W niedzielnym referendum Włosi zadecydują m.in. czy zmniejszyć Senat i zmienić jego uprawnienia

Świat
W niedzielnym referendum Włosi zadecydują m.in. czy zmniejszyć Senat i zmienić jego uprawnienia
PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

We Włoszech odbędzie się w niedzielę referendum konstytucyjne, którego wynik będzie decydujący dla przyszłości kraju i rządu Matteo Renziego, inicjatora zmian w ustawie zasadniczej. - Przygotuję sobie popcorn i będę patrzył, co się wydarzy - powiedział Renzi w jednym z wywiadów zapytany o to, jakie są jego plany, jeśli przegra referendum. Ostatnie sondaże nie wróżą mu sukcesu.

Najważniejsze proponowane zmiany to trzykrotne zmniejszenie Senatu i zmiana jego składu oraz uprawień, redukcja kosztów polityki i nowy podział kompetencji między państwem a regionami. Ustawa w sprawie tej reformy została przyjęta przez parlament w kwietniu.

 

Opozycja, od prawicowej Ligi Północnej po populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd i skrajną lewicę, nawołuje do dymisji 41-letniego Renziego w razie porażki.

 

- Rządy odsyła się do domu w wyniku wyborów, a nie referendum - odpowiedział w czwartek Renzi. Ale wcześniej mówił, że nie zamierza "utrzymywać się na wodzie", "wegetować" i "łapać się kurczowo fotela premiera". Unika jednak jednoznacznej odpowiedzi, co zrobi dzień po referendum, choć na początku kampanii nie wykluczał nawet, że po przegranej odejdzie z polityki.

 

Ewentualna klęska nie obliguje szefa rządu do dymisji; ma on zatem całkowicie wolną rękę - przypominają media.

 

"Dyktatorskie zapędy"

 

Forza Italia byłego premiera Silvio Berlusconiego i ruch Grillo zarzucają Renziemu "dyktatorskie zapędy" i chęć zdobycia większej władzy. On odpowiada, że reforma nie przewiduje żadnych zmian kompetencji szefa rządu i ten przykład wskazuje jako jedną z wielu propagandowych "bzdur" rozpowszechnianych przez przeciwników.

 

- Nigdy nie widziałem kampanii z tyloma kłamstwami - oświadczył.

 

Europejska prasa pisze o zaniepokojeniu w wielu stolicach, że władzę mógłby przejąć Ruch Pięciu Gwiazd Beppe Grillo, tak jak w czerwcu zdobył władzę w Rzymie i Turynie w wyborach samorządowych. Grillo, który - jak się przypomina - szturmem wszedł do polityki, zakładając w internecie ruch protestu przeciwko całej klasie politycznej, chce wyprowadzić Włochy ze strefy euro.

 

"Włochy; następny postój w globalnym marszu populizmu" - tak możliwy scenariusz w razie przegranej koalicji rządowej podsumował w środę dziennik "The Wall Street Journal".

 

Juncker popiera zmiany

 

Poparcie dla proponowanych zmian zadeklarowali przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble i szef dyplomacji Frank-Walter Steinmeier.

 

Referendum odbędzie się w wyjątkowo trudnym okresie dla Włoch, dotkniętych kryzysem migracji, której fala osiągnęła w tym roku rekordowe rozmiary - 170 tysięcy ludzi, a także po trzech katastrofalnych trzęsieniach ziemi w środkowej części kraju.

 

Pytanie referendalne brzmi: "Czy aprobuje Pan/Pani tekst ustawy konstytucyjnej dotyczącej rozporządzenia o zniesieniu równorzędnej dwuizbowości, zmniejszenia liczby parlamentarzystów, ograniczenia kosztów funkcjonowania instytucji, likwidacji Krajowej Rady Ekonomii i Pracy, rewizji piątego paragrafu II części Konstytucji?". Wspomniany paragraf dotyczy podziału terytorialnego na regiony, prowincje i gminy oraz kompetencji ich władz.

 

Pytanie jest zbyt złożone i dotyczy zbyt wielu osobnych kwestii - argumentowali jego krytycy, wśród nich konstytucjonaliści, i zaskarżyli je w sądzie. Ich skargi zostały odrzucone.

 

Bez dożywotnich mandatów senatorskich

 

Najważniejszą propozycją zmian w konstytucji jest przebudowa Senatu w rezultacie zniesienia równorzędnej dwuizbowości, wprowadzonej w 1948 roku.

 

W izbie wyższej, w której obecnie jest 315 miejsc, zasiadałoby 95 przedstawicieli 20 regionów, wybieranych w wyborach samorządowych. Ustawa ta znosi też dożywotnie mandaty senatorskie, przyznawane przez prezydenta kraju byłym szefom państwa i wybitnym osobistościom.

 

Zredukowane zostałyby polityczne kompetencje Senatu, który nie głosowałby już nad wotum zaufania i nieufności dla rządu. Zdecydowaną większość ustaw uchwalałaby odtąd tylko Izba Deputowanych. Nie byłoby zjawiska nazywanego przez Renziego "ping-pongiem", czyli odsyłania ustaw z jednej izby do drugiej.

 

Izba wyższa stałaby się głównie instytucjonalnym łącznikiem między państwem, regionami i lokalną administracją.

 

Drugą osobą w państwie zostałby w wyniku reformy przewodniczący Izby Deputowanych, a nie, jak teraz, szef Senatu.

 

"Zlikwidujemy polityczną kastę"

 

Ponadto proponuje się nowy podział kompetencji między państwem a regionami. Władzom centralnym przywrócono by te dotyczące energii, infrastruktury i Obrony Cywilnej.

 

Dzięki reformie konstytucyjnej Włochy będą bardziej nowoczesnym, sprawnie funkcjonującym państwem - przekonuje Renzi, który osobiście prowadzi kampanię na rzecz "tak", pokonując tysiące kilometrów. Podkreśla, że zlikwidowana zostanie "polityczna kasta", i przypomina swym przeciwnikom z Ruchu Pięciu Gwiazd, że tego właśnie chciało zawsze to ugrupowanie.

 

Premier przyznał, że fakt, iż osobiście firmuje reformę, sprawił, że referendum przekształci się w głosowanie za nim lub przeciwko niemu. Taka personalizacja była błędem - zastrzegł.

 

- Zmiany są potrzebne, ale nie takie, jak te, na gorsze - uważa lider prawicowej Ligi Północnej Matteo Salvini i nawołuje do głosowania na "nie".

 

Renzi tłumaczy, że utrzymanie status quo oznacza pozostawienie łącznej liczby 950 stanowisk dla polityków i urzędników państwowych. Zmiany przyniosą oszczędności w wysokości 500 milionów euro rocznie - podkreśla.

 

Berlusconi "w obronie demokracji"

 

Były premier Silvio Berlusconi, który jako lider Forza Italia powrócił do aktywności politycznej po poważnej operacji serca, tuż po swych 80. urodzinach stwierdził, że nie wyklucza, że w razie wygranej "tak" może wyjechać z kraju, bo jego zdaniem "demokracja jest zagrożona".

 

Jednym z tematów tej najbardziej intensywnej według mediów kampanii ostatnich dekad stała się sprawa migrantów. Wielokrotnie w czasie organizowanych w jej trakcie spotkań Matteo Renzi ostro krytykował kraje Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza Węgry, za sprzeciw wobec unijnego planu relokacji migrantów. Zapowiadał w wywiadach i podczas wieców zawetowanie budżetu UE i podjęcie kroków na rzecz redukcji funduszy unijnych dla krajów, które nie chcą przyjmować uchodźców.

 

Wobec niewiadomej co do przyszłości rządu w politycznych dyskusjach i komentarzach prasowych kreślone są różne scenariusze w razie porażki reformy Renziego. Jednym z nich jest możliwość powołania rządu technicznego, na którego czele mógłby stanąć obecny minister finansów Pier Carlo Padoan.

 

PAP

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze