne instytucje unijne miały wyposażony w odpowiednie możliwości działania niezależny komitet etyczny. Obecnie w KE powoływane jest takie ciało do zbadania konkretnych przypadków, jednak jego rekomendacje nie są wiążące.

 

PAP

az/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze