Putin: katastrofa smoleńska nie powinna potęgować napięć

Świat
Putin: katastrofa smoleńska nie powinna potęgować napięć
PAP/EPA/Yuri Kochetkov

Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył w piątek, że zwrot wraku samolotu, który rozbił się w kwietniu 2010 roku pod Smoleńskiem, nie jest możliwy, dopóki Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej będzie prowadził śledztwo ws. katastrofy. Oświadczył, że katastrofa nie powinna być wykorzystywana do potęgowania napięć w relacjach między Polską a Rosją.

- Wszystko jest już jasne. Była to straszna tragedia - powiedział rosyjski prezydent o katastrofie smoleńskiej, występując na dorocznej konferencji prasowej.

 

"W stenogramach wszystko jest jasne"

 

- Trzeba uciąć jakiekolwiek spekulacje na ten temat. To była straszna tragedia. Osobiście czytałem rozmowy pilotów i człowieka, kogoś z ochrony, kto wszedł do kabiny pilotów. Czytałem stenogramy, jak osoba, która weszła do kabiny, już nie pamiętam nazwiska, żąda lądowania. Pilot odpowiada "nie mogę, nie można lądować", na co ta osoba odpowiada: "ja nie mogę tego przekazać górze, rób, co chcesz, ląduj". Posłuchajcie, tam wszystko jest jasne. Po co spekulować, tragedia jest straszna, zrobiliśmy wszystko, żeby to wyjaśnić do końca. Nie trzeba tego wykorzystywać do potęgowania napięć w relacjach międzypaństwowych - mówił Władimir Putin.

 

"No to mamy problem"

 

 

Badając okoliczności katastrofy, począwszy od przygotowań o lotu, Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), tzw. komisja Millera, stwierdziła że dowódca załogi samolotu mówił obecnemu w kabinie dyrektorowi protokołu dyplomatycznego MSZ, że z powodu mgły lądowanie w Smoleńsku jest niemożliwe.

 

 

 

"Wyszła mgła w tej chwili i w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść - zrobimy jedno zajście - ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Tak że proszę już myśleć nad decyzją, co będziemy robili" - mówił pilot, wg opublikowanego przez komisję raportu. Po uwadze dyrektora: "No to mamy problem" dowódca dodatkowo wyjaśnił: "Możemy pół godziny powisieć i odchodzimy na zapasowe", przekazując, że mogą to być lotniska zapasowe Mińsk i Witebsk.

 

Według raportu komisji Millera dyrektor wyszedł z kabiny załogi w celu poinformowania prezydenta o sytuacji. Kilka minut później znów wszedł do kabiny załogi i powiedział: "Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy".

 

Przyczyny katastrofy wg komisji Millera

 

Według KBWLLP, która badała okoliczności katastrofy w latach 2010-11, przyczyną katastrofy samolotu było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

 

 

 

W lutym br. MON powołało podkomisję do ponownego zbadania katastrofy. W jej skład weszła część ekspertów, którzy współpracowali z powołanym przez parlamentarzystów PiS zespołem smoleńskim, którym kierował Antoni Macierewicz. Zdaniem podkomisji - której szef zapewnił, że nie przyjmuje ona żadnych wstępnych założeń ani hipotez w sprawie przyczyn katastrofy - na komisję Millera wywierano nacisk, by jej ustalenia pokrywały się z rosyjskim raportem, tzw. raportem Anodiny.

 

"Słowa Trumpa o broni nuklearnej nie są zaskoczeniem"

 

Na konferencji rosyjski prezydent odniósł się także do słów Donald Trumpa o potrzebie rozbudowy potencjału nuklearnego USA.

 

Trump napisał w czwartek na Twitterze, że "Stany Zjednoczone muszą bardzo wzmocnić i rozbudować swój potencjał nuklearny do czasu, aż świat nie opamięta się w kwestii broni jądrowej". Nie podał konkretów. Jego rzecznik Jason Miller powiedział, że Trump, mówiąc o konieczności zwiększania potencjału nuklearnego USA, miał na myśli zapobieganie ryzyku związanemu z rozprzestrzenianiem broni jądrowej, zwłaszcza gdyby broń jądrowa miała trafić w ręce "organizacji terrorystycznych oraz niestabilnych i bandyckich reżimów".

 

- Rosja jest zmuszona odpowiadać na wyzwanie USA w sferze zbrojeń nuklearnych, ale robi to w ramach porozumień, niczego nie naruszając - oświadczył Władimir Putin na dorocznej konferencji prasowej w Moskwie. Oświadczył, że przesłanki do nowego wyścigu zbrojeń zostały stworzone po wycofaniu się USA z układu o ograniczeniu systemów obrony przeciwrakietowej.

 

Władimir Putin, że słowa prezydenta elekta Donalda Trumpa o potrzebie rozbudowy potencjału nuklearnego USA nie są zaskoczeniem. Dodał, że nie widzi w tym nic nowego.

 

"Rekordowo niska inflacja"

 

- Wydatki na obronność wyniosły w Rosji w 2016 roku 4,7 proc. PKB - poinformował Putin. - W przyszłym roku wydatki na ten cel są planowane na poziomie 4,3 proc, a w 2019 r. - 2,8 proc. - dodał.

 

Putin poinformował też, że inflacja w Rosji w tym roku będzie na rekordowo niskim poziomie i wyniesie ok. 5,5 proc.

 

Odpływ kapitału w 2016 roku obniżył się do poziomu 16-17 mld dolarów wobec 57 mld dolarów w 2015 roku - oświadczył.

 

Jak oznajmił, spadek PKB Rosji wyniósł w 2015 roku 3,7 proc., a w 2016 roku jest szacowany na 0,5-0,6 proc.

 

PAP

prz/mta/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze