Wybuch w kopalni w Katowicach. Nie żyje poszukiwany górnik

Polska
Wybuch w kopalni w Katowicach. Nie żyje poszukiwany górnik
Daniel

Górnik, poszukiwany od środowego przedpołudnia w katowickiej kopalni Murcki-Staszic, nie żyje. Prawdopodobnie zginął w wyniku fali uderzeniowej po wybuchu metanu, do którego mogło dojść w rurociągu odprowadzającym ten gaz na powierzchnię. Uszkodzony został budynek nadszybia. W chwili wypadku był on ponad 400 m pod ziemią.

Po wybuchu, który nastąpił w budynku nadszybia szybu wentylacyjnego Zygmunt, zerwana została łączność z 49-letnim górnikiem, który przebywał ponad 400 metrów pod ziemią, w pobliżu stacji pomp. Aby dostać się w ten rejon ratownicy musieli pieszo przejść podziemnymi chodnikami kilka kilometrów. Późnym popołudniem odnaleźli ciało poszukiwanego pracownika.

 

- Na podstawie obrażeń można przypuszczać, iż śmierć nastąpiła w następstwie fali uderzeniowej po wybuchu bańki metanu. W jaki sposób mogło dojść do zgromadzenia metanu oraz co mogło zainicjować wybuch - przyczyny i okoliczności zdarzenia bada komisja - poinformował rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, Wojciech Jaros.

 

Rzecznik wyjaśnił, że przy wybuchu metanu siła eksplozja przenosi się we wszystkich kierunkach - w tym wypadku tak w górę, gdzie najprawdopodobniej doszło do wybuchu, jak też w dół. To tłumaczyłoby, dlaczego zginął pracownik przebywający pod ziemią, choć wszystko wskazuje na to, że do wybuchu doszło na powierzchni - w budynku nadszybia, przy końcu odprowadzającego metan rurociągu.

 

Ofiarą wypadku jest 49-letni starszy ślusarz-sygnalista, pracujący w kopalni Murcki-Staszic od 17 lat. Pozostawił żonę i dorosłą córkę. - Dyrekcja kopalni, jak zawsze w podobnych wypadkach, oferuje pełną pomoc rodzinie - zapewnił Jaros.

 

Do wybuchu doszło w środę przed południem.

 

 

"Ok 11:01 nastąpił wybuch, który z potworną siłą rozerwał dach budynku przylegającego do szybu, wyrzucając w powietrze gruz i metalowe elementy konstrukcji dachu" - napisał autor nagrania Daniel, który był świadkiem wybuchu.

 

 

Akcja ratunkowa

 

Szybko uszczelniono szyb i przywrócono normalny obieg wentylacji. Cztery zastępy ratownicze rozpoczęły poszukiwania sygnalisty obsługi pompowni znajdującej 416 m pod ziemią, z którym utracono łączność.

 

- W rejonie zagrożenia znajdowało się sześciu pracowników obsługi szybu oraz 19 zatrudnionych pod ziemią. 24 z nich nie odniosło obrażeń - relacjonowała rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach Jolanta Talarczyk, informując o poszukiwaniach zaginionego górnika.

 

Szyb wentylacyjno-materiałowy Zygmunt położony jest bezpośrednio przy katowickim osiedlu mieszkaniowym Bażantowo. To tzw. szyb wydechowy - służy kopalni Murcki-Staszic, głównie do celów wentylacyjnych. Nie jest wykorzystywany np. do transportu pracowników czy urobku. Eksplozja była słyszalna i odczuwalna w pobliskich dzielnicach Katowic: Kostuchna i Piotrowice.

 

- W rejonach przewietrzanych przez szyb Zygmunt nie prowadzono wydobycia. Wykonywano różne prace związane z transportem maszyn i urządzeń" - powiedziała Talarczyk.

Wybuch uszkodził budynek nadszybia - zawaliła się m.in. część jego dachu. - Zniszczenia w wyrobiskach podziemnych i szybie będą ustalane po zakończeniu akcji ratowniczej - wskazała rzeczniczka WUG.

 

Nieoficjalnie przedstawiciele służb kopalnianych wśród możliwych przyczyn wybuchu wskazują rozszczelnienie rurociągu - tzw. rury szybowej, którą ujęty w specjalne instalacje metan jest odprowadzany z wyrobisk na powierzchnię.

 

Metan - cichy zabójca

 

Metan to bezwonny gaz towarzyszący złożom węgla kamiennego. Ponad dwie trzecie tego surowca wydobywanego w Polsce pochodzi z pokładów metanowych. Rocznie przy eksploatacji wydziela się niespełna 900 mln m sześc. tego gazu, z czego trzecia część jest ujmowana w specjalne instalacje, a pozostała trafia do atmosfery. Około dwie trzecie ujętego metanu jest wykorzystywane do produkcji ciepła, prądu i chłodu.

 

Obecnie kopalnie stosują odmetanowanie w trakcie eksploatacji węgla. Tzw. zasoby bilansowe metanu w polskich złożach węgla geolodzy szacują co najmniej na ok. 170 mld m sześc. Wybuchy i zapalenia metanu należą do najczęstszych przyczyn górniczych katastrof.

 

Zmarły górnik jest siódmą w tym roku śmiertelną ofiarą pracy w górnictwie i czwartą w kopalniach węgla kamiennego; trzej inni górnicy zginęli w tym roku w kopalniach rud miedzi. W górnictwie doszło też do pięciu wypadków, w których pracownicy odnieśli ciężkie obrażenia.

 

Z danych WUG wynika, że od początku tego roku do końca czerwca w całym polskim górnictwie doszło do 997 rozmaitych wypadków. Siedmiu górników z kopalń węgla kamiennego oraz rud miedzi zginęło, a pięciu doznało ciężkich obrażeń.

 

Polsat News, PAP, wideo: Daniel

prz/luq/az/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie