Uroczystości pogrzebowe gen. Ścibor-Rylskiego odbyły się w kościele św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach w Warszawie. Po mszy urna z prochami generała została złożona do grobu rodzinnego na Cmentarzu Powązkowskim, gdzie pochowana jest żona generała Zofia Rapp-Kochańska, ps. Marie Springer, wywiadowczyni Komendy Głównej AK.

 

W uroczystościach udział wzięli m.in szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, były prezydent Bronisław Komorowski, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski oraz gen. Wiesław Grudziński. Zmarłego pożegnali także przyjaciele, m.in. Waldemar Strzałkowski, a także weterani, m.in. prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Leszek Żukowski.

 

 

O nieobecność delegacji MON zapytał przedstawicieli resortu dziennikarz "Faktu". W odpowiedzi usłyszał, że "minister wysłała wiązankę".

 

 

 

"Doskonale rozumiał, że nic nie zastąpi żywego przekazu tradycji"

 

Podczas uroczystości odczytano list od prezydenta Andrzeja Dudy.

 

"Ze smutkiem żegnamy dzisiaj gen. bryg. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego - uczestnika wojny obronnej 1939 r. i Powstania Warszawskiego, jednego z ostatnich przedstawicieli pokolenia odrodzonej Polski. Należał do wspaniałej generacji patriotów, uformowanych w niepodległej Rzeczypospolitej. Absolwent Szkoły Podchorążych Lotnictwa, rozpoczynał karierę pilota wojskowego. Ale kiedy wraz z rówieśnikami właśnie zrywał się do lotu w dorosłość, pragnąc swoimi talentami i umiejętnościami służyć Ojczyźnie, ich młodość została brutalnie przerwana przez agresję hitlerowskich Niemiec i Rosji sowieckiej" - napisał prezydent.

 

Jak zaznaczył, pokolenie wolnej Polski z dnia na dzień stało się pokoleniem wojennym. "Strąceni wraz z całym narodem w piekło wojny na wyniszczenie, masowej eksterminacji i zniewolenia, poddani zostali najcięższym próbom. W ogniu walk wrześniowych i okupacyjnych prześladowań, w działalności konspiracyjnej i nierównych bojach podziemia z najeźdźcami wypróbowana została ich wierność złożonej przysiędze i miłość Ojczyzny. Ze zmagań, których stawką było istnienie i tożsamość naszego narodu, wielu nie wyszło żywymi. Polegli na polach bitewnych, zostali zamęczeni w więzieniach, katowniach, obozach. Aż dotąd szczątki potajemnie grzebanych odnajdujemy w bezimiennych dołach śmierci, rozsianych po całym kraju" - podkreślił Andrzej Duda.

 

Zwrócił też uwagę na fakt, że ci, którym dane było ocaleć, zapisawszy piękne karty w księdze chwały oręża polskiego, zmuszeni byli nieść przez powojenne dekady "pamięć tragicznych doświadczeń i dziedzictwo utraconej wolności". Jak zaznaczył, gen. Ścibor-Rylski zmuszony był zataić swoją prawdziwą tożsamość. "Bo w nowej - odwróconej - rzeczywistości to, co zasługiwało na nagrodę jako najwyższa zasługa, traktowano jako winę i obciążenie. Generacja »Motyla«, bo taki pseudonim nosił zmarły, zamiast rozwinąć swoje barwne skrzydła, musiała kryć się w totalitarnej szarości przed czujnymi oczami reżimu" - zauważył prezydent.

 

"Dopiero na powrót wolna Polska - a i to nie od razu - doceniła i oddała należne honory swoim bohaterom. My, współcześni Polacy późniejszych pokoleń, mieliśmy szczęście, iż dane nam było jeszcze spotkać niektórych z nich. Gen. Ścibor-Rylski doskonale rozumiał, że nic nie zastąpi tego żywego przekazu tradycji i niepodległościowego etosu. Aż po ostatnie lata pozostawał aktywny w środowisku kombatanckim i docierał do młodych rodaków z przesłaniem życia własnego i całej swojej generacji. Zapamiętamy go jako człowieka do końca niestrudzenie niosącego depozyt generacyjnych przeżyć" - dodał Andrzej Duda.

 

"Przebaczał, nawet gdy sprawcy kłopotów nie zasługiwali na wybaczenie"

 

- Był żołnierzem o wielkiej odwadze, a cechę tę przejawiał nie tylko w czasach okupacji, ale także w trudnym okresie powojennym. "Motyl" miał cechę niezbyt często spotykaną - kochał ludzi, było to widoczne nie tylko w czasie powstania, kiedy starał się chronić żołnierzy przed niepotrzebnym ryzykiem. W okresie powojennym zdarzało się, że zupełnie obcy ludzie zwracali się do niego z prośba o pomoc. Jeśli tylko mógł - pomagał - wspominała Ścibora-Rylskiego dr Halina Jędrzejewska, która latem 1944 r. jako sanitariuszka "Sławka" ratowała rannych żołnierzy m.in. na Woli i Starym Mieście.

 

- "Motyl" kochał młodzież, miał do niej ciepły, serdeczny stosunek. Wielokrotnie mówił nam, że o młodzież trzeba dbać, pomagać, wspierać jak tylko jest to możliwe, dbać o jej rozwój. Młodzi ludzie darzyli naszego generała ogromnym szacunkiem i sympatią, serdecznością. Nasz "Motyl" był człowiekiem niezwykłym - przebaczał, nawet wtedy, kiedy sprawcy kłopotów i przykrości nie zasługiwali na wybaczenie. Taki był "Motyl" - mówiła wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich.

 

"Swoim życiem dowiodłeś, że zło nie wygrywa"

 

- Tęsknimy za tobą, za twoim niezwykłym poczuciem humoru, pogodą ducha, za twoim niezwykle dobrym sercem. Byłeś człowiekiem oddanym drugiemu (...) i zawsze myślałeś o innych. Nawet w ostatnich dniach swojego życia, gdy towarzyszyły ci ból i cierpienie, po prostu pytałeś "jak moja maleńka, jak czuje się moja prawnuczka". Pytałeś o nas wszystkich, taki byłeś, nigdy nie narzekałeś i zawsze godziłeś się z życiem - powiedział wnuk generała Michał Kochański.

 

- Byłeś wolnym człowiekiem, potrafiłeś wybaczać i nie bałeś się śmierci. Wielokrotnie powtarzałeś, że Bóg miał cię w swojej opiece i że twoje życie było pasmem szczęśliwych zdarzeń. Byłeś człowiekiem wielkim, który strasznego doświadczenia wojny, czasów komunizmu, wielu innych upokorzeń, potrafił znaleźć w nich źródło siły, przyjaźni. Swoim życiem dowiodłeś, że zło nie wygrywa - podkreślił wnuk zmarłego generała.

 

- Wiemy, jesteśmy pewni, że teraz jest tak samo. Że Bóg ma cię w swoich rękach, a ty masz niezwykłe szczęście. Jesteś ze swoimi rodzicami, jesteś ze swoją ukochaną Zosią, jesteś ze swoją siostrą i ze swoim synem. Czujemy, że nadal tu jesteś, że tak naprawdę nie odszedłeś. Dziękujemy ci za wszystko, do zobaczenia - zakończył Kochański.

 

"IPN nagle sobie przypomniał, w 2012 r. o generale"

 

- Gen. Ścibor-Rylski był orędownikiem pokoju społecznego, przeciwnikiem niestosownych zachowań podczas rocznic wybuchu Powstania Warszawskiego - powiedziała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

 

Jak przypomniała Gronkiewicz-Waltz, gen. Ścibor-Rylski "był dumny z tego, że Polska jest krajem demokratycznym i był orędownikiem pokoju społecznego, przeciwnikiem niestosownych zachowań podczas rocznic wybuchu powstania warszawskiego na Powązkach i w innych miejscach". - Ci, którzy towarzyszyli (mu) w czasie tych uroczystości, pamiętają jak upomniał - zdenerwowany - skandujących na Kopcu Powstania w roku 2012 - dodała.

 

Prezydent Warszawy nawiązała również do oskarżeń wobec gen. Ścibor-Rylskiego, któremu IPN zarzucił, że w oświadczeniu lustracyjnym z 2007 r. zataił związki ze służbami PRL.

 

- IPN nagle sobie przypomniał, w 2012 r. o generale. Gwoli prawdy, to trzeba powiedzieć, po prostu do końca życia procesu nie dokończono, a nawet w marcu 2018, zaczęto go kontynuować po zawieszeniu - mówiła Gronkiewicz-Waltz.

 

Jak oceniła, generał Ścibor-Rylski "z ogromną godnością to wszystko znosił, mimo, że zamiast wdzięczności za jego czyny podczas II wojny światowej i powstania, musiał znosić te upokorzenia".

 

"Autorytet nie do ruszenia"

 

- Na szczęście autorytet generała był w środowisku powstańców nie do ruszenia i nie do podważenia. Nic dziwnego, ponieważ dbał o pamięć o powstaniu zarówno przed 1989 rokiem, jak i później - powiedziała i dodała, że generał "po prostu cały czas był powstańcem".

 

- Jego los jest też świadkiem meandrów polskiej historii. Będzie nam go brakowało z wielu powodów. Jego dziedzictwo to odwaga i dzielność, ale i wielka mądrość, którą wyciągnął z tych doświadczeń - oceniła Gronkiewicz-Waltz.

 

Prezydent Warszawy zwróciła także uwagę na symboliczną - w jej ocenie - datę śmierci generała. - Mógł przecież umrzeć 1 sierpnia, ale on nie chciał zasłaniać swoją osobą - był zawsze pokorny i skromny. Nie chciał zasłaniać sobą tych uroczystości, które zawsze z nami obchodził - wybuchu Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia. Ale odszedł 3 sierpnia - w czasie tych 63 dni i na początku naszych uroczystości - powiedziała.

 

"Swoim długim życiem dobrze zasłużył się ojczyźnie"

 

- Gen. Ścibor-Rylski - jak mówił były prezydent Bronisław Komorowski - był człowiekiem spełnionym. - Jako obywatel Polski, żołnierz Armii Krajowej (...), spełniony jako człowiek, który zawsze służył, gdy trzeba - to z karabinem w ręku, a gdy trzeba i można było swoim wysiłkiem - na rzecz pracy społecznej, na rzecz organizowania zbiorowej pamięci, budowania wspólnoty także wokół tradycji Powstania Warszawskiego, tradycji Armii Krajowej i tradycji wolnej Polski - mówił b. prezydent.

 

- Żegnam pana generała jako symbol pokolenia żołnierzy Armii Krajowej (...), pokolenia tragicznie doświadczonego, ale które przetrwało i przeniosło marzenia o wolnej i dobrej Polsce następnym polskim pokoleniom - podkreślił Komorowski.

 

Przypominając o trudnym losie żołnierzy Armii Krajowej w okresie władzy komunistycznej były prezydent odniósł się również do postępowania lustracyjnego dot. Ścibor-Rylskiego, prowadzonego przez IPN. - Pomimo wielkich zasług osobistych, i takich właśnie pokoleniowych, gen. Ścibor-Rylskiego również dotknęła jakaś doza zachowań, które gdzieś łączyły w sobie bezwzględność polityków, bezduszność urzędników i próbę - na zasadzie dokładności aptekarza - mierzenia zasług wobec ojczyzny i słabości ludzkich - powiedział Komorowski.

 

- Tak jakby można było w obliczu wielkiego, długiego, ciekawego i służącego Polsce życia wystawić jakąkolwiek cenzurkę po tylu latach, po 101 latach - powiedział Komorowski.

 

- Generał Ścibor-Rylski swoim długim życiem dobrze zasłużył się ojczyźnie - podsumował.

 

 

Żołnierz Powstania Warszawskiego

 

Prezes Związku Powstańców Warszawskich zmarł 3 sierpnia w wieku 101 lat.

 

Zbigniew Ścibor-Rylski urodził się 10 marca 1917 r. w Browkach w obwodzie żytomierskim (obecnie Ukraina) w rodzinie szlacheckiej herbu Ostoja. Był żołnierzem Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie" gen. Franciszka Kleeberga, Armii Krajowej, uczestnikiem Powstania Warszawskiego.

 

W 1984 r. został jednym z członków Obywatelskiego Komitetu Obchodów 40. Rocznicy Powstania Warszawskiego, należał także do grupy inicjatywnej utworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego. Później był w składzie Rady Honorowej Budowy Muzeum. W 1990 r. został prezesem Związku Powstańców Warszawskich. Był także sekretarzem Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. W 2005 r. otrzymał awans na generała brygady.

 

Gen. Ścibor-Rylski był wielokrotnie odznaczany m.in. Krzyżem Wojennym Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych i Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą "Polonia Restituta".

 

PAP