"Przeżyłem tylko dlatego, że poszedłem do samochodu". Lawina zeszła na hotel, są ofiary

Świat

W środku hotelu w Abruzji we Włoszech, na który w środę zeszła lawina wywołana przez trzęsienie ziemi, leżą zwały śniegu i gruzów. Zdjęcia pokazała w czwartek telewizja SkyTG24. Jak dotąd stwierdzono zgon trzech osób, a ponad 20 uznaje się za zaginione. Dwóch mężczyzn uratowano.

Pierwsze grupy ratowników górskich, jakie dotarły na miejsce na nartach, przedzierają się przez śnieg leżący w korytarzach hotelu w poszukiwaniu ludzi, którzy spędzili tam prawie dobę od chwili zejścia lawiny. Nikt nie odpowiada na wezwania.

 

Ratownicy weszli przez jedyną otwartą szczelinę. Cały gmach jest zasypany przez śnieg i rumowisko.

 

Akcja na miejscu jest prowadzona w skrajnie trudnych warunkach - mówią ekipy. Podkreślają, że lawina, jaka tam zeszła, była olbrzymia. Część trzypiętrowego, czterogwiazdkowego hotelu zawaliła się.

 

- Wołamy głośno, ale nikt nie odpowiada - powiedział przebywający na miejscu katastrofy uczestnik akcji, cytowany przez agencję Ansa. Zdaniem ratowników sceneria jest "apokaliptyczna".

 

"W hotelu została moja żona i dwoje dzieci"

 

Uratowano dotąd dwie osoby, które w momencie zejścia lawiny znajdowały się na zewnątrz budynku. Obie schroniły się w samochodzie. Były mocno wychłodzone.

 

- Przeżyłem tylko dlatego, że poszedłem po coś do auta. Zostałem przysypany przez śnieg, ale udało mi się wydostać. Odnalazłem mój samochód i w nim się schroniłem. W hotelu została moja żona i dwoje dzieci - powiedział agencji Ansa 38-letni turysta. To on jako pierwszy poinformował o tragedii.

  

Trzęsienie nastąpiło w czasie, gdy centralne Włochy zmagały się z potężnymi śnieżycami.

 

Wiadomo, że śnieg przysypał budynek niemal w całości i uszkodził część jego konstrukcji, a lawina przesunęła go o 10 metrów - o czym poinformował burmistrz Pescary.

 

Wraz z lawiną w pobliżu hotelu spadło do 5 metrów śniegu. - Spuszczamy naszych ludzi po linie z helikoptera i zaczynają kopać - powiedział rzecznik włoskiej straży pożarnej Luca Cari. 

 

 

 

Na miejsce katastrofy nie dotarły jeszcze wszystkie wysłane tam ekipy. Pojazdy, w tym karetki pogotowia, stoją zablokowane na drogach dojazdowych. Ich przejazd uniemożliwia dwumetrowa warstwa śniegu.

 

Górski hotel położony jest w odległości 10 kilometrów od najbliższej osady. Nieznana jest jeszcze narodowość gości górskiego hotelu.

 

"Umieramy z zimna"

 

Jeden z gości hotelu, na który zeszła potężna lawina wysłał SMS-a wzywając pomocy. "Ratunku, umieramy z zimna"- napisał.

 

Dziś rano krewny innej ofiary lawiny pokazał swoją korespondencję SMS-ową z uwięzionym w hotelu.

 

"Bądź spokojna. Jutro zejdziecie." 
"Ale to trzęsienie ziemi?"
"Myślę, że trzęsienie zrobiło już, co miał do zrobienia."

 

 

"Na razie nie mamy informacji, by wśród poszkodowanych po zejściu lawiny w Farindola byli Polacy" - poinformowała w czwartek na Twitterze rzeczniczka MSZ Joanna Wajda. Zapewniła, że służby konsularne monitorują sytuację.

 

 

Czterogwiazdkowy hotel Rigopiano malowniczo położony w regionie Abruzji we Włoszech był lubianym przez turystów miejscem. Został zbudowany kilka kilometrów od Farindoli na wysokości ok. 1200 metrów nad poziomem morza na zboczu masywu Gran Sasso.

 

 

PAP, Polsat News, Reuters, wideo: Reuters

zdr/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze