Kto jest niezadowolony z powrotu Tuska? "PO idzie w stronę ostrego konfliktu"

Polska
PAP/Wojciech Olkuśnik
Przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, współzałożyciel PO Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podczas posiedzenia Rady Krajowej Platformy Obywatelskie

- Rafał Trzaskowski, delikatnie mówiąc, jest niezadowolony z tego faktu, że Tusk został szefem. Dopatruję się naprawdę dużego konfliktu między nimi - mówiła na antenie Polsat News Joanna Miziołek z "Wprost". Komentując sobotnie wystąpienia podczas Rady Krajowej PO Łukasz Szpyrka z "Interii" ocenił, że Platforma pod nowym przywództwem będzie szła w stronę "bezpośredniego, ostrego konfliktu".

- Niemal pewne jest to, że PO wróci do takiego stanu posiadania przynajmniej 20 proc. elektoratu, ale pewnie będzie sięgać po więcej. Donald Tusk będzie chciał w przyszłości zapewne nawiązać jakąś współpracę z Szymonem Hołownią i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Jego wystąpienie pokazywało, że "ja was teraz nauczę tej prawdziwej polityki" - mówiła Joanna Miziołek z "Wprost".

 

ZOBACZ: Tusk: zwykli ludzie mówią "wróć pan i zrób porządek

 

Jej zdaniem, Rafał Trzaskowski "delikatnie mówiąc" jest niezadowolony z tego faktu, że Donald Tusk został szefem PO. - Dopatruję się naprawdę dużego konfliktu między nimi. Sławomir Nitras miał podobny wyraz twarzy. Z drugiej strony było mnóstwo uszczypliwości w stronę PiS, Jarosława Kaczyńskiego, a to zapowiada nam silną polaryzację - dodała. 

 

"Donald Tusk przewodniczącym Platformy Obywatelskiej - serdeczne gratulacje!" - napisał Rafał Trzaskowski na Twitterze. 

 

Członkowie PO "głodni fightera"?

- Widać, że członkowie Rady Krajowej byli głodni takiego "fightera". Mam wrażenie, że Tusk był jak taki coach, który motywował, że jest to jedyna partia, która może zwyciężać z PiS - podkreśliła red. Miziołek. 

 

Wideo: eksperci komentowani sobotnie wystąpienie Donalda Tuska podczas Rady Krajowej PO

- Spodziewam się, że w PiS trwają poważne rozmowy - mówił Łukasz Szpyrka z "Interii. - To wystąpienie Tuska miało dwóch adresatów. Pierwszym byli parlamentarzyści PO, którzy potrzebowali takiego wzmocnienia, wiary we własne możliwości, czego Budka już im nie dawał. Tusk faktycznie, wydaje się, że może wykrzesać z nich dodatkową energię - ocenił. 

"To poważne zarzuty"

Jak mówił, drugim adresatem było Prawo i Sprawiedliwość. - Przez większość wystąpienia Tusk mówił o PiS. Nie nazwę tego uszczypliwościami, to są poważne zarzuty. On wprost nazywa PiS całym złem w polskiej polityce. To mocne hasła, które pokazują, w którą stronę  Tusk pójdzie. Nie było sygnałów o możliwej współpracy na opozycji, czy to z Szymonem Hołownią, czy z PSL, Koalicją Polską - wskazał. 

 

Jak zauważył, nie było próby pozyskania nowego elektoratu, ale utwardzanie tego stanu posiadania, który już PO ma plus zwrócenie uwagi na to, w którą stronę będzie szedł czas przewodniczenia Tuska. - Będzie to strona bezpośredniego, ostrego konfliktu - zaznaczył.  

"Duże ryzyko"

- Udanych powrotów do polskiej polityki w ostatnich latach nie było, więc Donald Tusk podejmuje duże ryzyko — powiedział politolog prof. Rafał Chwedoruk. W jego ocenie jest ono o tyle mniejsze, że obecna pozycja PiS jest słabsza niż w kadencji 2015-2019.

 

- Lista polityków, którzy marzyliby o ponownym wejściu do tej samej rzeki i kąpieli w niej jest bardzo długa. Problem w tym, że to się w Polsce w ostatnich latach nie udawało. Na własnej skórze przekonali się o tym Leszek Miller i Waldemar Pawlak. Udało im się na nowo na moment przejąć stery w partii, ale w dłuższym okresie to nie zadziałało. Andrzej Olechowski nie wrócił w ogóle. Dlatego decyzja Donalda Tuska wydaje się ryzykowna - powiedział prof. Chwedoruk.

 

Zaznaczył jednak, że Tusk wbrew pozorom udowodnił w swojej politycznej karierze brak obaw przed ryzykiem. To w ocenie eksperta jest o tyle mniejsze, że powrót odbywa się w momencie najsłabszych notowań PiS od wygranych przez tę partię wyborów w 2015 roku.

"PiS jest dziś słabsze"

- PiS jest dziś słabsze niż w kadencji 2015-2019. To pewnie będą też wytykali przeciwnicy Tuska w PO, że wraca w łatwiejszym momencie, a nie było go, gdy trzeba było przetrwać znacznie gorsze chwile. Manewr Tuska obliczony jest w pierwszej fazie na totalną polaryzację względem PiS. Jemu w polskiej polityce jest najłatwiej tak ustawić oś sporu, bo zawsze może mówić, że z tym PiS-em walczy najdłużej. Nie wiemy, jaki będzie drugi krok. Wydaje mi się jednak, że dziś z otwartymi ramionami wita go więcej publicystów niż przedstawicieli innych partii opozycyjnych - ocenił prof. Chwedoruk.

 

Jego zdaniem dziś mariaż Szymona Hołowni z Tuskiem byłby końcem nadziei tego polityka na samodzielność, na odegranie istotnej i podmiotowej roli w kolejnych latach. Prof. Chwedoruk nie widzi także wielkiej radości z tego powrotu na lewicy. Do tego dochodzą w jego ocenie polityczne ambicje wiceszefa PO, prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

 

- Ten ostatni czeka. Chce zobaczyć jaki będzie efekt Tuska i jak będzie on długo trwał. Bo po powrocie notowań PO na poziom 20-22 procent może się okazać, że jest stagnacja. Wtedy Trzaskowski będzie miał w rękawie twarde dane o swoim wielkim poparciu w kampanii prezydenckiej - powiedział prof. Chwedoruk.

msl/Polsat News/polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!