Proces ws. wypadku Beaty Szydło. 18 września sąd może wyznaczyć termin pierwszej rozprawy

Polska
Proces ws. wypadku Beaty Szydło. 18 września sąd może wyznaczyć termin pierwszej rozprawy
Polsat News

18 września w oświęcimskim sądzie rejonowym odbędzie się posiedzenie organizacyjne przed procesem w sprawie zderzenia fiata seicento i kolumny BOR - podał w poniedziałek sąd okręgowy w Krakowie. Wtedy może zostać wyznaczony termin pierwszej rozprawy.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Poszkodowana została w nim ówczesna premier Beata Szydło. O nieumyślne spowodowanie wypadku prokuratura oskarżyła 21-letniego Sebastiana K., który prowadził fiata.

 

Prezes sądu zwołuje posiedzenie organizacyjne, jeśli zakres postępowania dowodowego w sprawie uzasadnia przypuszczenie, iż niezbędne będzie wyznaczenie co najmniej pięciu terminów rozpraw. Może je zwołać także ze względu na zawiłość sprawy lub z innych powodów, gdy uzna, że przyczyni się to do usprawnienia postępowania.

 

Według kodeksu postępowania karnego prezes sądu wyznaczając posiedzenie „wzywa oskarżyciela publicznego, pełnomocników i obrońców do przedstawienia pisemnego stanowiska dotyczącego planowania przebiegu rozprawy głównej oraz jej organizacji, w tym dowodów, które powinny być przeprowadzone jako pierwsze na tych rozprawach”. Tak głosi art. 349 Kpk. Mają oni na to 7 dni od doręczenia wezwania.

 

Na posiedzeniu sąd rozstrzyga m.in., co do kolejności przeprowadzenia dowodów, przebiegu i organizacji rozprawy głównej, wyznacza jej terminy, a także podejmuje inne niezbędne rozstrzygnięcia.

 

Poważne obrażenia


Do wypadku doszło na jednym ze skrzyżowań w Oświęcimiu. Policja podała wówczas, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała ówczesna premier Beata Szydło (jej pojazd znajdował się w środku kolumny - red.) wyprzedzała fiata seicento. Jego kierowca miał przepuścić pierwszy samochód, a następnie zacząć skręcać w lewo i uderzyć w auto ówczesnej szefowej rządu, które wjechało w drzewo.

 

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż siedem dni, odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy BOR - szef ochrony premier. Ówczesna szefowa rządu do 17 lutego ub.r. przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. U drugiego funkcjonariusza BOR - kierowcy pojazdu - stwierdzono lżejsze obrażenia.

 

14 lutego ub.r. prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał Sebastian K. Zagrożony jest ona karą do 3 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

 

"Nie rozpoznał prawidłowo sytuacji na jezdni"


28 lutego br. prokuratura poinformowała o zakończeniu śledztwa. Jak podawała, w jego toku przyjęto dwie wersje przebiegu wypadku. Jedna zakłada używanie sygnałów świetlnych i dźwiękowych przez pojazdy poruszające się w kolumnie uprzywilejowanej, a druga - używanie wyłącznie sygnałów świetlnych.

 

Śledczy powoływali się na ustalenia biegłych, którzy stwierdzili, że - niezależnie od używania bądź nie sygnałów dźwiękowych przez pojazdy z kolumny uprzywilejowanej - wyłącznym i bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca Fiata Seicento. Według nich nie rozeznał on prawidłowo sytuacji na jezdni.

 

Sprawa wykroczeń funkcjonariuszy uległa przedawnieniu

 

Po zamknięciu śledztwa prokuratura wyłączyła sprawę ewentualnych wykroczeń funkcjonariuszy BOR podczas wypadku i przekazała policji do prowadzenia. Chodziło o podejrzenie przekroczenia dozwolonej prędkości i przekraczania linii ciągłej na jezdni przez funkcjonariuszy BOR, którzy prowadzili pojazdy wchodzące w skład kolumny uprzywilejowanej. 11 lutego br. sprawa ewentualnych wykroczeń uległa przedawnieniu.

 

W połowie marca br. krakowska prokuratura okręgowa wystąpiła do sądu w Oświęcimiu z wnioskiem o warunkowe umorzenie postępowania. Śledczy chcieli wyznaczenia Sebastianowi K. okresu próby wynoszącego 1 rok. Mężczyzna miałby też zapłacić 1,5 tys. nawiązki. Kierowca Seicento nie przystał na to.

 

Pod koniec lipca jego adwokat Władysław Pociej mówił: "Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby wykazać, że winę za to zdarzenie ponosi ktoś inny. Nie wiem kto; nie mówię kto. W szczególności nie ponosi jej mój klient". 

 

27 lipca sąd w Oświęcimiu zadecydował, że sprawa trafi na rozprawę główną.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze