Uznali, że jest pijany, 19-latek miał pękniętą czaszkę

Polska

19-letni Piotr Wieteska został pobity. Policjanci i lekarka uznali, że nie musi jechać do szpitala, bo jest pijany i powinien wytrzeźwieć. Okazało się, że 19-latek miał pękniętą czaszkę. Chłopak zmarł. Napastnik, który zaatakował Piotra został skazany na 3 lata więzienia. Sąd uznał, że na uprawomocnienie wyroku może oczekiwać na wolności. Decyzję zmienił sąd apelacyjny, a wtedy skazany zniknął.

20 czerwca 2017 roku Piotr Wieteska odwiedził w Płocku poznaną przez Internet dziewczynę. Para wraz z grupą znajomych spędzała czas przy bulwarach wiślanych. Podczas randki zostali zaatakowani przez pijaną grupę młodzieży. Piotr został pobity.

 

- Podbiegła do nas grupa osób i zaczęli nas bić. Piotrek był w szoku, zaczął nas osłaniać, żeby nic nam się nie stało. Najpierw ktoś go uderzył, a później jeszcze go skopali - opowiada jedna z dziewczyn obecnych przy zdarzeniu.

 

Na miejsce została wezwana karetka pogotowia oraz policja. Po przebadaniu przez ratowników medycznych Piotr odmówił zabrania do szpitala, ponieważ chciał poczekać na policję i zgłosić pobicie. Policja, która pojawiła się na miejscu chwilę później uznała, że chłopak jest pod wpływem alkoholu i choć początkowo zawieźli go na SOR, to został stamtąd zabrany na komisariat.

 

Miał krwotok do mózgu

 

Powiedzieli, że jest bardzo pijany i że biorą go na dołek. Ja mówiłam, powtarzałam z 500 razy, że on nie jest pijany. Ale nikt nie posłuchał - mówi dziewczyna, świadek zdarzenia.

 

To, co według policjantów miało być upojeniem alkoholowym, okazało się pękniętą czaszką i krwotokiem do mózgu. Gdy funkcjonariusze zorientowali się, że ze stanem zdrowia Piotra jest źle wezwali karetkę na komisariat. Na ratunek było już jednak za późno, mimo przewiezienia do szpitala chłopak zmarł. Późniejsze badania wykazały, że nastolatek był trzeźwy.

 

Wszystko wskazuje na to, że jeśli wypił cokolwiek, to najwyżej butelkę piwa. U pokrzywdzonego stwierdzono pęknięcie pokrywy podstawy czaszki, krwotok i obrzęk mózgu - mówi Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.


10 grudnia 2018 roku zapadł wyrok w sprawie napastnika. Chłopak, który zaatakował Piotra został skazany jedynie na 3 lata więzienia. Sąd uznał, że śmierć nastolatka nie wynikała z pobicia. Zadany cios miał jedynie doprowadzić do upadku, zgon natomiast był wynikiem uderzenia głową o chodnik.

 

"Za zabicie psa więcej dostają"


Z taką interpretacją nie zgadza się rodzina Piotra Wieteski, która zapowiada walkę o, ich zdaniem, sprawiedliwą karę dla oprawcy syna.

Mam żal do pani sędzi. Wyceniła życie mojego dziecka na 3 lata więzienia. Za zabicie psa więcej dostają - mówi matka, Agnieszka Wieteska.

 

Na chwilę obecną w Łódzkiej prokuraturze toczy się postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez policjantów oraz lekarkę badającą Piotra Wieteskę.


- To były służby, które miały mu pomóc, przy których my jako obywatele powinniśmy czuć się bezpieczni. Nigdy od nikogo nie usłyszeliśmy słowa przepraszam. Ani będąc w szpitalu, ani od policji - mówi Agnieszka Wieteska.

 

Reportaż Ewy Żarskiej.

paw/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze