"Te panie załapały tę robotę, bo są z PiS". Ryszard Petru o dyrektorkach w NBP

Polska

- Jestem przeciwny, by robić krucjatę przeciwko wynagrodzeniom płac w NBP, a pomysł PiS o obniżeniu wynagrodzeń jest chory, bo żeby mieć fachowców, trzeba dobrze płacić - powiedział Ryszard Petru, gość programu "Polityka na Ostro". Dodał jednak, w kontekście zatrudnienia Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik, że "te panie załapały tę robotę, bo są z PiS-u".

Ryszard Petru zapytany o piątkowe zatrzymanie dyrektora Huawei i byłego oficera ABW, którzy są oskarżeni o szpiegostwo na rzecz Chińskiej Republiki Ludowej zauważył, że chiński wywiad szukał w Polsce informacji poprzez wykradanie danych z nośników takich jak telefony komórkowe i laptopy.

 

- W zeszłym roku na świecie sprzedano więcej telefonów firmy Huawei niż iPhonów, a to daje możliwość pozyskiwania informacji, które dotyczą zaawansowania technologicznego, jakości gospodarki, zaangażowana militarnego, a także tego, jaką mamy jakość cyberbezpieczeństwa - stwierdził Petru.

 

Tę ostatnią lider partii Teraz! ocenił bardzo źle. - Polskę można załatwić przez cyberatak. Po prostu wszytko nagle się wyłącza, zablokowany jest przesył danych - podkreślił. Nie wykluczył także, że wywiad chiński mógł podsłuchiwać ministrów i inne wysoko postawione osoby.

 

Aresztowany Piotr D. pracował przy systemie tajnej łączności rządowej. Ryszard Petru uważa, że to ukazało szerszy problem - braku regulacji i późniejszej kontroli pracowników, którzy najpierw zajmują wysokie stanowiska w administracji państwowej, a następnie przechodzą do sektora prywatnego. Według szefa partii Teraz!, powodami zmiany pracy z administracji rządowej, do sektora prywatnego, są zarobki. Powiązał tę sprawę z kontrowersjami wokół wysokości płac w NBP.

 

"Fachowcom trzeba płacić, ale ta pani nie jest fachowcem"

 

- Jestem przeciwny temu, żeby teraz robić krucjatę przeciwko wynagrodzeniom w NBP, a pomysł PiS o ich obniżeniu jest chory, bo żeby mieć fachowców, trzeba im dobrze płacić - uważa poseł.

 

Ryszard Petru przyznał, że jeśli Martyna Wojciechowska i Kamila Sukiennik zarabiały 65 tys. zł miesięcznie, a jedna z nich zajmowała stanowisko dyrektor ds. komunikacji, to mimo wszystko "jest to kwota zawyżona dwukrotnie względem sektora  bankowości". Według Petru wynagrodzenie w NBP powinno być adekwatne do reszty sektora bankowości, "choć nieco niższe".

 

- Chcę podkreślić jedną rzecz: fachowcom trzeba płacić, ale ta pani (Martyna Wojciechowska - red.) nie jest fachowcem. To czego brakuje w tym wypadku, to transparentność dochodów i transparentności zatrudniania - mówi Petru, dodając, że "Wojciechowska ma wykształcenie humanistyczne i nie miała wcześniej doświadczenia w pracy w tym sektorze". - Te panie załapały te robotę bo są z PiS-u, a jak stracą pracę, to nigdzie już jej nie znajdą - dodał.

 

Zmiażdżyć, znokautować PiS

 

Pytany przez Grzegorza Jankowskiego o sondaże, które nie podają dobrych wyników dla nowo utworzonej partii Teraz!, Petru powiedział, że "nie przejmuje się sondażami, bo jak tworzył Nowoczesną, to na początku długo miał w sondażach 1 procent". Jeśli będą przyspieszone wybory, to jest gotowy wejść do koalicji, która jego zdaniem powinna obejmować jak najwięcej ugrupowań opozycyjnych. - Taka wielka koalicja mogłaby zmiażdżyć, znokautować PiS. Oczywiście pod warunkiem, że powstanie - powiedział Petru.

 

Lider Teraz! zadeklarował, że jeśli wygra wybory, to pozostawi 500 plus, ale z kryterium ekonomicznym, by nie obejmowało najbogatszych, przywróci handel w niedzielę, ale w zamian wprowadzi zasadę dwóch niedziel w miesiącu wolnych dla pracowników, a także będzie zachęcał do jak najdłuższego okresu pracy zawodowej, by podwyższyć emerytury, ale nie zadeklarował przy tym, że podwyższy próg emerytalny, bo "zdaje sobie sprawę, że nie będzie miał poparcia u innych polityków".

ked/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze