Adamowicz zapowiadał walkę z mową nienawiści. Prokuratura umorzyła postępowanie ws. "aktów zgonu"

Polska
Adamowicz zapowiadał walkę z mową nienawiści. Prokuratura umorzyła postępowanie ws. "aktów zgonu"
Polsat News

Kilka dni przed atakiem na Pawła Adamowicza gdańska prokuratura umorzyła trwające niespełna cztery miesiące śledztwo, w którym badała czy Młodzież Wszechpolska złamała prawo wystawiając "polityczne akty zgonu" prezydentom 11 miast, w tym Gdańska. - Nie ma związku między tym postępowaniem, a zdarzeniem, które zaistniało wczoraj - powiedziała w poniedziałek polsatnews.pl rzecznik prokuratury.

30 czerwca 2017 r. na spotkaniu, które miało miejsce w Gdańsku, 11 prezydentów dużych miast należących do Unii Metropolii Polskich podpisało deklarację o współdziałaniu w dziedzinie migracji.

 

Prezydenci chcieli otwartości ws. migracji

 

Sygnatariusze zadeklarowali m.in. "otwartość i wolę partnerskiej współpracy z administracją rządową, organizacjami pozarządowymi i związkami religijnymi w zakresie tworzenia i wdrażania polskiej polityki migracyjnej, opartej o zarządzaniu bezpiecznymi migracjami".

 

"Polskie duże miasta od wielu lat są otwarte na procesy migracyjne i różnorodność mieszkańców" - napisano w dokumencie sygnowanym przez ówczesnych prezydentów Białegostoku, Bydgoszczy, Gdańska, Krakowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy i Wrocławia.

 

"Liberalizm, multikulturalizm, głupota"

 

W reakcji na deklarację Młodzież Wszechpolska (MW) zamieściła na swoim oficjalnym fanpage'u "polityczne akty zgonu" 11 prezydentów. Grafiki opublikowane przez MW przypominały prawdziwe dokumenty.

 

Na każdym widniało zdjęcie i dane, informacje o dacie, godzinie i miejscu zgonu. Jako przyczynę "zgonu polityka" podano "liberalizm, multikulturalizm, głupota". W polu "Organ wydający akt" wpisano naród polski i Młodzież Wszechpolską.

 

 

Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, złożył na policji zawiadomienie dotyczące działań Młodzieży Wszechpolskiej. 19 września 2018 r. Prokuratura Rejonowa Gdańsk Śródmieście wszczęła w tej sprawie śledztwo.

 

"Wyrażenie niezadowolenia"

 

W środę Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała, że śledztwo to, po niespełna czterech miesiącach, zostało umorzone.

 

Wawryniuk przekazała, że prokuratura uznała, iż akty nie zawierały gróźb i nawoływania do nienawiści, na które to elementy wskazywali przesłuchani w śledztwie prezydenci.

 

Prokuratura nie dopatrzyła się też znieważenia godła Rzeczypospolitej Polskiej, którego użyto w aktach.

 

Wawryniuk wyjaśniła, że w śledztwie ustalono, iż motywem działania osób, które zamieściły w internecie "polityczne akty zgonu", było wyrażenie niezadowolenia, oburzenia w związku z podpisaniem deklaracji przez samorządowców.

 

Rzecznik dodała, że w śledztwie zajęto się także kwestią znieważenia prezydentów przez jednego z członków MW, który nazwał ich "parszywą jedenastką". Wawryniuk wyjaśniła, że prokuratura uznała, iż nie doszło tu do czynu, który mógłby być "ścigany z urzędu".

 

Rzecznik dodała też, że decyzja o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocna.

 

"Przekracza dopuszczalne granice wyrażania swojego niezadowolenia"

 

Paweł Adamowicz nie zgodził się z decyzją prokuratury. "To co zrobili Wszechpolscy, to nie była zwyczajna krytyka" - przekonywał na Facebooku.

 

"Posługiwanie się tak wyrazistym symbolem, jakim jest akt zgonu przekracza dopuszczalne granice wyrażania swojego niezadowolenia i zawiera olbrzymią dawkę negatywnej treści" - podkreślił prezydent Gdańska.

 

Jak dodał, jest ciekawy tego, jak postąpiłaby prokuratura w przypadku, gdyby akt zgonu dotyczył np. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego czy prezydenta Andrzeja Dudy. "Jestem przekonany o wszczęciu postępowania wobec tych, którzy dopuścili się tego czynu" - dodał wtedy samorzadowiec.

 

"Nie zostawię tej sprawy i zamierzam wyczerpać wszystkie narzędzia prawne, aby dochodzić swoich praw i walczyć o to, żeby zachowania nacjonalistyczne różnych organizacji, które sieją nienawiść wobec imigrantów i uchodźców, zostały ocenione przez prawo negatywnie" - zapowiedział Adamowicz.

 

 

"Nie ma związku"

 

W poniedziałek portal polsatnews.pl zapytał Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, czy w związku z atakiem nożownika na prezydenta Adamowicza, śledczy rozważają wznowienie postępowania w tej sprawie.

 

- Nie mam takiej wiedzy, aby jakkolwiek to zdarzenie, które zaistniało wczoraj, miało związek z tamtym postępowaniem - powiedziała Grażyna Wawryniuk, rzecznik gdańskiej prokuratury.

 

Jak wyjaśniła, "w każdym czasie, kiedy postępowanie jest umorzone, jeśli pojawią się nowe okoliczności związane z danym zdarzeniem, prokurator może to postępowanie podjąć".

 

- Ta decyzja jest nieprawomocna. Tam inne osoby oprócz pana prezydenta Adamowicza są pokrzywdzone - dodała.

 

Wawryniuk podkreśliła, że postępowanie "na dzień dzisiejszy nie ma jakiegokolwiek związku z tym zdarzeniem, które się wydarzyło wczoraj".

 

"Dlatego właśnie zginął"

 

W niedzielę podczas gdańskiego finału WOŚP o godz. 20, gdy odliczano czas do "Światełka do nieba" na scenę, na której był m.in. Adamowicz, wtargnął mężczyzna. Na nagraniu zdarzenia widać, jak przebiegł przez scenę, podbiegł do prezydenta Gdańska i uderzył go nożem. Później, chodząc po scenie, podniósł w górę ręce, ponownie podszedł do Adamowicza i zabrał mikrofon.


"Halo, halo. Nazywam się Stefan W..., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz" - krzyczał ze sceny, zanim obezwładnili go ochroniarze. Scena ta pojawia się na wielu nagraniach, na których zarejestrowano zdarzenie.


Ratownicy medyczni reanimowali Adamowicza na scenie pół godziny. Potem pogotowie ratunkowe przewiozło go do szpitala. Tam lekarze przeprowadzili operację, która trwała pięć godzin.

 

Stan prezydenta jest ciężki


- Proszę państwa, pacjent żyje, chociaż jego stan jest bardzo, bardzo ciężki - poinformował w nocy z niedzieli na poniedziałek lekarz, który operował Adamowicza, doktor Tomasz Stefaniak.

 

- Ta sytuacja jest bardzo trudna. Wielu z nas nie spało tej nocy, to była dla wielu bardzo, bardzo trudna noc - powiedziała rzeczniczka prezydenta Magdalena Skorupka-Kaczmarek w poniedziałek na konferencji prasowej. Podkreśliła, że stan zdrowia Adamowicza pozostaje "bez zmian".


Policja i prokuratura zaraz po zdarzeniu podjęły czynności w sprawie ataku na prezydenta miasta. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Prokuratorzy uczestniczą we wszystkich czynnościach związanych ze zdarzeniem - na miejscu, w komendzie, gdzie składają zeznania świadkowie i w szpitalu, gdzie był operowany Adamowicz.


Według śledczych, napastnikiem jest 27-letni mieszkaniec Gdańska, karany za napady na banki. Policja zawiozła go na badanie krwi, noc ma spędzić w izbie zatrzymań.

zdr/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze