Gliński: sprawa Kacpra Kamińskiego wymaga wyjaśnienia

Polska

- Z tego co wiem, minister Kamiński wydał oświadczenie, w którym mówi, że nie odgrywał żadnej roli, że młody człowiek po prostu zgodnie ze swoim zawodem awansował - powiedział wicepremier Piotr Gliński w programie "Wydarzenia i Opinie". W ten sposób odniósł się do zatrudnienia w Banku Światowym syna Mariusza Kamińskiego - Kacpra. Dodał, że ta sprawa wymaga jednak wyjaśnienia.

Posłowie PO zawnioskowali do premiera Mateusza Morawieckiego o wyłączenie z nadzoru nad śledztwem ws. KNF koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Jak przekonywali, Kamiński "w tej sprawie nie jest osobą wiarygodną" ze względu na "konflikt interesów".

 

Według posła Cezarego Tomczyka "sprawa jest bardzo poważna", ponieważ - jak mówił - to właśnie Glapiński polecił syna Mariusza Kamińskiego do pracy w Banku Światowym. - To nie jest przypadek, pan Kacper Kamiński nie przechodził akurat koło NBP, to nie było tak, że wysłał CV do jakiegoś punktu zbiorczego, czy do punktu podawczego - podkreślił Tomczyk.

 

Minister wydał oświadczenie

 

Koordynator służb specjalnych przekazał, że jego syn Kacper Kamiński zatrudnienie w Banku Światowym "uzyskał w drodze konkursu, przeprowadzonego zgodnie z procedurami Parlamentu Europejskiego". 

 

"Mój Syn nie jest pracownikiem NBP, a w Banku Światowym został zatrudniony na wniosek Dyrektora Wykonawczego Banku Światowego, obywatela Szwajcarii. Obecnie mój Syn pełni analogiczną funkcję, jak w Parlamencie Europejskim, tzn. doradcy Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego. Oświadczam, że nigdy w żaden sposób nie zabiegałem o zatrudnienie mojego Syna w Banku Światowym, z nikim nie prowadziłem również na ten temat żadnych rozmów. W związku z tym informuję, że jakiekolwiek insynuacje w tej sprawie spotkają się z podjęciem przeze mnie odpowiednich kroków prawnych przed Sądem." - czytamy w oświadczeniu. 

 

Prowadzący program "Wydarzenia i Opinie" Bogdan Rymanowski zapytał wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, co sądzi o zatrudnianiu dzieci polityków, władzy, w różnych miejscach.

 

"Przyznam, że jest rzeczą niezręczną"

 

- Jak to mówią - zwłaszcza przedstawiciele PO - muszą gdzieś pracować. Pamiętam Pana Rostowskiego (b. minister finansów w rządzie PO - red.) - jego córka też musiała gdzieś pracować. Natomiast przyznam, że jest rzeczą niezręczną, że syn szefa służb pracuje w zagranicznej instytucji o tak dużej wrażliwości, jak Bank Światowy - powiedział Gliński.

 

- W jakim sensie jest to niezręczne? - dopytywał swojego rozmówcę Rymanowski.

 

- Ja nie powiedziałbym, że jest to jakaś etyczna sprzeczność, to trzeba udowodnić, jakąś złą wolę, czy jakieś znajomości, dzięki którym ktoś zrobił jakąś karierę - podkreślił Gliński.

paw/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze