Przed Sądem Najwyższym protest przeciwników zmian w sądownictwie

Polska

Kilkadziesiąt osób zebrało się przed budynkiem Sądu Najwyższego. Protestują przeciw - ich zdaniem - bezprawnemu powołaniu nowych osób do Sądu Najwyższego przez prezydenta oraz możliwej próbie przejęcia SN poprzez wprowadzenie nowego I Prezesa SN - "dublera" prof. Małgorzaty Gersdorf. Zgromadzeni ustawili się przed budynkiem SN z transparentami. Skandują hasła: "Konstytucja", "Wolne sądy".

Według organizatorów protestu, prezydent Andrzej Duda bezprawnie, w pośpiechu i bez udziału mediów powołał sędziów Sądu Najwyższego i zrobił to, nie czekając na decyzje Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

 

Protest zorganizowały: Akcja Demokracja, Komitet Obrony Demokracji Region Mazowsze, Obywatele RP i Wolne Sądy.

 

Akcja Demokracja zwraca uwagę, że wśród nowych sędziów może być nowy Pierwszy Prezes SN - "dubler" obecnej pierwszej prezes - prof. Małgorzaty Gersdorf.

 

Gersdorf wyszła do protestujących i podziękowała im za wsparcie.

 

 

W środę prezydent Andrzej Duda powołał 27 osób na sędziów Sądu Najwyższego: 19 w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, 7 w Izbie Cywilnej i jednego sędziego w Izbie Karnej.

 

Powołania "w interesie publicznym"

 

Uroczystość mianowania sędziów odbyła się bez udziału mediów. O powołaniu sędziów SN poinformował na konferencji wiceszef prezydenckiej kancelarii Paweł Mucha.

 

Jak podkreślił, prezydent dokonał powołań "w interesie publicznym". - Aktywność prezydenta jest umocowana konstytucyjnie i ustawowo - podkreślił wiceszef Kancelarii Prezydenta, powołując się na art. 179 Konstytucji. Zgodnie z tym artykułem sędziowie są powoływani przez prezydenta na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony.

 

Mucha powołał się także na art. 44 ust. 1b ustawy o KRS, zgodnie z którym, jeżeli uchwała KRS ws. powołania sędziów jest rozpatrywana łącznie i nie została zaskarżona przez wszystkich uczestników postępowania, wówczas staje się ona prawomocna w części obejmującej przedstawienie wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego.- Nie ulega wątpliwości, że w takiej sytuacji, kiedy wpłynęły wnioski ze strony KRS oparte o prawomocne uchwały, zgodne z ustawą o KRS, prezydent był uprawniony do tego, żeby skorzystać z konstytucyjnie mu przypisanej prerogatywy, jaką jest powoływanie sędziów - podkreślił minister.

 

Mucha: nie można ingerować w prerogatywy prezydenta

 

Mucha nawiązując do uwzględnienia przez Naczelny Sąd Administracyjny wniosków o zabezpieczenie i wstrzymanie w zaskarżonych przez niektórych kandydatów części uchwał KRS powiedział, że prezydent nie jest stroną w postępowaniach przed NSA.

 

- Te postanowienia (NSA) nie były doręczane do Kancelarii Prezydenta - dodał.

 

Minister, który był pytany przez dziennikarzy, dlaczego prezydent nie poczekał na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE ws. przepisów ustawy o SN, podkreślił, że nie ma żadnego uzasadnienia dla wstrzymywania przez prezydenta powołania nowych sędziów SN bądź dla czekania na "jakąkolwiek aktywność jakiegokolwiek innego organu". - Nie widzimy tutaj podstaw do tego, żeby ktokolwiek ingerował w zakres realizacji prerogatywy przez prezydenta - zaznaczył.

 

Jak ocenił postanowienia te nie mogą znajdować w tej sprawie zastosowania.

 

VIDEO: "Nie ma podstaw prawnych i faktycznych, żeby prezydent czekał". Mucha o powołaniu sędziów SN

 

paw/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze