Wypadek auta z kolumny prezydenta oceni biegły

Polska

Policja przesłuchała w piątek świadków zdarzenia w Oświęcimiu, podczas którego wchodzący w skład kolumny Prezydenta RP radiowóz niegroźnie potrącił dziecko na przejściu dla pieszych - poinformowała rzeczniczka oświęcimskiej policji Małgorzata Jurecka. Śledczy powołali w piątek biegłego, który do poniedziałku ma przygotować opinię.

Śledczy powołali biegłego, który do poniedziałku przygotuje opinię i określi w niej obrażenia chłopca niegroźnie potrąconego w czwartek na pasach w Oświęcimiu przez wchodzący w skład kolumny prezydenta RP radiowóz - poinformowała policja w Oświęcimiu.

 

Prokurator zdecyduje: kolizja czy wypadek

 

Rzecznik komendy w tym mieście Małgorzata Jurecka poinformowała, że "lekarze nie stwierdzili wprawdzie obrażeń, ale ekspertyza biegłego musi zostać wykonana", bo tylko ona ma wiążące znaczenie.

 

Małgorzata Jurecka powiedziała, że w piątek policjanci przesłuchiwali świadków. - Dziecko wcześniej zostało rozpytane. Na razie nie ma potrzeby dokonywania formalnego przesłuchania. Przesłuchany zostanie natomiast jeden z jego rodziców - powiedziała.


W poniedziałek policyjne materiały trafią do oświęcimskiej prokuratury rejonowej. Wówczas może zapaść decyzja o wszczęciu postępowania pod kątem spowodowania kolizji lub wypadku. 

 

Rzecznik małopolskiej policji poinformował dziennikarzy, ze w radiowozie, który brał udział w zdarzeniu nie było rejestratora wideo.

 

"Miał stłuczone udo, powstał siniak"

 

Policjantka poinformowała, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż do wypadku doszło w czwartek około godz. 16.20, gdy kolumna prezydencka z radiowozami na czele podjeżdżała do przejścia dla pieszych. - Kierowca trzeciego z kolei radiowozu zatrzymał się, bo zauważył przy przejściu chłopca na hulajnodze. Przepuścił go. Kiedy dziecko przeszło, policjant powoli ruszył. Wówczas wbiegł drugi chłopiec, który wpadł na samochód. Uderzył w prawe nadkole - zrelacjonowała Jurecka.

 

Chłopiec trafił do oświęcimskiego szpitala. Nie doznał poważnych urazów. - Miał stłuczone udo, powstał siniak. Prawdopodobnie uraz powstał, gdy chłopiec upadł i uderzył się w krawężnik - dodała policjantka.

 

Z informacji policjantów wynika, że rodzice chłopca, ze względu na dużą ilość wrażeń, zadecydowali, iż nie pójdzie on w piątek do szkoły.

 

Krytyka prezydenta za wyjście z auta

 

- Szef ochrony nie powinien wypuścić prezydenta z samochodu, a mówiąc wprost samochód główny nie powinien się zatrzymać i powinien pojechać dalej. (...) samochód się nie zatrzymuje, drzwi są zablokowane przepraszam za kolokwializm, nie "wyskoczy nam w biegu"  - mówi gen. Mirosław Gawor, były szef Biura Ochrony Rządu. Krytyczny był też poseł PO Krzysztof Brejza. - To, że pan prezydent ratując swój wizerunek wyjdzie i da misia dziecku, które zostało rozjechane na pasach wcale mnie nie cieszy - mówił polityk.

 

SOP tłumaczy natomiast, że każda taka sytuacja jest indywidualnie oceniana przez dowódce ochrony bezpośredniej będącego w stałym kontakcie z osobą ochranianą, a szczegółowe procedury to informacje niejawne.

 

 

bas/jm  PAP, polsatnews.pl

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze