"PiS-owska masakra piłą mechaniczną". Zieloni o planach zmian w ochronie środowiska

Polska
"PiS-owska masakra piłą mechaniczną". Zieloni o planach zmian w ochronie środowiska
Pixabay/newforester/CC0 Public Domain

- Obawiamy się, że wycinek drzew będzie jeszcze więcej - mówi Małgorzata Tracz, przewodnicząca Partii Zieloni, komentując najnowszy projekt ministerstwa środowiska zmiany ustawy o ochronie przyrody. Jej zdaniem, wskutek nowego prawa drzewa zaczną "znikać" z miast, osiedli i parków pod pretekstem konieczności realizacji różnych inwestycji.

W poniedziałek opisaliśmy proponowany przez Ministerstwo Środowiska projekt. Jedna z istotnych zmian dotyczy procedury uzyskiwania pozwolenia na wycięcie drzewa.

 

"O zadrzewieniu powinna decydować gmina"

 

Według art. 82a to rady gmin mają zdecydować, czy wprowadzą obowiązek uzyskania zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu, i o ewentualnych wysokościach opłat i kar za wycinkę. Mogą też uznać, że nie będzie potrzebna żadna administracyjna decyzja w tej sprawie. Obecnie zgodę na wycinkę musi wyrazić wójt, burmistrz lub prezydent miasta, a na terenach chronionych przyrodniczo - dodatkowo dyrektor danego terenu.

 

Jak argumentuje resort, obowiązujące przepisy "nie są  dostosowane do uwarunkowań lokalnych, takich jak poziom pokrycia gminy drzewami i krzewami, charakter gminy (miejski, wiejski), poziom zanieczyszczenia środowiska (zwłaszcza powietrza), liczby mieszkańców gminy i poziomu ich zamożności". Dlatego  "uzasadnione jest przeniesienie tych kompetencji na poziom lokalny, tak, aby umożliwić gminom samodzielne i pełniejsze kształtowanie polityki ochrony zadrzewień na swoim terenie."

 

Według eksperta Stowarzyszenia na rzecz Wszystkich Istot Radosława Ślusarczyka, gminy nie będą chronić drzew. Jak mówi, samorząd lokalny nie ma też ani specjalistów w zakresie ochrony przyrody, ani pieniędzy, żeby ich zatrudnić.

 

"To nie jest już ministerstwo ochrony środowiska"

 

- Odejście od pozwoleń na wycięcie drzew to bardzo zła zmiana - oceniła Małgorzata Tracz. - W wielu miastach i miasteczkach pomagamy mieszkańcom je chronić, bo gminy nastawione są proinwestycyjnie, a to łączy się z brakiem poszanowania środowiska - dodała.

 

- Minister Szyszko jest po raz trzeci ministrem (w latach 1997–1999, 2005–2007, i od 2015 - red.) i za każdym razem udowadniał, że nie interesuje go ochrona przyrody. Znamienne jest to, że resort już nie nazywa się "Ministerstwo Ochrony Środowiska", a już tylko "Ministerstwo Środowiska" - oceniła.

 

Tracz oświadczyła, że Zieloni dokumentują "wszystkie działania ministra Szyszki". - Gdzie tylko się da będziemy je nagłaśniać i za pomocą nacisku społecznego wpływać na zmianę stanowiska resortu. - zapowiedziała. Partia już zaczęła kampanię w mediach społecznościowych.

 

 

Proponowane zmiany resort rozesłał do konsultacji organizacjom ekologicznym. Na przesłanie swoich uwag mają czas do końca lipca.

 

polsatnews.pl

 

 

jk/dro/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie