Ekspert o dwóch scenariuszach ws. Iranu. "Samo bombardowanie nic nie da"

Gość Wydarzeń

Są w tej chwili dwa możliwe scenariusze (...) Jeżeli Trump chce mieć sukces (...), on nie może sobie zaryzykować teraz wciągnięcia w jeszcze w kolejny konflikt - mówił dr Wojciech Szewko z Centrum Badań nad Terroryzmem. W środowym "Gościu Wydarzeń" ekspert stwierdził jednocześnie, że społeczeństwo Iranu nie wykształciło w sobie solidarności do obalenia reżimu.

Mężczyzna w niebieskiej marynarce siedzi przed ekranem z nocnym widokiem miasta.
Polsat News
Trump zaatakuje Iran? Ekspert o możliwych scenariuszach

Gość Piotra Witwickiego został zapytany o konsekwencje antyreżimowych protestów na ulicach irańskich miast i ewentualną ingerencję Stanów Zjednoczonych. Dr Wojciech Szewko stwierdził, że angażowanie się w konflikt w Iranie byłoby dla Donalda Trumpa złym politycznym krokiem.

 

- Są w tej chwili dwa możliwe scenariusze. Samo bombardowanie dla bombardowania nic nie da - mówił ekspert. - Jeżeli Trump chce mieć sukces, a moim zdaniem to jest tylko po to robione, żeby ten sukces się pojawił, on nie może sobie zaryzykować teraz wciągnięcia w jeszcze w kolejny konflikt - kontynuował Szewko.

 

- To będzie bardziej operacja wywiadu niż wojska - przewidywał gość Polsat News. Zdaniem eksperta, jeśli Trump faktycznie zdecyduje się wkroczyć do Iranu, akcja ta zostanie przeprowadzona z mniejszą precyzją niż interwencja wojskowa w Wenezueli.

Nowe władze w Iranie? Ekspert: Kolejna rewolucja, ten sam scenariusz

Zapytany o to, czy trwające od kilkunastu dni protesty w Iranie doprowadzą do obalenia tamtejszych władz, Szewko wyraził co do tego sceptyczny stosunek.

 

- Jeżeli rzeczywiście nie dojdzie do jakichś naprawdę spektakularnych działań ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela (…), to na razie nie - uznał analityk. Autor podcastu "Na wschód od Bliskiego Wschodu" podkreślił, że wydarzenia na ulicach Iranu nie różnią się od innych fal protestów z ostatnich lat.

 

- To jest kolejna rewolucja, która przebiega w identyczny sposób, już to jest czwarta z kolei bodajże, gdzie mamy dokładnie ten sam scenariusz - mówił dr. Szewko.

 

ZOBACZ: Amerykanów zapytano o przejęcie Grenlandii. Przeważa jedna opinia

 

Zdaniem eksperta, fale protestów w Iranie, w tym największa z 2022 roku, nie wykształciły w społeczeństwie wystarczającej chęci zmiany i rewolucji takiej, jak choćby w Polsce za czasów "Solidarności".

 

- Za każdym razem nie ma czegoś takiego, żeby ta rewolucja, czy ta próba rewolucji wykształciła sobie taką solidarność, takiego Havla na przykład, Wałęsy czy innego Mandelę. Nie ma czegoś takiego, co by zmieniło te protesty  - mówił.

Protesty w Iranie. Ekspert o motywacjach tysięcy obywateli 

Prowadzący zapytał eksperta, jakie nastroje rzeczywiście dominują w społeczeństwie Iranu i czy naród jest gotowy na położenie kresu Republice Islamskiej. Jak stwierdził Szewko, obywatele Iranu wysyłają w tym kontekście sprzeczne komunikaty.

 

- Są ludzie, którzy chcą zginąć za ideę, ale sporo ludzi chce po prostu żyć inaczej i normalniej, a nie zginąć bez sensu na ulicy - tłumaczył dr Wojciech Szewko.

 

ZOBACZ: Gigantyczny rachunek za marzenie Trumpa. Wyliczono "cenę" Grenlandii

 

Jak mówił wykładowca Collegium Civitas, obalenie władz w Iranie wiązałoby się z wieloma komplikacjami i nie rozwiązałoby wszystkich problemów wewnętrznych kraju.

 

- To nie jest dyktatura. To nie jest system autorytarny, gdzie wystarczy dyktatora, że tak powiem odesłać, on zniknie i się cały system przewraca - powiedział. - To jest system jednak totalitarny. To jest system, to jest teokracja - dodał ekspert.

Napięcia na linii USA-Iran. Trump o możliwościach ataku

Protesty na ulicach największych miast Iranu przeciwko Republice Islamskiej rozpoczęły się 28 grudnia, głównie z powodu kryzysu gospodarczego w kraju.

 

Szacunki dotyczące liczby ofiar śmiertelnych protestów wahają się od kilkuset do 12 tys. osób. Powodem rozbieżności jest blokada internetu zarządzona w ramach represji irańskich władz.

 

Prezydent USA zagroził rządowi w Teheranie, że jeśli służby nie przestaną brutalnie tłumić pokojowych demonstracji, w kraju dojdzie do interwencji amerykańskich wojsk. To już kolejna tego typu deklaracja Trumpa po ataku na Wenezuelę i groźbach ws. przejęcia kontroli nad Grenlandią.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Maria Kosiarz / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie