Indie: Zabił żonę, rażąc ją prądem. Zginął dzień później, potrącony przez samochód

Świat
Pixabay/Free-Photos; Zdj. ilustracyjne
Mąż przekonał żonę do powrotu do domu dwa tygodnie temu. Oboje nie żyją

Najpierw zabił swoją żonę, rażąc ją prądem, gdy spała, a dzień później sam zginął na skutek nieszczęśliwego wypadku - twierdzi indyjska policja, badająca nietypową sprawę śmierci 26-letniego Rahula z miasta Moradabad na północy kraju. Po ucieczce z miejsca zbrodni mężczyzna został śmiertelnie potrącony przez niezidentyfikowany pojazd.

Do morderstwa 24-letniej Rani doszło w ostatnią niedzielę. Z ustaleń policji w Uttar Pradesh wynika, że gdy kobieta spała, Rahul zarzucił jej na szyję przewód elektryczny pod napięciem.

"Dziwny zbieg okoliczności"

- Nieprzytomna kobieta została znaleziona w poniedziałek rano. Była poważnie ranna, miała widoczne ślady oparzeń w okolicach szyi. Nie udało się jej uratować - przekazała policja. 26-letni mąż kobiety uciekł z miejsca zbrodni.

 

Poszukiwania sprawcy trwały zaledwie jeden dzień. We wtorek rano policja otrzymała informację o śmiertelnym wypadku na jednej z dróg w Moradabadzie. Okazało się, że ofiara to podejrzewany 26-latek. Kierowca pojazdu, który potrącił Rahula, uciekł, nie czekając na policję.


Funkcjonariusze na ten moment wykluczają, że potrącenie było celowe, mówią o "dziwnym zbiegu okoliczności".

Przekonał ją do powrotu

Według dziennikarzy "Times of India" konflikt między małżeństwem z trzyletnim stażem trwał od dłuższego czasu. Para często kłóciła się o posag, a mężczyzna miał być agresywny wobec małżonki.

 

Po kolejnej kłótni Rani przeprowadziła się do rodziców w Sambhal. Zaledwie 10 dni przed zbrodnią Rahul przyjechał po swoją małżonkę i przekonał ją do powrotu. Obiecywał poprawę swojego zachowania.

 

Para osierociła 17-miesięczną córkę.

bas/grz/Tmes of India/Polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!