Niemcy. Samochód wjechał na lotnisko w Weeze. Samolot Ryanair przerwał lądowanie

Świat
Pixabay/Steve001

Samochód kierowany przez 59-latka nagle przebił płot lotniska i zaczął jechać wprost na pas startowy w Weeze w Niemczech. Tym samym zmusił lądujący samolot pasażerski linii Ryanair do przerwania manewru. Władze lotniska, podejrzewając atak terrorystyczny, wstrzymały ruch lotniczy i wezwały szereg służb ratunkowych. Samochód udało się zatrzymać - kierowca miał problemy zdrowotne i był pijany.

W sobotni wieczór samochód osobowy przebił płot regionalnego lotniska w Weeze (Nadrenia Północna-Westfalia) i jechał w kierunku pasa startowego. Ze wstępnych ustaleń policji w Kleve wynika, że 59-letni kierowca stracił panowanie nad pojazdem w wyniku złego samopoczucia. Po wjeździe na teren lotniska, kierowca prowadził samochód po pasie kołowania, dopóki nie został zatrzymany przez służby bezpieczeństwa. W tym samym czasie samolot linii Ryanair lecący z Rzymu do Weeze, był już w trakcie manewru lądowania.

 

ZOBACZ: Niemcy. Dziecko nie chciało iść do szkoły. Matka wezwała na pomoc policję

 

- Zbliżaliśmy się do lotniska w Weeze i nagle samolot ponownie przyspieszył, pilot dodał gazu, koła się schowały. To było przerażające doświadczenie -  przyznała pasażerka linii Ryanair. Jak opisują osoby obecne na pokładzie, samolot wykonał parę okrążeń wokół lotniska, po czym kontrolerzy skierowali maszynę na międzylądowanie do portu lotniczego w Münster/Osnabrück.

Zamknięto port lotniczy

W wyniku incydentu, władze portu lotniczego zdecydowały się zamknąć lotnisko na 40 minut - od 20:30 do 21:10. Jak przekazała policja, po zatrzymaniu 59-latka okazało się, że był nietrzeźwy. Śledczy badają sprawę, ale wstępnie wykluczają, że mężczyzna celowo wjechał na teren lotniska. Podkreślono jednak, że może spodziewać się zarzutów. Kierowca trafił do szpitala ze względu na zły stan zdrowia. 

 

Samolot linii Ryanair, po otwarciu lotniska w Weeze, wylądował o 22:05 - około 90 minut po planowanym przylocie. Po incydencie, port lotniczy funkcjonował normalnie. Niemieckie służby wyjaśniają szczegóły zdarzenia. 

 

kmd/ml/wdr.de/"Bild"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!