Minister Kurtyka: w środę ciąg dalszy rozmów ze stroną czeską ws. kopalni Turów

Polska
PAP/Aleksander Koźmiński

- Mieliśmy długie spotkanie, przedstawiliśmy naszą ofertę. Uważamy, że nie ma na co czekać. Zgadzamy się, że trzeba przyspieszyć rozmowy. Jutro w Czechach jest dzień wolny, od środy rano wracamy do Pragi. Zależy nam na szybkim porozumieniu - mówił minister klimatu Michał Kurtyka po spotkaniu z czeskim odpowiednikiem ws. działalności kopalni Turów.

- Zrobimy wszystko, co będziemy mogli, żeby szybko uzyskać porozumienie; chcemy, aby lokalne społeczności po obu stronach granicy mogły odetchnąć pełną piersią - podsumował Kurtyka.

 

Podobną wolę przyspieszenia negocjacji zadeklarował minister środowiska Czech Richard Brabec. - Z panem ministrem uzgodniliśmy, że będziemy osobiście uczestniczyć w negocjacjach – powiedział. Zaakcentował, że porozumienie potrzebne jest obydwu stronom.

"Obie strony muszą być zwycięzcami"

Uczestniczący w rozmowach w Pradze marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski powiedział, że strona samorządowa od samego początku mocno podkreślała, że mieszkańcy pogranicza polsko-czeskiego chcą porozumienia, bo dzięki niemu będą mogli spokojnie pracować. Zauważył, że z negocjacji żadna ze stron nie może wyjść poszkodowana. - Obie strony muszą być zwycięzcami, bo robimy to dla naszych obywateli – stwierdził.

 

ZOBACZ: Jacek Saryusz-Wolski o wyrokach TSUE: musimy przejść do kontrataku; nadeszła godzina próby

 

W podobnym duchu rozmowy w Pradze podsumował hejtman (marszałek) kraju (województwa) libereckiego Martin Puta. - Sądzę, że dzisiaj wszyscy wokół stołu powtórzyli, że porozumienie jest korzystniejsze niż kontynuowanie sporu w Trybunale Europejskim. Korzystniejsze nie tylko dla obu państw i obu regionów, ale dla obywateli, którzy mieszkają w regionie przygranicznym – powiedział.

Spór z Czechami ws. kopalni Turów

Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni węgla brunatnego Turów do TSUE wraz z wnioskiem o zastosowanie tzw. środków tymczasowych, czyli o nakaz wstrzymania wydobycia. Ich zdaniem rozbudowa polskiej kopalni zagraża m.in. dostępowi do wody w regionie Liberca.

 

W maju Trybunał, w ramach środka zapobiegawczego, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni do czasu wydania wyroku. TSUE stwierdził, że na pierwszy rzut oka nie można wykluczyć, iż polskie przepisy naruszają wymogi dyrektywy o ocenach oddziaływania na środowisko, a argumenty podniesione przez Czechy wydają się niepozbawione podstawy. Polski rząd w odpowiedzi ogłosił, że wydobycie nie zostanie wstrzymane i rozpoczął negocjacje ze stroną czeską. Dotychczas nie przyniosły one zakończenia sporu.

 

20 września TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Premier Mateusz Morawiecki oświadczył w odpowiedzi, że "nie zamierzamy wyłączyć Turowa".

dsk/jo/ sgo/polsatnews.pl/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!