Mechanik ukradł samolot. Maszyna rozbiła się zaraz po starcie

Świat
Mechanik ukradł samolot. Maszyna rozbiła się zaraz po starcie
Wikimedia Commons/Eric Salard

Pracownik linii lotniczych przeprowadził bez zezwolenia start samolotu bez pasażerów w Seattle w stanie Waszyngton. Samolot rozbił się - poinformowali przedstawiciele międzynarodowego portu lotniczego Seattle-Tacoma.

Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem czasu miejscowego (sobota rano w Polsce). Niedługo po starcie samolot runął na ziemię - napisano na Twitterze lotniska.

 

 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że do katastrofy doszło, ponieważ 29-letni mechanik "robił w powietrzu akrobacje albo nie potrafił latać" - podała policja hrabstwa Pierce. Jej rzecznik Ed Troyer zaznaczył, że porywacz miał myśli samobójcze, a zdarzenie nie ma podłoża terrorystycznego. Dodał, że z bazy w Portland "w ciągu kilku minut" wyleciały F-15, a piloci "dbali o bezpieczeństwo ludzi na ziemi".

 

 

Policja twierdzi, że mechanik działał w pojedynkę i przypuszcza, że porywacz zginął w katastrofie.

 

Na nagraniach zamieszczonych w internecie widać, jak samolot wykonuje niebezpieczne manewry w powietrzu. Świadkowie relacjonują, że widzieli, jak porwana maszyna była goniona przez dwa wojskowe myśliwce.

 

 

Bombardier Q400 przewoźnika Horizon Air, na którego pokładzie może podróżować 76 pasażerów, rozbił się na Ketron Island na południowy zachód od miasta Tacoma w stanie Waszyngton.

 

 

Według świadków zdarzenia, porywacz samolotu nie wiedział jak nim wylądować, więc latał maszyną nad lotniskiem.

 

 

Jak podaje AP, mężczyzna mówił kontrolerom lotów, że jest "tylko załamanym facetem". Na nagraniu słychać, jak kontroler ruchu próbuje namówić porywacza, do którego zwraca się po imieniu, by ten wylądował.

 

 

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze