Były oficer wywiadu: państwo polskie nie zdało egzaminu po katastrofie smoleńskiej

Polska
Były oficer wywiadu: państwo polskie nie zdało egzaminu po katastrofie smoleńskiej
Polsat News

- I to nie tylko dlatego, że nie rozszerzyliśmy koncepcji śledczej, ale też dlatego, że nie istniały procedury na taki wypadek - powiedział w programie "Prawy do Lewego. Lewy do Prawego" w Polsat News 2 Tomasz Turowski, były oficer wywiadu i były dyplomata, który był na lotnisku Siewiernyj, jako reprezentant polskiej ambasady.

- Myśmy w pierwszym momencie pracowali bardzo skąpymi siłami dyplomatów oddelegowanych z ambasady polskiej do Smoleńska. Nikt ze stronu polskiej nie udzielił nam pomocy. A telefonicznie spływały do nas różne dezyderaty, żądania ze strony polskich instytucji politycznych, często przeciwstawne, sprzeczne, co dodatkowo nasilało ten bałagan - opisywał Turowski. 

 

"Rosjanie posiadają algorytm działania w przypadku katastrof"

 

- I ze smutkiem muszę powiedzieć, że jeśli porównam to, nawet uwzględniając ich zła wolę, z profesjonalnymi działaniami Rosjan, to z przykrością stwierdzam, że oni odznaczali się wysokim profesjonalizmem. Bo oni posiadają algorytm działania w przypadku takich katastrof - dodał.

 

Tomasz Turowski od lutego 2010 roku pełnił funkcję  kierownika wydziału politycznego w Ambasadzie RP w Moskwie. W kwietniu 2010 r. współorganizował wizytę prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. W czasie katastrofy smoleńskiej przebywał na terenie lotniska Siewiernyj, jako reprezentant polskiej ambasady w Moskwie był na miejscu katastrofy. W pierwszych dniach po katastrofie pełnił obowiązki gospodarza w ambasadzie RP w Moskwie. 6 maja 2010 uczestniczył w Rosji w spotkaniu rosyjskich i polskich śledczych poświęconym badaniu tej katastrofy.

 

Zamach na Jana Pawła II


Wcześniej, w latach osiemdziesiątych i osiemdziesiątych, Tomasz Turowski był agentem wywiadu PRL w Watykanie. W latach 1975-1984 działał jako kleryk w zakonie jezuitów. Przez niektórych publicystów jest oskarżany o to, że przyczynił się do zamachu na papieża Jana Pawła II - w maju 1981 roku przebywał w Rzymie. Zamach Mehmeta Ali Agcy miał miejsce 13 maja 1981, podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra.


- Nieważne jest dla ludzi, którzy lansują tezę że byłem na placu św. Piotra w dniu zamachu, iż  istnieje notarialnie oświadczenie pracownika Radia Watykańskiego, że nie zauważono mnie tam - stwierdził Turowski w Polsat News 2.

 

- Poza tym dwóch jezuitów jest gotowych w każdej chwili potwierdzić, że byłem razem z nimi przed telewizorem w sali kolegium jezuickiego w Paryżu - dodał.

 

Polsat News

red/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze