Kuchciński: nie chcę używać Straży Marszałkowskiej, ale teoretycznie jest to możliwe

Polska
Kuchciński: nie chcę używać Straży Marszałkowskiej, ale teoretycznie jest to możliwe
Polsat News

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński pytany, czy użyje Straży Marszałkowskiej, jeśli posłowie nadal będą blokowali mównicę, Kuchciński odpowiedział: "Ja zapowiedziałem jakiś czas temu podczas konferencji prasowej, że takiego wariantu nie chcę używać, ale teoretycznie jest to możliwe".

Marszałek był pytany w radiowej Trójce, co jeśli posłowie opozycji nadal będą okupować mównicę. - Mam nadzieję, że do tej sytuacji nie dojdzie, m.in. z tego powodu dzisiaj w godzinach rannych służby - BOR, Straż Marszałkowska - musiały sprawdzić całą salę, dać certyfikat bezpieczeństwa, mówiąc tak w cudzysłowie troszkę, żeby wyrazić zgodę na wejście osób, które mają ochronę BOR-u, a więc pani premier i przedstawicieli rządu - odpowiedział Kuchciński.

 

- To wymaga, żeby w tym pomieszczeniu nie było posłów bądź przynajmniej jakoś tam nie utrudniali tej pracy. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - dodał marszałek Sejmu.

 

 


"Możliwe przeniesienie posiedzenia Sejmu"

 

- Jeżeli mówimy już o takich dramatycznie skrajnych rozwiązaniach, to również jest możliwe to, że marszałek Sejmu wskazuje miejsce posiedzenia Sejmu. To jest uprawnienie wynikające niejako z konstytucji, ale regulaminowe uprawnienie marszałka - dodał Kuchciński, pytany czy bardziej prawdopodobne od użycia Straży Marszałkowskiej jest przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej.

 

Marszałek podkreślił, że obowiązkiem posłów jest brać udział w posiedzeniach Sejmu, zajmować odpowiednie sektory, brać udział w głosowaniach, "zabierać głos na temat", nie przeszkadzać w prowadzeniu obrad i "wykonywać polecenia marszałka".

 

Kuchciński podkreślił, że w środę rozpocznie się nowe posiedzenie Sejmu, a poprzednie, wbrew temu, co uważa opozycja, zdaniem marszałka prawidłowo zakończyło się 16 grudnia.

 

"Tego typu sytuacjami organy ścigania się powinny zajmować"

 

Marszałek powiedział także, że nie jest zwolennikiem zgłaszania do prokuratury posłów blokujących Sejm. - Do tej pory w dziejach Sejmu Rzeczpospolitej od 1989 roku nie przypominam sobie takiej sytuacji, żeby Kancelaria Sejmu z urzędu występowała przeciwko jakiemuś posłowi. Uważam, że to nie byłoby wskazane - skomentował.

 

Jak mówił, kwestia naruszenia kodeksu karnego - "bo tego typu sytuacjami organy ścigania się powinny zajmować" - została opisana bardzo dokładnie w kilku ekspertyzach, jakie na zamówienie Kancelarii Sejmu przygotowało Biuro Analiz Sejmowych. - Dzisiaj już mamy nowe ekspertyzy, będziemy za niedługo mieć kolejne. Wszystkie potwierdzają zgodność z prawem i zgodność z regulaminem działań Kancelarii Sejmu i marszałka Sejmu, natomiast zwracają uwagę na łamanie przepisów i wewnętrznych regulaminu i kodeksu karnego przez opozycję, niektórych posłów opozycji radykalnej - dodał.

 

"Niektórzy posłowie kłamią"

 

Marszałek pytany o to, jak odnosi się do zarzutów opozycji odnośnie legalności podjęcia ustawy budżetowej - m.in. niewpuszczania posłów opozycji na obrady w Sali Kolumnowej, braku możliwości zgłaszania przez nich wniosków formalnych i braku kworum - odpowiedział, że "wszystkie zarzuty posłów są nieprawdziwe".

 

- Można wręcz powiedzieć, że niektórzy posłowie kłamią, i to może świadomie kłamią. Filmy udostępnione przez Straż Marszałkowską wskazują, że główne wejście do zastępczej Sali Kolumnowej, było otwarte dla wszystkich posłów i kilkunastu posłów z opozycji się tam kręciło. Jedni stawali na krzesłach, inni zachowywali się, powiedzmy, niestandardowo, niegodnie, jak na posłów na sali sejmowej - podkreślił.

 

O tym, że zgadza się liczba posłów obecnych na sali w czasie głosowania, Kuchciński pewność ma, jak powiedział, "z dokumentów rządowych, w oparciu o które ogłaszał wyniki głosowań". Jak wyjaśnił, tymi dokumentami urzędowymi są protokoły podpisane przez ośmiu posłów sekretarzy, którzy w różnych sektorach liczyli głosy, oraz przez dwóch sekretarzy, którzy siedzieli koło niego i zbierali poszczególne protokoły. - Protokoły z liczenia głosów w poszczególnych sektorach, głosów poszczególnych posłów, są podpisane przez posłów sekretarzy. Ktoś musiałby któremukolwiek z nich poświadczenie nieprawdy, więc oczekuję tego. W innym przypadku to jest nieprawda. Apeluję, by ci którzy tak mówią, wycofali się z tego - podkreślił Kuchciński.

 

"Nie miałem wyboru"

 

Polityk stwierdził, w odpowiedzi na to, czy słuszne było wykluczenie z obrad 16 grudnia posła Michała Szczerby (PO), że "oceniać to będą w przyszłości inni". - Byłem w prawie podjęcia takiej decyzji. Moim obowiązkiem jest stanie nie tylko na straży praw Sejmu na zewnątrz, w obronie instytucji, i w Polsce, i zagranicą, ale także jestem zobowiązany, wręcz konstytucyjnie, bronić powagi i godności Sejmu. Jeżeli ktoś występuje w sposób arogancki, ironiczny, cyniczny wobec jakiegokolwiek organu Sejmu, mówi nie na temat, ja muszę zareagować. To jest mój obowiązek, nawet nie powinność. Poseł, którego wykluczyłem, wcześniej był karany karami pieniężnymi za podobne zachowania. Nie miałem wyboru - powiedział.

 

Zdaniem Kuchcińskiego "zawsze jest możliwość jakiegoś porozumienia". - Od 16 grudnia do dzisiaj to długi okres czasu, zwłaszcza że był to okres świąteczno-noworoczny. Niesłusznie i bezcelowo zachowania posłów w taki sposób były prowadzone w tym okresie - powiedział.

 

- Jestem jednak optymistą. Uważam, że są możliwości znalezienia rozwiązania, przede wszystkim w oparciu o obowiązujące przepisy. Nie ma możliwości dokonania reasumpcji. Można było dokonać jej na posiedzeniu Sejmu, które zostało zamknięte. Opozycja nie zgłosiła żadnej reasumpcji. Jeżeli ktoś uważa, że budżet nie został uchwalony, to mówi nieprawdę, ale zarówno każdy z posłów i klubów parlamentarnych ma prawo - nawet jeżeli Senat przekaże projekt ustawy  do prezydenta, a prezydent ją podpisze - zaskarżyć ją do Trybunału Konstytucyjnego i niech ten rozstrzygnie. To jest droga demokratyczna. Blokowanie mównicy i robienie takiej (...) awantury, jaką w tej chwili robią kluby radykalne, to podważanie autorytetu i wiarygodności Sejmu i Polski - dodał.


Kryzys parlamentarny


Od 16 grudnia 2016 r. w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie PO i Nowoczesnej, którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

 

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum - poprawki były wówczas głosowane w dwóch blokach: zgłoszone przez opozycję oraz popierane przez PiS; poprawki opozycji zostały odrzucone. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do sali głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

 

 

 

PAP

prz/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie