"PiS chce zawłaszczyć kolejny obszar państwa". Opozycja o propozycjach zmian w samorządzie

Polska
"PiS chce zawłaszczyć kolejny obszar państwa". Opozycja o propozycjach zmian w samorządzie
PAP/Rafał Guz
Od lewej: Jan Grabiec, Marcin Kierwiński, Andrzej Halicki

Propozycja PiS dotycząca zmian w ordynacji wyborczej samorządów ma na celu zawłaszczenie kolejnego obszaru państwa; ewentualne propozycje zmian powinny być konsultowane z samorządowcami - ocenili podczas poniedziałkowej konferencji prasowej politycy PO. W podobnym tonie wypowiadał się szef PSL. - PiS zabiera suwerenowi prawo do wyboru swojego wójta (...) - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił w niedzielę, że bardzo by chciał, aby najbliższe wybory samorządowe w 2018 r. odbyły się według nowych zasad.

 

Chodzi m.in. o wprowadzenie kadencyjności wójtów, burmistrzów, prezydentów oraz przezroczyste urny w lokalach wyborczych. W wywiadzie dla szczecińskiego oddziału Telewizji Polskiej, zapowiedział wprowadzenie "zasady dwóch kadencji dla tych, którzy pełnią funkcje jednoosobowe, czyli dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast".

 

PO: Polacy wiedzą lepiej, kogo chcą wybrać

 

Do tego pomysłu odnieśli się w poniedziałek posłowie Platformy.

 

- To jest przede wszystkim działanie, które ma uniemożliwić wyborcom korzystanie wszystkim ze swoich praw. To Polacy wiedzą najlepiej, kogo chcą widzieć jako swojego wójta, burmistrza, prezydenta miasta i żadne kruczki prawne nie powinny tego zmienić - podkreślił Marcin Kierwiński (PO).

 

- Oczywiście można rozmawiać o zmianie ordynacji wyborczej, ale niech to się dzieje w otwartym dialogu także z samorządowcami. PiS nie może ubezwłasnowolniać polskiego samorządu, nie może narzucać tylko nowych kosztów na samorządy i jednocześnie pozbawiać wójtów, burmistrzów i prezydentów ich elementarnych praw - dodał poseł.

 

W jego ocenie propozycja prezesa PiS ma na celu zawłaszczenie kolejnego obszaru państwa.

 

- Te zmiany, które proponuje Jarosław Kaczyński mają doprowadzić do tego, aby PiS w sposób nieuczciwy wygrał wybory. To mają być zmiany, które mają tak naprawdę pozbawić Polaków swobody decydowania, kto jest dobrym gospodarzem, kogo chcą widzieć jako gospodarza swojej "małej ojczyzny" - zaznaczył Kierwiński.

 

Rzecznik PO: zmiana przepisów wymaga konsultacji społecznych

 

Według posłów PO, jeśli jakieś zmiany miałyby być wprowadzane, to nie mogą one działać wstecz.

 

- Krótko mówiąc wyeliminowanie osób, które są dwie lub więcej kadencji włodarzami miast, czy gospodarzami swoich lokalnych ojczyzn jest tą nieuczciwością, jest tym zamiarem, który na pewno jest sprzeczny z zasadami poprawnej legislacji oraz dobrej intencji - uważa Andrzej Halicki (PO).

 

Rzecznik PO Jan Grabiec dodał, że zmiana ustrojowa dotycząca ordynacji samorządu powinna być dokonywana jako projekt rządowy, przy pełnych konsultacjach społecznych i w pełnych konsultacjach z organizacjami samorządów.

 

- Jeśli zapowiedź prezesa Kaczyńskiego oznacza, że na kilka godzin przed kolejnym posiedzeniem Sejmu klub PiS zgłosi cichcem jakiś projekt zmian ordynacji, to będziemy mieli do czynienia nie z debatą dotyczącą zmian ustrojowych, ale znowu z zamachem na niezależność samorządów - podkreślił Grabiec.

 

- Nie może być tak, że samorządowcy, którzy sąświetnie oceniani przez swoich mieszkańców zostaną potraktowani tak jak przestępcy i że odbierze im się prawo kandydowania w wyborach. To jest absurd i na to się na pewno nie zgodzimy - dodał.

 

Neumann: PO przyspiesza przygotowania do wyborów samorządowych

 

- To co proponuje Jarosław Kaczyński wydaje się zamachem na samorząd - powiedział Neumann pytany w poniedziałek na konferencji w Gdańsku o propozycje PiS. Ocenił, że wydaje się to być operacją, która "z jednej strony ma odsunąć od władzy lubianych, szanowanych i wybieranych  wójtów, burmistrzów i prezydentów, a z drugiej strony może być takim elementem, który dałby alibi na przyspieszenie wyborów samorządowych".

 

Przyznał, że jego partia obawia się, iż "jest próba zamachu i odsunięcia od kandydowania osób, które bezapelacyjnie wygrywają w swoich miastach i PiS nie może sobie z nimi poradzić i to są najczęściej prezydenci, burmistrzowie i wójtowie z PO".

 

- To bardzo groźnie brzmi w ustach Jarosława Kaczyńskiego i my do tego bardzo poważnie podchodzimy: z jednej strony będziemy patrzeć na ręce i na to, co proponują w tej ustawie, a z drugiej strony PO przyspiesza przygotowania do wyborów samorządowych - powiedział Neumann.

 

Dodał, że PO "musi być gotowa do odparcia tego ataku na samorząd". - PiS będzie pewnie próbował przejąć jak najwięcej samorządu i to jest pewnie jeden z elementów tego planu - ocenił.

 

Dopytywany o proponowaną kadencyjność Neumann przyznał, że "kadencyjność jest rzeczą, którą można rozważać, pod warunkiem, że nie liczy się jej wstecz". - My dziś nie wiemy, co myśli Jarosław Kaczyński, czy liczy to wstecz, czy liczy od początku - dodał. Podkreślił, że "o wszystkim można rozmawiać w sprawie ordynacji, pod warunkiem, że nie narusza ona praw nabytych, jak w każdej innej dziedzinie".

 

- Dyskusja o kadencyjności w samorządzie trwa od wielu lat, jaki będzie miała finał, to się okaże, ale dziś jest ważne, aby obronić samorząd, żeby to była dyskusja merytoryczna o ordynacji, a nie próba zamachu na samorządy - podkreślił szef klubu PO.

 

Kosiniak-Kamysz: "PiS nie lubi samorządu"

 

- Idąc tym tokiem myślenia, czemu nie wprowadzić zaraz ograniczenia dwóch kadencji w parlamencie? Łatwo daje się takie restrykcje dobrym gospodarzom, samorządowcom, a dużo trudniej sobie - podkreślił Kosiniak-Kamysz na poniedziałkowej konferencji prasowej w Krakowie.

 

- PiS nie lubi samorządu. To jest kolejne potwierdzenie. Nie lubi, nie rozumie, nie wspiera, ogranicza kompetencje. Zabiera suwerenowi prawo do wyboru swojego wójta, burmistrza i prezydenta. Trudno się na to zgodzić - powiedział szef PSL.

 

W jego ocenie propozycje PiS wynikają z obawy tej partii, że "nie jest w stanie wygrać wyborów" i musi zmieniać ordynację.

 

- To są obawy o to, że wybory samorządowe dla PiS-u okażą się porażką, dlatego trzeba taką zasłonę dymną już dzisiaj wypuszczać - zaznaczył.

 

"PiS manipulowało ordynacją wyborczą"

 

"PiS już wielokrotnie manipulowało, zmieniało ordynację wyborczą do samorządów, żeby te wybory wygrywać. Nigdy im to na korzyść nie wychodziło" - powiedział Kosiniak-Kamysz. Przypomniał, że w 2006 r. wprowadzono możliwość blokownia list przez różne partie i zawierania przez komitety wyborcze umów o wspólnym podziale mandatów. "To miało dać zwycięstwo PiS-owi i rządzenie w całym kraju. Przegrali prawie we wszystkich województwach. Blokowali się z Samoobroną i LPR" - przypomniał polityk.

 

- My jesteśmy w opozycji do PiS, ale chcemy wygrać w wyborach. Chcemy współrządzić i realizować nasz program. Takiej zamiany dokonuje się wyłącznie w wyborach. Nie ma innej możliwość i nie chciałbym dożyć czasów, żeby do takich sytuacji w Polsce dochodziło. Trzeba zrobić wszystko, żeby przywracać w Polsce normalność, przywracać Polakom braterstwo" - podkreślił Kosiniak-Kamysz. Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi wicepremiera Jarosława Gowina, który powiedział, że "rząd narusza tyle potężnych interesów, że do końca kadencji będą podejmowane próby, żeby nas obalić".

 

Pytany czy opozycja planowała bądź planuje pucz Kosiniak-Kamysz powiedział, że "nie było żadnego planu, były bardzo duże emocje". "I nie było umiejętności wyjścia z kryzysu sejmowego.

 

Brakiem jakichkolwiek umiejętności negocjacyjnych w dyskusji wykazał się marszałek Sejmu Marek Kuchciński" - zaznaczył szef ludowców. Dodał, że "ewidentnie nie sam marszałek podejmował decyzję". "Jak słyszę wnioski o odwołanie marszałka Kuchcińskiego, to trudno się pod nimi nie podpisać i nie zagłosować" - podkreślił. Wniosek o odwołanie Kuchcińskiego z funkcji marszałka złożyła PO.

 

- Najlepiej jakby Jarosław Kaczyński został marszałkiem, bo wtedy ten, który podejmuje decyzje byłby na właściwym miejscu. To jest druga pozycja w państwie, najwyższa, jaką dzisiaj prezes PiS może objąć, bo nie ma na horyzoncie wyborów prezydenckich - zauważył Kosiniak-Kamysz. Jak podkreślił w kwestii rozwiązania sejmowego kryzysu, zabrakło umiejętności dialogu, a później "zabrakło dobrej woli ze strony totalnej opozycji"

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze