Policja wyniosła protestujących Obywateli RP. Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce

Polska

W Hajnówce zakończył się IV Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych środowisk narodowych. Uczestnicy marszu przeszli ulicami w centrum miasta przed siedzibę Hajnowskiego Centrum Kultury. Przemarsz zablokowali Obywatele RP, którzy usiedli na ulicy. Policja wyniosła tylko część protestujących, pozostali - w tym lider Paweł Kasprzak - zostali. Pochód przeszedł połową ulicy.

Maszerujący z flagami narodowymi i ONR szli pod hasłem "Hajnówka" na biało-czerwonym tle, z przodu widać było także baner z wizerunkami żołnierzy wyklętych i hasłem "Cześć i chwała bohaterom".

 

Marsz ruszył przy wtórze okrzyków "To my, to my, Polacy", "Bóg, honor i ojczyzna!" oraz "Precz z komuną!". Wśród transparentów był m.in. poświęcony Romualdowi Rajsowi "Buremu" i Józefowi Kurasiowi, ps. "Ogień" transparent "Najwięksi wyklęci z wyklętych - nasi bohaterowie" podpisany "Bydgoscy Patrioci".

 

W grupie osób przewodniczących zgromadzeniu dziennikarze zauważyli przedstawiciela jednego ze środowisk narodowych Piotra Rybaka.

 

Marsz zakończył się około godz. 14:30. Według zgłoszenia organizatorów miał potrwać do ok. godz. 15. Według szacunków policji, w marszu wzięło udział ok. trzysta osób. Obserwowało go z chodników wielu mieszkańców Hajnówki.

 

Przynieśli białe róże

 

Marsz od początku wzbudzał w mieście emocje, bo upamiętnia m.in. postać kpt. Romualda Rajsa "Burego", którego oddziały podziemia niepodległościowego w 1946 r. spacyfikowały kilka wsi w okolicach Bielska Podlaskiego, zamieszkiwanych przez prawosławną ludność pochodzenia białoruskiego. Zginęło wówczas 79 osób, w tym dzieci.

 

W Hajnówce znaczną część mieszkańców stanowią właśnie prawosławni pochodzenia białoruskiego. Władze miasta próbowały marszu środowisk narodowych administracyjnie zakazać, ale sąd ów zakaz uchylił. Krytyczne stanowisko przyjęła na początku lutego rada miasta, sprzeciwiająca się gloryfikowaniu Romualda Rajsa "Burego".

 

Protest przeciwko przemarszowi zorganizowali Obywatele RP, którzy najpierw zablokowali ulicę, a następnie na niej usiedli. Na asfalcie ułożono białe róże. Protestujący mieli także białe róże w dłoniach. Część z siedzących na ulicy wyniosła policja. Jednak części nie udało się usunąć i marsz narodowców musiał w tym miejscu przechodzić jednym pasem.

 

- Policjanci podjęli czynności w stosunku do 76 osób - jedna została ukarana mandatem, w stosunku do pozostałych zostaną skierowane wnioski o ukaranie - poinformował nadkom. Tomasz Krupa z podlaskiej policji.

 

"Coś głęboko po ludzku nieprzyzwoitego"

 

Paweł Kasprzak, prezes Fundacji Wolni Obywatele RP powiedział dziennikarzom, że policja zarzuciła mu i innym osobom "zablokowanie legalnego zgromadzenia". - Tak się wyraził dowodzący tą akcją funkcjonariusz, wzywając nas do opuszczenia tego miejsca - powiedział Kasprzak.

 

Dodał, że w okrzykach "Bury nasz bohater", padających w trakcie marszu w Hajnówce - jak to określił - "jest coś głęboko po ludzku nieprzyzwoitego", bo to hasło "wznoszone w twarz ludziom, którzy są rodzinami ofiar tego samego Burego".

 

Skazani na śmierć, później zrehabilitowani

 

Pion śledczy IPN, który prowadził śledztwo dotyczące pacyfikacji z 1946 roku przyjmuje, że ofiar działań oddziału "Burego" było 79 (według członków społecznego komitetu rodzin - o trzy więcej), w tym 30 furmanów, z których usług oddział korzystał, przemieszczając się po okolicy. Instytut przyjął kwalifikację prawną tej zbrodni jako ludobójstwo. W 2005 r. umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.

 

Kpt. Romuald Rajs "Bury" został po wojnie skazany na śmierć przez rozstrzelanie. W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyroki śmierci wobec niego i jego zastępcy Kazimierza Chmielowskiego. Obaj skazani zostali wtedy zrehabilitowani.

 

Upamiętnienie ofiar

 

W odpowiedzi na marsz środowisk narodowych, społecznicy i mieszkańcy Hajnówki zorganizowali w sobotnie południe uroczystość upamiętniającą ofiary wydarzeń sprzed 73 lat. W ramach akcji "Wiecznaja Pamiat'/Wieczna Pamięć", która była też organizowana przed rokiem, przy pomniku poświęconym ofiarom wojen, przemocy i represji, usytuowanym w pobliżu Urzędu Miasta w Hajnówce, odczytane zostały nazwiska ofiar pacyfikacji, modlono się w ich intencji i zapalono znicze.

 

Na skwerze Dymitra Wasilewskiego, gdzie zorganizowano uroczystości, można też było obejrzeć wystawę, która powstała w ramach projektu "Nasza Pamięć" Białoruskiego Towarzystwa Historycznego i Fundacji Kamunikat.org, o historii powojennych stosunków polsko-białoruskich w Podlaskiem. Wystawa dokumentuje miejsca pamięci ofiar pacyfikacji w 1946 r. wsi Zanie, Zaleszany, Końcowizna, Szpaki i Wólka Wygonowska. 

jm/hlk/prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze