Amerykański pastor: Pokemony to wirtualne cybernetyczne demony
- Co jeśli ta technologia zostanie przetransferowana do ISIS, a dżichadyści mieliby aplikację, która im pokaże dokładnie, gdzie są zlokalizowani chrześcijanie? - zapytał Rick Wiles w jednej z audycji w amerykańskim radiu.
Nazywa siebie konserwatywnym i ortodoksyjnym chrześcijaninem. Podczas rozmowy opowiedział historię jak pewien mężczyzna krążył wokół jego biurowca. Gdy wezwał policję, funkcjonariusze orzekli, że wszystko jest w porządku, ponieważ intruz łapie Pokemony.
Zdaniem Wilesa "diabeł atakuje kościoły umieszczając w nich Pokemony", które pastor nazywa "wirtualnymi, cybernetycznymi demonami". - Ludzie tracą poczucie rzeczywistości. Wchodzą do tych kościołów szukając demonów. Tam twórcy Pokemonów każą ludziom zabijać innych ludzi - wskazał.
O co chodzi?
Gra w ostatnich dniach bije rekordy popularności. Żeby zagrać w Pokemon GO należy ściągnąć aplikację na smartfona lub tablet oraz mieć dostęp do internetu z GPS-em, bo aplikacja na bieżąco pobiera mapę Google. Gra jest bezpłatna, ale można w niej dokonywać mikropłatności za pomocą waluty Pokecoins. Dzięki temu możliwe jest zwiększenie pojemności plecaka lub szybsze otrzymanie interesujących gracza przedmiotów.
Gra wykorzystuje tzw. rzeczywistość rozszerzoną. Integruje świat bajkowych bohaterów z prawdziwym otoczeniem. Twórcy zabawy wykorzystali zainstalowane w telefonach systemy GPS i kamery. Podczas gry na ekranie smartfona wyświetla się obraz z jego kamery, ale jest wzbogacany o wirtualne elementy. Zasady gry są proste. Należy tropić i łapać fikcyjne stworzenia. W sumie jest ich 151.
huffingtonpost.pl
Czytaj więcej