Eksplozje w Kabulu. Reakcje światowych przywódców, w tym Andrzeja Dudy

Świat
PAP/EPA/Stefani Reynolds / POOL, PAP/EPA/FILIP SINGER, PAP/EPA/AKHTER GULFAM
Na wybuchy w Afganistanie zareagowali m.in. Angela Merkel oraz Joe Biden

"W najostrzejszych słowach potępiam haniebne ataki na lotnisko w Kabulu" - napisał prezydent Andrzej Duda. Jego zdaniem, czwartkowe zamachy w Kabulu były "aktem tchórzostwa". Na te zdarzenia zareagował też prezydent USA, koordynując amerykańskie działania z "Pokoju Dowodzenia". Z kolei niemiecka kanclerz Angela Merkel - ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie - odwołała przylot do Izraela.

Co najmniej 60 osób zginęło, a 143 są ranne, z czego wiele jest w krytycznym stanie - to najnowsze doniesienia ze stolicy Afganistanu, w której w czwartek doszło do dwóch eksplozji nieopodal lotniska. O najnowszych doniesieniach piszemy tutaj

Wybuchy w Kabulu. Przywódcy odwołują rozmowy z premierem Izraela

O sytuacji w Kabulu na bieżąco informowany jest Joe Biden. Prezydent USA przebywa obecnie w tzw. Pokoju Dowodzenia pod Białym Domem.

 

Mimo pierwotnych planów, amerykański przywódca nie rozmawiał w czwartek z premierem Izraela Naftalim Bennettem. Dyskusja przywódców została przeniesiona na piątek. Poza tematem Afganistanu, liderzy państw mają rozmawiać także o nuklearnych ambicjach Iranu.

 

Swoją podróż do Izraela - ze względu na doniesienia z Kabulu - odwołała niemiecka kanclerz Angela Merkel. 

Eksplozje w Afganistanie. USA: za atakiem stoi Państwo Islamskie

Władze USA uważają, że za wybuchami w Afganistanie stoi dżihadystyczne Państwo Islamskie. Jak podejrzewają, członkowie tej organizacji doprowadzili do samobójczego ataku - jeden z nich miał zdetonować kamizelkę z materiałami wybuchowymi. Niewykluczone, że druga bomba znajdowała się w samochodzie-pułapce.

 

Oskarżona przez Amerykanów organizacja przyznała się do przeprowadzenia ataków.

 

ZOBACZ: Wybuchy w Kabulu. Zginęło czterech żołnierzy USA, kolejni są ranni

 

Według agencji Reuters, Stany Zjednoczone na razie nie przesunęły terminu zakończenia ewakuacji. Wyznaczono go na 31 sierpnia.

Wielka Brytania. Boris Johnson: to barbarzyńskie i nikczemne zamachy

Sytuację w Afganistanie śledzi też Wielka Brytania. Tamtejszy resort obrony zapewnił, że nikt spośród jego personelu wojskowego czy dyplomatycznego nie ucierpiał w zamachu. Jak dodał, brytyjskie siły nadal działają na lotnisku w Kabulu, m.in. zabezpieczając kończącą się ewakuację po przejęciu władzy przez talibów.

 

Jeszcze przed eksplozjami, brytyjski premier Boris Johnson zapewnił, że "przeważająca większość osób kwalifikujących się do ewakuacji z lotniska w Kabulu opuściła już Afganistan". - Mój rząd zrobi wszystko, co w jego mocy, aby wydostać (z Kabulu - red.) też pozostałych - dodał.

 

ZOBACZ: Kazachstan. Seria wybuchów w składzie z amunicją. Co najmniej 60 osób rannych

 

Johnson, podczas sztabu kryzysowego po zamachach, przekazał, iż Wielka Brytania nie przerwie ewakuacji, lecz zbliża się ona do końca. - Zawsze istniała podatność na terroryzm i oportunistyczne ataki terrorystyczne. Potępiamy je, są barbarzyńskie i nikczemne, ale obawiam się, że są czymś, na co musimy się przygotować - stwierdził.

 

Jak przyznał, wierzy, iż po 31 sierpnia, kiedy amerykańskie wojska mają opuścić lotnisko w Kabulu, talibowie nadal będą pozwalać ludziom na wyjeżdżanie z Afganistanu.

 

Zapytany o to, kto jego zdaniem jest odpowiedzialny za przeprowadzenie zamachu, Johnson nie wskazał podejrzanych, ale zasugerował, że to nie talibowie są winni, ponieważ "prawie na pewno" ich członkowie też w nim zginęli.

MSZ: na miejscu wybuchu nie było polskich obywateli

Rząd w Rzymie zapewnił, że ani jeden Włoch nie zginął lub został ranny w czwartkowym ataku. Informacje płyną też z hiszpańskich mediów. "El Pais" dowiedział się w tamtejszym rządzie, że hiszpańska ewakuacja z Afganistanu zakończy się w piątek.

 

Również Organizacja Narodów Zjednoczonych poinformowała, że żaden z jej urzędników nie został poszkodowany. Szef ONZ Antonio Guterres potępił terrorystyczny atak. 

 

ZOBACZ: Wielka Brytania. Johnson: przeważająca większość uprawnionych już opuściła Afganistan

 

Decydenci w Brukseli rozważają możliwość zorganizowania specjalnego szczytu unijnych przywódców w sprawie sytuacji w Afganistanie - dowiedziała się nieoficjalnie PAP. Byłaby to "naturalna odpowiedź" na czwartkowe zdarzenia. Ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Morawiecki: ambasador Afganistanu może otrzymać prawo pobytu w Polsce

Wiceszef polskiego MSZ Marcin Przydacz przekazał, iż na miejscu eksplozji nie było naszych obywateli, a wszyscy dyplomaci wysłani przez władze w Warszawie opuścili Kabul. W stolicy Afganistanu są jeszcze wojskowe siły RP, lecz stopniowo opuszczają to państwo.

 

Głos zabrał także premier Mateusz Morawiecki. Według niego, "zamach pokazuje jak dramatyczna, jak trudna, pełna chaosu jest teraz i prawdopodobnie będzie w najbliższych tygodniach sytuacja w Kabulu".

 

Zapytany, jaki los czeka ambasadora Afganistanu w Polsce odparł, że otrzyma on prawo pobytu w naszym państwie, "jeśli będzie czuł się zagrożony". Jak wskazał, afgański dyplomata wypełniał misję na rzecz dotychczasowych władz na terytorium Kabulu i Afganistanu.

 

- Udzielimy schronienia wszystkim przyjaciołom Polski i także panu ambasadorowi, jeżeli tego sobie zażyczy - zapewnił Morawiecki. Premier jednocześnie dziękował ambasadorowi Afganistanu za "bardzo koncyliacyjną postawę" oraz za docenienie polskich wysiłków. 

Andrzej Duda o zamachach w Kabulu: haniebne ataki, akt tchórzostwa

Na Twitterze Andrzej Duda napisał po angielsku: "W najostrzejszych słowach potępiam haniebne ataki na lotnisko w Kabulu, które pochłonęły dziesiątki ofiar, w tym żołnierzy armii amerykańskiej, naszych sojuszników. Swoje modlitwy kieruję do rodzin osób dotkniętych tym aktem tchórzostwa. Polska stoi z naszymi przyjaciółmi z USA i Afganistanu".

 

Z Afganistanu wyjechał jedyny ksiądz

Ponadto po około 100 latach kończy się obecność Kościoła katolickiego w Afganistanie. Kraj ten opuścił jedyny ksiądz, który tam przebywał. Był to włoski barnabita Giovanni Scalese - podała agencja Ansa.

 

Od 2014 roku duchowny był przełożonym misji katolickiej w Afganistanie i jednocześnie kapelanem włoskiej ambasady w Kabulu. Został ewakuowany do Rzymu wojskowym samolotem wraz z pięcioma zakonnicami. Przylecieli wraz z 14 niepełnosprawnymi dziećmi, którymi opiekują się siostry, a także z Afgańczykami, współpracownikami włoskiej dyplomacji i kontyngentu oraz działaczami i ich rodzinami.

 

"Dziękujemy Bogu za udany wynik operacji" - napisał barnabita w mediach społecznościowych. Zaapelował też: "Módlcie się dalej za Afganistan i jego naród".

 

wka/Polsatnews.pl/Reuters/AP/The New York Times/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!