Warszawa. Zakończyła się manifestacja przeciwko ustawie medialnej przed Sejmem

Polska
Twitter/Open Dialogue Foundation

Przed Sejmem zakończyła się manifestacja przeciwko ustawie medialnej. W wiecu zorganizowanym we wtorek przez Komitet Obrony Demokracji uczestniczyli aktywiści, dziennikarze, a także politycy, w tym lider PO Donald Tusk. Protesty zorganizowano także w kilkudziesięciu innych miastach. Posłowie zajmą się projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji w środę.

Uczestnicy przyszli pod sejm z plakatami, na których były umieszczone hasła: "Wolne media, wolni ludzie, wolna Polska”, "Będę bronił TVN. To moja stacja", a także z logo TVN z literą "V" stylizowaną na znak victorii (zwycięstwa -red.). Protestujący skandowali: "Wolne media", "TVP łże", "Będą siedzieć".

 

Z uczestnikami manifestacji spotkał się lider PO Donald Tusk. Został entuzjastycznie przyjęty okrzykami „Donald, Donald”.

 

"Władza chce zamknąć niezależne media, bo zdaje sobie sprawę, że jej najgroźniejszym przeciwnikiem jest prawda" - powiedział Tusk. Odniósł się w ten sposób do nowelizacji ustawy medialnej, która zmienia zasady przyznawania koncesji na nadawanie dla mediów z udziałem kapitału spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

 

Tusk odczytał oświadczenie Platformy Obywatelskiej w sprawie wolnych mediów. W oświadczeniu podkreślono, że wolne i niezależne media są jednym z najważniejszych filarów demokracji.

 

Zwracając się do manifestantów Tusk powiedział, że są oni "nadzieją, której czasami brakuje politykom i polityce".

Organizatorzy manifestacji poinformowali, że podobne zgromadzenia odbywały się w niemal 100 miastach Polski.

Manifestanci weszli na dach siedziby resortu kultury

Demonstrację zabezpieczały znaczne siły policyjne. Protestujący skandowali "Wolne media". Wcześniej aktywiści weszli na dach budynku Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu przy Krakowskim Przedmieściu.

 

- Na dach budynku weszło pięć osób, nie chciały zejść. Naruszono nietykalność jednego z policjantów - powiedział podkom. Rafał Retmaniak z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji. Ok. godz. 18 służby zaczęły ściągać manifestantów z dachu.

 

 

Inicjator manifestacji - Komitet Obrony Demokracji - poinformował w mediach społecznościowych i na swojej stronie internetowej, że manifestacja została zorganizowana w obronie wolnych mediów i wolności słowa.

 

"Stajemy razem, by wyrazić naszą niezgodę i nasz sprzeciw wobec wszelkich działań mających ograniczyć wolność słowa i wolność mediów w Polsce" - napisali.

 

KOD poinformował, że podobne manifestacje rozpoczęły się o tej samej porze w 80 miastach Polski.

 

Wsparcie Donalda Tuska

Do protestujących we wtorek przed Sejmem przeciwników nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji dołączył wieczorem Donald Tusk. Polityk odczytał oświadczenie Platformy Obywatelskiej w sprawie wolnych mediów. 

 

- To one, obok niezawisłych sądów i przestrzegania praw mniejszości odróżniają demokrację od dyktatury, czy państwa autorytarnego. Pluralizm medialny w Polsce to zdobycz zmian przełomowego dla Polski roku 89. Przemian, które w sferze mediów przyniosły powiew wolności, a zakończyły czas politycznej cenzury i komunistycznej propagandy - czytał lider PO.

 

Dodał, że celem nowelizacji jest powrót do komunistycznych wzorców, "wzorców jednolitych mediów, jednego przekazu, jednej propagandy". - To system, którego celem jest zapewnienie bezkarności rządzącym. Wyjęcie władzy spod jakiejkolwiek społecznej kontroli, by ludzie pozbawieni wiedzy o jej nieprawościach pozostali bezradni i bezwolni. Stwierdzamy, że każdy zamach na niezależność i pluralizm mediów jest jednocześnie zamachem na podstawy polskiej demokracji, podstawy wolności obywatelskich oraz wartość prawdy w życiu publicznym - zaznaczył.

 

Zwracając się do manifestantów Tusk powiedział, że są oni "nadzieją, której czasami brakuje politykom i polityce". - Dzisiaj w Polsce wzbiera fala ludzi, którzy nie będą patrzyli na siebie nieufnie, bo mają przed sobą wielki cel, bo wiedzą, że tylko razem, tylko z pełną energią będziemy w stanie przeciwstawić się tej złej fali - fali pogardy, fali nienawiści, fali kłamstwa - powiedział lider PO.

 

Dodał, że obecna władza "chce zamknąć niezależne media, bo zdają sobie sprawę z tego, że ich najgroźniejszym przeciwnikiem jest prawda". - Można oprzeć przez jakiś czas władzę na kłamstwie, na strachu, na obojętności, na rezygnacji i zwątpieniu ludzi, ale myślę, że mogę to powiedzieć w imieniu was wszystkich. Nie wygracie, bo my nie będziemy milczeć, będziemy głośno krzyczeć. Nie będziemy słuchać waszych kłamstw - powiedział Tusk.

Ustawa medialna w Sejmie

Sejm zajmie się projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji na środowych posiedzeniu. Posłowie będą również debatować nad nowelizacją ustawy wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

 

Projekt PiS nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji zmienia zasady przyznawania koncesji na nadawanie dla mediów z udziałem kapitału spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Zdaniem wielu dziennikarzy, ekspertów i polityków opozycji projekt jest wymierzony w Grupę TVN, bo wejście w życie zawartych w projekcie przepisów może oznaczać konieczność sprzedaży TVN-u przez amerykański koncern Discovery.

 

Według projektu koncesję na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może uzyskać podmiot z siedzibą w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego, pod warunkiem że nie jest zależny od osoby zagranicznej spoza EOG. Porozumienie proponuje, aby katalog państw mających dostęp do rynku medialnego w Polsce obejmował państwa należące do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), w tym Stany Zjednoczone.

Wynagrodzenia polityków

Sejm zajmie się także złożonym przez PiS projektem nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe i pracujących w samorządzie. Zakłada on m.in. wzrost o 40 proc. wynagrodzenia dla prezydenta, wzrost wysokości diet dla radnych o 60 proc. i wzrost wynagrodzenia pracowników samorządowych.

 

Przeciwko planowanym podwyżkom jest Koalicja Obywatelska, która złożyła w zeszły poniedziałek w Sejmie projekt mający na celu zablokowanie wzrostu wynagrodzeń polityków. Projekt to efekt spotkania władz klubu KO z liderem Platformy Donaldem Tuskiem.

 

30 lipca w Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie prezydenta, które wprowadza podwyżki m.in. dla premiera, marszałków Sejmu i Senatu i innych osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie, w tym podsekretarzy stanu (wiceministrów). Dzięki rozporządzeniu wzrosną także uposażenia parlamentarzystów, ponieważ - zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora - ich uposażenie odpowiada 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu (z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat), ustalonego na podstawie rozporządzenia prezydenta.

 

Z kolei PiS złożyło w Sejmie projekt ustawy, która ma podnieść wynagrodzenie prezydenta RP oraz samorządowców. Zakłada on m.in. wzrost o 40 proc. wynagrodzenia prezydenta, wzrost wysokości diet dla radnych o 60 proc. i wzrost wynagrodzenia pracowników samorządowych. Z kolei KO złożyła w Sejmie projekt mający zablokować podwyżki wynagrodzeń m.in. parlamentarzystów, samorządowców, członków rządu i prezydenta. Zakłada dodanie w kilku ustawach przepisu, zgodnie z którym wysokość wynagrodzenia np. osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (w przypadku radnych - diet, w przypadku b. prezydenta RP - uposażenia) "do dnia 31 grudnia 2023 roku (...) nie może przekroczyć wysokości wynagrodzenia przysługującego na dzień 31 lipca 2021 roku".

dk/kmd/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!