Gambijski prezydent nie chce oddać władzy. Interweniują sąsiednie państwa

Świat
Gambijski prezydent nie chce oddać władzy. Interweniują sąsiednie państwa
PAP/EPA/STR

Prezydenci Gwinei i Mauretanii przybyli w czwartek do Gambii, by skłonić dotychczasowego prezydenta Yahyę Jammeha do przekazania władzy następcy wyłonionemu w demokratycznych wyborach. Wyznaczony przez kraje regionu termin minął w południe (godz. 13 w Polsce). Reuters donosi nieoficjalnie, że Jammeh poprosił o przedłużenie terminu o cztery godziny, do godz. 16 czasu miejscowego.

Prezydenci Gwinei i Mauretanii, Alpha Conde i Mohammed uld Abd el-Aziz, przybyli do stolicy kraju, Bandżulu. Mauretania wymieniana była wcześniej jako kraj, do którego Jammeh mógłby udać się na uchodźstwo.

 

Tymczasem na terytorium Gambii czekał w piątek korpus ekspedycyjny Zachodnioafrykańskiej Wspólnoty Gospodarczej (ECOWAS). W czwartek siły złożone m.in. z żołnierzy Senegalu, Ghany, Nigerii, Togo i Mali, i wyposażone m.in. w czołgi, przekroczyły granicę Gambii, nie napotykając oporu - powiedział przywódca ECOWAS Marcel Alain de Souza.

 

Jammeh "może udać się z prezydentem Conde"; jeśli się na to nie zdecyduje, "sprowadzimy go siłą lub go przekonamy" - powiedział de Souza. W takim wypadku "nasze oddziały pomaszerują na Bandżul" - dodał.

 

Ustąpi pod warunkiem amnestii

 

Dotychczasowy prezydent w piątek pozostawał w swojej oficjalnej siedzibie w stolicy. Dzień wcześniej rozwiązał swój gabinet, przy czym kilku ministrów podało się do dymisji już wcześniej, a część z nich zbiegła z kraju - poinformował szef gambijskiej telewizji Malick Jones.

 

Jammeh rozpoczął negocjacje z ECOWAS w czwartek wieczorem; zgodził się ustąpić pod warunkiem uzyskania amnestii, która objęłaby wszystkie jego działania jako szefa państwa, oraz pozwolenia na pozostanie w kraju. Warunki te są dla ECOWAS nie do przyjęcia - oświadczył de Souza.

 

Regionalna organizacja ECOWAS chce zapewnić, że w Gambii władze obejmie wybrany w wyborach prezydenckich 1 grudnia 2016 roku Adama Barrow. W czwartek został on zaprzysiężony na prezydenta, ale z powodu protestów Jammeha, który kontestuje wynik grudniowych wyborów i we wtorek ogłosił w kraju stan wyjątkowy, inauguracja odbyła się w gambijskiej ambasadzie w Senegalu.

 

Kadencja Jammeha, który Gambią rządził twardą ręką od 1994 roku, wygasła w środę o północy.

 

Kobiety i dzieci uciekają z obawy przed wojną

 

Ok. 45 tys. Gambijczyków uciekło z kraju do Senegalu w obawie przed wybuchem przemocy - wynika z danych senegalskiego rządu i ONZ. Większość tych uchodźców to dzieci i kobiety.

 

Szacuje się, że w Gambii przebywa jeszcze kilka tysięcy zagranicznych turystów. Jak pisze agencja AP, kontynuowane są wysiłki w celu ewakuowania ich z kraju.

 

Licząca 2 mln mieszkańców Gambia, dawna kolonia brytyjska i obecnie najmniejszy kraj afrykański, jest też według ONZ jednym z 20 najbiedniejszych krajów świata.

 

PAP

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze