Podlaskie: proces ojca za zabójstwo niemowlęcia w Ełku utajniony

Polska

Sąd Okręgowy w Suwałkach utajnił w poniedziałek proces Damiana P. oskarżonego o zabójstwo i znęcanie się nad swoim dwumiesięcznym dzieckiem. Wniosek o wyłączenie jawności złożyła matka dziecka.

Przed rozpoczęciem procesu matka złożyła wniosek o całkowite jego utajnienie ze względu na dobra osobiste rodziny, w tym samej pokrzywdzonej. Prokuratura nie sprzeciwiła się wnioskowi.

 

- To bardzo trudne sprawy dla tej rodziny, a samo zdarzenie bardzo brutalne. Oskarżony ma zarzut zabójstwa w zbiegu ze znęcaniem się nad osobą nieporadną z uwagi na wiek - powiedziała prokurator Anna Wierzchowska.

 

Niemowlę miało dziesięć połamanych żeber i stłuczone płuco

 

Do tragedii doszło pod koniec ubiegłego roku w Ełku. W połowie listopada dziecko trafiło do szpitala z rozległymi obrażeniami. Wówczas Prokuratura Rejonowa w Ełku postawiła ojcu dziecka zarzut znęcania się nad synem i spowodowania u niego obrażeń zagrażających życiu. 25-latek został aresztowany.

 

Dwa tygodnie później niemowlę zmarło w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. W związku ze śmiercią chłopca śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Suwałkach. Po sekcji zwłok prokuratura zdecydowała się postawić ojcu dziecka zarzut zabójstwa.

 

Horror dziecka trwał ponad miesiąc

 

Sekcja zwłok wykazała u chłopca pęknięcie czaszki, uszkodzenie mózgu i pękniętą piszczel. Niemowlę miało połamanych dziesięć żeber i stłuczone płuco. Prokuratura informuje, że oskarżony znęcał się nad dzieckiem prawdopodobnie od 9 października do 15 listopada ubiegłego roku. W tym czasie 25-latek miał bić dwumiesięcznego syna, szarpać i rzucać nim. Według prokuratury musiało to trwać dość długo i notorycznie, bo sekcja zwłok wykazała, że niektóre złamane żebra zdążyły się zrosnąć.

 

Opiekował się synem pod nieobecność 18-letniej matki

 

Oskarżony nie przyznał się do zabójstwa. Był wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu. Rodzina nie miała niebieskiej karty. Mężczyźnie grozi 25 lat więzienia lub dożywocie.

 

W poniedziałek miał rozpocząć się proces Damiana P. Jednak oskarżony złożył wniosek o zmianę adwokata. Dlatego sędzia Maciej Romotowski odroczył rozpoczęcie rozprawy do 12 listopada.

 

Z ustaleń śledczych wynika, że 25-latek 15 listopada opiekował się synem pod nieobecność w domu 18-letniej matki. To on wezwał pogotowie. Dwumiesięczne niemowlę w ciężkimi stanie, z obrażeniami mogącymi wskazywać na pobicie, trafiło najpierw do szpitala w Ełku. Stamtąd śmigłowiec przewiózł je na oddział intensywnej opieki medycznej w Białymstoku, gdzie lekarze walczyli o jego życie. O stanie dziecka policję powiadomił personel ełckiego szpitala.

 

las/  PAP

las/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze