Turcja przeprowadzi akcję w Syrii bez względu na wsparcie USA

Świat
Turcja przeprowadzi akcję w Syrii bez względu na wsparcie USA
PAP/EPA/TURKISH DEFENCE MINISTRY PRESS OFFICE / HANDOUT

Planowana operacja wojskowa Turcji przeciwko kurdyjskiej milicji w Syrii nie zależy od wycofania się stamtąd sił USA - oświadczył w czwartek szef tureckiego MSZ, sygnalizując, że Ankara pozostaje niezrażona wysiłkami USA mającymi na celu ochronę ich partnerów w regionie.

- Nasz problem jest taki: jest organizacja terrorystyczna, która stanowi dla nas zagrożenie, a Stany Zjednoczone ją wspierają - powiedział minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu w wywiadzie dla tureckiej telewizji NTV. - Czy (Amerykanie) wycofają się, czy nie, musimy robić to, co jest konieczne przeciwko organizacji, która stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego - podkreślił.

 

Wypowiedź Cavusoglu uwydatnia głęboki podział między dwoma sojusznikami z NATO w związku z wdrażaniem planu prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie wycofania z Syrii około 2 tys. amerykańskich żołnierzy - zwraca uwagę agencja Reutera.

 

Plan Trumpa, który - jak wskazuje Reuters - został zaciemniony przez różne komunikaty prezydenta i jego administracji, opiera się na współpracy z Turcją w celu zabezpieczenia obszarów północno-wschodniej Syrii, gdy siły amerykańskie opuszczą te tereny.

 

Eksperci nie mają wątpliwości, że celem potencjalnej ofensywy tureckiej będą Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), zdominowane przez syryjskich Kurdów z milicji o nazwie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG); SDF jest główną siłą walczącą z dżihadystycznym Państwem Islamskim (IS) w Syrii i korzysta przy tym ze wsparcia USA. Potwierdzają to deklaracje tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który odrzucił we wtorek sugestię USA, by Turcja dała gwarancje, że nie zaatakuje SDF. Amerykański doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton stwierdził, że jest to warunek wycofania się sił USA z Syrii.

 

Waszyngton nawiązał współpracę z milicją YPG w walce przeciwko IS w Syrii, dostarczając jej broń i szkoląc. Turcja, która uważa YPG za organizację terrorystyczną, od dawna postrzega tę współpracę jako zdradę.

 

Nagła decyzja Trumpa w grudniu o wycofaniu się USA z Syrii wywołała niepokój zarówno na najwyższych szczeblach władzy w Waszyngtonie, jak i wśród niektórych zachodnich sojuszników, ale została przyjęta z zadowoleniem przez Ankarę.

 

Turcja uznaje YPG za organizację terrorystyczną, będącą przedłużeniem zdelegalizowanej w Turcji separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Zarówno Ankara, jak i Waszyngton oraz UE uważają PKK za organizację terrorystyczną

ked/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze