Każdy może sobie wyciąć drzewo. Przyjęto pierwszą z ustaw z tzw. "trójpaku" Szyszki

Polska
Każdy może sobie wyciąć drzewo. Przyjęto pierwszą z ustaw z tzw. "trójpaku" Szyszki
Pixabay/KristopherK/CC BY 2.0

Leśników nie będą już obowiązywać zakazy związane z ochroną gatunków, a kontrola państwa nad wycinką drzew i krzewów zostanie radykalnie poluzowana - to główne efekty nowelizacji Ustawy o ochronie przyrody i ustawy o lasach, którą Sejm przegłosował w piątek. Głosowania odbywały się wtedy w Sali Kolumnowej, podczas gdy opozycja okupowała mównicę na sali posiedzeń.

Zmianę ustawy o ochronie przyrody środowiska ekolodzy określają jako "znaczący kroki na drodze do demontażu polskiego systemu ochrony przyrody". - Ustawa i tryb jej przeforsowania szkodzi nie tylko zieleni w miastach oraz gatunkom chronionym na obszarze blisko jednej trzeciej powierzchni Polski, ale również podważa istotne zasady procesów demokratycznych. To szkodliwe i niebezpieczne działania - powiedział Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska.

 

Nowe prawo istotnie ogranicza ochronę przyrody na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe, co stanowi niemal jednej trzeciej obszaru kraju. Robi to w sposób, który - zdaniem sejmowych prawników - może naruszać prawo Unii Europejskiej, a konkretnie dyrektywy tzw. ptasią i siedliskową. Kiedy ustawa wejdzie w życie, podmioty prowadzące wycinkę i inne prace leśne nie będą musiały zwracać uwagi na gatunki chronione i same będą decydować o zasadności cięć, nie licząc się z opinią strony społecznej i przyrodników.

 

"Nowy rozdział w historii rzezi polskich drzew"


Dotychczas leśnicy musieli - na terenach objętych ochroną - ubiegać się o wydawanie przez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska zezwoleń związanych z obecnością gatunków chronionych. Po wejściu w życie przepisów wystarczy, że będą stosować się do "kodeksu dobrych praktyk", który ma być przygotowany przez Ministerstwo Środowiska. W praktyce oznacza to, że gatunki chronione - również rzadkie i zagrożone wyginięciem - będą pozbawione ustawowej ochrony wszędzie tam, gdzie zaplanowana zostanie wycinka.


Ustawa, zdaniem ekologów, otwiera też "nowy rozdział w historii rzezi polskich drzew". Znosi bowiem ograniczenia nałożone dotychczas na właściciela nieruchomości prywatnej w usuwaniu drzew i krzewów rosnących na jego działce. Daje też samorządom prawo zmniejszania poziomu ochrony zieleni.

 

Greenpeace: naruszeniem przejrzystości procesu legislacji


Mimo że minister Jan Szyszko twierdził, że jego resort nie przygotowywał tych przepisów, to dokumenty ujawnione przez Greenpeace i Greenmind 8 i 9 grudnia przeczą słowom ministra. Oficjalnie projekt trafił jednak do Sejmu jako projekt poselski a nie rządowy, co zdaniem ekologów jest naruszeniem przejrzystości procesu legislacji. Zrobiono to ich zdaniem, by uniknąć konsultacji społecznych.


W trakcie prac nad ustawą posłowie odrzucili wniosek o wysłuchanie publiczne, które pozwoliłoby uwzględnić stanowisko obrońców przyrody. Ustawa trafiła więc błyskawicznie pod głosowanie. Została przyjęta przez Sejm wieczorem 16 grudnia, podczas kontrowersyjnego posiedzenia Sejmu, do którego utrudniony dostęp miała opozycja parlamentarna.

 

Trójpak ministra Szyszki - projekty poselskie


Na tzw. "trójpak" ministra Szyszki, projektów ustaw ujawnionych przez Greenpeace i Greenmind, składa się także projekt Ustawy o zmianie ustawy Prawo ochrony środowiska, również trafił już do Sejmu, jako projekt poselski. Trzeci, najbardziej obszerny z ujawnionych projektów, Ustawa o zmianie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, likwidujący dyrekcje środowiskowe, znoszący kontrolę nad Lasami Państwowymi i praktycznie wykluczający stronę społeczną z ochrony przyrody, nie wszedł jeszcze oficjalnie na ścieżkę legislacyjną.


polsatnews.pl

grz/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze