200 tysięcy złotych zamiast 800 plus? Minister reaguje na propozycję

Graffiti Agata Sucharska / polsatnews.pl

Agnieszka Dziemanowicz-Bąk zadeklarowała, że jest gotowa do debaty o świadczeniach. - Możemy rozmawiać o tym co zrobić, żeby jeszcze więcej pieniędzy trafiało do kieszeni Polek i Polaków - zareagowała w programie "Graffiti" na pomysł 200 tysięcy złotych na każde dziecko. Podkreśliła jednak, że dotychczasowe programy działają i "dobrze by było tego nie psuć".

Kobieta w czarnej sukience z golfem siedzi na tle niebiesko-żółtego ekranu.
Polsat News
200 tys. złotych na każde dziecko? Agnieszka Dziemanowicz-Bąk otwarta na debatę o świadczeniach

W piątkowym wydaniu programu "Graffiti" minister odniosła się do zaproponowanego przez analityków klubu Jagiellońskiego pomysłu przekształcenia programów prorodzinnych - 800 plus, czy "babciowego" na jednorazową dużą kwotę wsparcia na start w wysokości ponad 200 000 zł na każde dziecko.

 

Jej zdaniem dotychczasowe programy przyjęły się w polskim społeczeństwie. - Są zrozumiałe, jasne i stały się częścią domowych budżetów bardzo wielu rodzin. To duże osiągnięcie i wartość, której nie należy bagatelizować - przekonywała w rozmowie z Marcinem Fijołkiem

 

- Oczywiście możemy rozmawiać o tym jak świadczenia porządkować, jak sprawiać, żeby nie zmniejszając ich obfitości, trafiały one do tych, które są, którzy ich najbardziej potrzebują - dodała. 

Proponują 200 tysięcy na każde dziecko. Dziemanowicz-Bąk: Jestem otwarta na każdą debatę

Dziemanowicz-Bąk zgodziła się z argumentem, że świadczenia pieniężne tracą na inflacji i powinny być waloryzowane, ponieważ płace i płaca minimalne regularnie rosną.

 

- Oczywiście możemy rozmawiać o tym co zrobić, żeby jeszcze więcej pieniędzy i jeszcze bardziej bezpośrednio trafiało do kieszeni Polek i Polaków. Natomiast jeżeli coś działa, i to działa dobrze, to dobrze jest to przede wszystkim utrzymywać - stwierdziła.

 

ZOBACZ: 800 plus nie zadziałało. Teraz proponują ponad 200 tys. zł na dziecko

 

Szefowa resortu przekazała, że program Aktywny rodzic cieszy się ogromną popularnością. - Żłobki stały się de facto dla rodziców darmowe i to jest ogromne osiągnięcie tego rządu, ogromne osiągnięcie naszego ministerstwa, ale także całej Koalicji 15 Października. Dobrze byłoby tego nie psuć - podkreśliła.

 

- Oczywiście od tego są think tanki, od tego są intelektualiści, żeby dyskutować, debatować. Ja na każdą taką debatę o przyszłości jestem otwarta - podsumowała. 

Reforma PIP w toku. Ministra zapewnia: Nikt nie zgłosił sprzeciwu

Ministra odniosła sie również do procedowanej reformy o Państwowej Inspekcji Pracy. Jak zapewniła, rząd przyjąl ten projekt, a żaden z koalicjantów nie zgłosił sprzeciwu.

 

- Premier Donald Tusk wczoraj bardzo jednoznacznie powiedział, że popiera te ustawy, że jest ona wycyzlowana, nie musi budzić wątpliwości i przypomniał to, o czym też musimy wszyscy pamiętać, bo tak stawką podstawową tej ustawy jest bezpieczeństwo milionów polskich pracowników, ale dodatkową stawką tej ustawy są ogromne pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy - przekazała. 

 

Zaznaczyła, że są to pieniądze, które są budżetowi potrzebne. - Pieniądze, z których polski biznes, polscy pracownicy, my wszyscy chcemy móc korzystać. To jest ponad dwa miliardy euro. Niewdrożenie tej reformy to są kary sięgające nawet 11 miliardów euro - dodała.

 

WIDEO: 200 tysięcy złotych zamiast 800 plus? Minister reaguje na propozycję

 

- Jestem spokojna o koalicję rządzącą. jeszcze niedawno powiedziałabym, że Prawo i Sprawiedliwość, opozycja również powinna poprzeć tę ustawę, bo pamiętam wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. No ale najwyraźniej PiS-owi jest po prostu wszystko jedno - uznała. '

 

Dziemanowicz-Bąk przypomniała, że PiS pochwalal prorodzinne i socjalne inicjatywy. - No maski opadły. jeżeli Prawo i Sprawiedliwość nie chce pieniędzy z Unii Europejskiej, nie chce bezpieczeństwa dla polskich pracowników, nie chce wspierać uczciwej konkurencji, to jest jasne, że naprawdę za nic mają bezpieczeństwo i dobrostan Polski - oceniła. 

Razem zgłosiło poprawki do PIP. "Wyglądały jak napisane przez ChatGPT"

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odniosła się również do pytania o poprawki zgłaszane w trakcie prac komisji przez partię Razem. Jak zaznaczyła, "nie chciałaby się pastwić", jednak zdecydowała się przywołać niektóre z proponowanych zmian.

 

Według niej jedna z poprawek miała zakładać, że kontrola państwowa odbywałaby się nie w siedzibie kontrolowanego przedsiębiorstwa, lecz w siedzibie Państwowej Inspekcji Pracy. Oznaczałoby to, że przedsiębiorca musiałby dostarczać do inspekcji elementy, takie jak maszyny do oględzin, a inspektor mógłby przeprowadzić kontrolę bez konieczności wizyty w zakładzie, którego ona dotyczy.

 

- niektóre z tych poprawek były takie, jakby pisał je im ChatGPT, a oni zapomnieli je przeczytać. No ale biorą pełną odpowiedzialność za jakość propozycji, które składają - podkreśliła. 

 

Pozostałe odcniki programu można obejrzeć TUTAJ. 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie