Afganistan. Brytyjczyk prowadzący schronisko prosi rząd o ewakuację współpracowników

Świat
Facebook/Nowzad
Paul "Pen" Farthing

Były żołnierz piechoty morskiej prowadzący w Kabulu przytulisko dla zwierząt nie chce się ewakuować, dopóki brytyjski rząd nie zapewni go o pomocy dla jego afgańskich współpracowników i współpracowniczek. Wśród nich są młode kobiety, o których los martwi się najbardziej.

Paul "Pen" Farthing od 2007 roku prowadzi w Kabulu organizację charytatywną Nowzad zajmującą się zwierzętami. Mężczyzna służył kiedyś w piechocie morskiej. Deklaruje, że nie opuści Kabulu, dopóki jego afgańscy współpracownicy i współpracowniczki nie zostaną przetransportowani do Wielkiej Brytanii.

 

- Mistrzostwo w tym, jak zrobić wszystko źle - powiedział Farthing, cytowany przez The Independent, o ewakuacji ze stolicy Afganistanu. Odniósł się do tragicznych scen, które miały miejsce na lotnisku w Kabulu. Jego żona próbowała we wtorek wylecieć z Kabulu. Gdy przybyła na lotnisko, została "zmiażdżona w panice" i powróciła do domu.

Młode kobiety najbardziej zagrożone

Założyciel Nowzad wezwał rząd brytyjski do przyjęcia 25 Afgańczyków, którzy pracują dla jego organizacji. Wśród nich są weterynarki w wieku 20 lat, które, jak ostrzegł, są najbardziej zagrożone ze strony talibów.

 

ZOBACZ: Afganistan: Jaka przyszłość czeka kobiety pod rządami talibów?

 

Farthing zapytany o to, co może oznaczać dla jego bezpieczeństwa pozostanie w Kabulu, odpowiedział: - Najgorszy scenariusz - oczywiście wiemy, co talibowie zrobili w przeszłości. Nie myślę o tym za dużo.

 

- W tej chwili koncentruję się tylko na wydostaniu stąd pracowników i dotarciu do Wielkiej Brytanii - dodał.

"Maszyny do robienia dzieci"

W rozmowie z The Independent Farthing powiedział: - Są tu setki młodych dziewcząt, które współpracują z organizacjami pozarządowymi. 


Farthing ostrzegł, że jeśli Wielka Brytania nie zaoferuje schronienia jego pracownicom, wiele z nich "wyjdzie za mąż za bojownika talibów, zostanie zmuszona do pozostania w domu i po prostu stanie się maszyną do robienia dzieci".

 

 

Były żołnierz piechoty morskiej założył swoją organizację charytatywną Nowzad w 2007 roku po tym, jak natknął się na bezpańskiego psa używanego do walki przez afgańską policję.

 

ZOBACZ: Premier Mateusz Morawiecki: stworzono listy osób w Kabulu, które mogą zostać przez nas przyjęte

 

Zapytany o los zwierząt teraz, gdy talibowie przejęli kontrolę nad krajem, powiedział: - Będziemy dokładnie w tym samym miejscu, w którym byliśmy, gdy po raz pierwszy przybyliśmy do Afganistanu 15 lat temu, kiedy nie dbano o dobro zwierząt".

 

Obecnie fundacja ma pod swoją opieką psy, koty, osły, konie, kozy i krowę. Farthing ma nadzieję, że psy i koty zostaną przetransportowane do Wielkiej Brytanii. Większe zwierzęta zostaną przeniesione do innego miejsca w Kabulu i zostaną pod opieką garstki personelu, który zdecydował się pozostać w Afganistanie.

Kobiety traktowane priorytetowo

Brytyjska minister spraw wewnętrznych Priti Patel, przekazała, że Wielka Brytania przyjmie do 20 tys. uchodźców z Afganistanu i apelowała do innych krajów, aby poszły za jej przykładem - poinformowała w artykule, jaki ukazał się we wtorkowym wydaniu dziennika "Daily Telegraph".

 

ZOBACZ: Wielka Brytania przyjmie do 20 tys. uchodźców z Afganistanu

 

"Nasz nowy program przesiedlenia obywateli afgańskich pozwoli nam przyjąć do 20 tys. ludzi, którzy zmuszeni są uciekać z Afganistanu. Pierwsze 5 tys. przybędzie w przyszłym roku" - napisała Patel. Dodała, że w ramach programu priorytetowo traktowane będą kobiety, dziewczęta oraz mniejszości religijne i inne.

an/ sgo/The Independent/polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!