Senat przyjął nowelizację ustawy o sądownictwie. Opozycja do PiS: przekraczacie Rubikon

Polska

Po kilkunastu godzinach burzliwych obrad o godz. 1:39 w nocy z wtorku na środę Senat przyjął bez poprawek Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw. Za przyjęciem nowelizacji głosowało 60 senatorów, 30 było przeciwnych, jeden wstrzymał się od głosu. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta. Gdy senatorowie debatowali przed Senatem protestowali przeciwnicy zmian autorstwa PiS.

Wtorkowe posiedzenie Senatu miało zacząć od debaty nad wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy ws. referendum dot. zmian w konstytucji, ale porządek obrad zmieniono i senatorowie rozpoczęli od nowelizacji ustaw m.in. o Sądzie Najwyższym i ustroju sądów. Wieczorem marszałek Stanisław Karczewski przekazał, że we wtorek Senat wnioskiem prezydenta się nie zajmie.

 

Ustawa nowelizuje osiem ustaw, m.in. o Sądzie Najwyższym, sądach powszechnych i Krajowej Radzie Sądownictwa. Określa m.in. kompetencje prokuratora generalnego do delegowania prokuratorów oraz do wyrażenia zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez prokuratora, który ukończył 65 lat; uprawnienia prezesa sądu do podziału czynności w sądzie, w tym skutkujących przeniesieniem sędziów i asesorów do innych wydziałów. W nowelizacji uregulowano zasady wyboru i przedstawienia Prezydentowi przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN kandydatów na Pierwszego Prezesa SN.
 

Sejm uchwalił ustawę 20 lipca i jeszcze tego samego dnia przekazał ją do Senatu.

 

W nocy z wtorku na środę mimo protestów opozycji i wniosku o odrzucenie nowelizacji, Senat przyjął ustawę. Głosowało za nią 57 (z 63) senatorów PiS i trzech niezrzeszonych: Waldemar Bonkowski, Jan Dobrzyński i Stanisław Kogut. Przeciwnych było 27 (z 30) senatorów PO oraz trzech niezrzeszonych: Marek Borowski, Jan Filip Libicki i Grzegorz Napieralski. Od głosu wstrzymał się senator PiS Józef Zając.

 

Wniosek o zmianę kolejności rozpatrywania punktów zgłosił w imieniu swojego klubu senator Marek Martynowski (PiS). Został on przyjęty w głosowaniu we wtorek po południu, mimo sprzeciwów senatorów PO, m.in. wicemarszałka Senatu Bogdana Borusewicza.

 

Borusewicz podkreślił, że senatorowie nie są przygotowani do pracy nad tym punktem. Inni senatorowie PO zgłaszali wnioski o przerwę, które również zostały przez Senat odrzucone głosami senatorów PiS.

 

Ambrozik: na efekty reformy trzeba będzie poczekać

 

Następnie senatorowie sprawozdawcy komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Rafał Ambrozik (PiS) oraz mniejszości w komisji - Aleksander Pociej (PO) i Jan Rulewski (PO) - przez kilka godzin odpowiadali na pytania senatorów.

 

W trakcie prac nad nowelą ustaw m.in. o SN i KRS, senator PO Leszek Czarnobaj pytał senatorów sprawozdawców, czy mogliby wskazać w noweli, które jej elementy wpłyną na polepszenie sytuacji obywateli pod względem m.in. skracania przewlekłości spraw.

 

W odpowiedzi senator sprawozdawca Rafał Ambrozik (PiS) stwierdził, że reforma wymiaru sprawiedliwości nie została jeszcze zakończona.

 

- Reforma wymiaru sprawiedliwości jest jeszcze niezakończona. Na efekty zmian będzie trzeba poczekać - podkreślił Ambrozik. W tym kontekście przypomniał, że nie zostały jeszcze obsadzone stanowiska w dwóch izbach SN. - To nie jest tak, że przychodzimy, przeprowadzamy ustawę i wszytko się odmieni - dodał Ambrozik.

 

Pociej: nasz system stanie się niewiarygodny

 

Grzegorz Napieralski (niezrzeszony) pytał senatora Pocieja, jakie zagrożenia niesie nowelizacja dla "zwykłych obywateli" i jak wpłynie na ich codzienność. Ocenił, że poprzez tempo prac i "kadrowy charakter", ustawa "domyka niechlubny etap w polskim wymiarze sprawiedliwości". Podkreślił, że ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę z zagrożenia, jakie - jego zdaniem - niosą ze sobą zmiany wprowadzane przez PiS.

 

Pociej odpowiedział, że choć Sąd Najwyższy wydaje się obywatelom instytucją odległą, ma duży wpływ na ich życie. Mówił, że może się to ujawnić w momencie, gdy obywatel "zetrze się w sporze o przysłowiową miedzę z kimś ustosunkowanym politycznie". - Każdego z nas może to spotkać - podkreślił. Przypomniał w tym kontekście sprawę wypadku samochodowego premier Beaty Szydło; przekonywał, że w tym przypadku "próbowano manipulować faktami".

 

Jednak jeszcze większym niebezpieczeństwem - mówił - jest to, że polski system po zmianach "może stać się niewiarygodny". Przywoływał sprawę irlandzkiego sądu, który, jak mówił - z powodu braku tego zaufania "zatrzymywał ekstradycję handlarza narkotyków". Mówił, że jeśli całość zmian zaproponowanych przez PiS w sądownictwie wejdzie w życie, może powstać przekonanie za granicą, że polski wymiar sprawiedliwości "wpada w ręce polityków".

 

Anders: mam pewne ograniczenia

 

Inny z tematów, wywołanych podczas pytań, dotyczył kwestii podwójnego obywatelstwa części sędziów. Senator PO Kazimierz Kleina pytał czemu sędziowie SN zgodnie z zmianami wprowadzanymi przez PiS, nie mogą mieć podwójnego obywatelstwa, skoro senatorowie - np. Anna Maria Anders (PiS) mają takie obywatelstwo i mogą zajmować swoje stanowisko. - Czy czyni ją to gorszym senatorem niż pozostali? - pytał.

 

Anders odpowiedziała, że jako posiadaczka obywatelstwa amerykańskiego i polskiego "ma pewne ograniczenia" i np. nie może pracować w MSZ.

 

Waldemar Sługocki (PO) pytał o wpływ nowelizacji na stan rozmów z Komisją Europejską o praworządności w Polsce. Odpowiadając mu Pociej powiedział, że będzie to "dolanie oliwy do ognia". - Mimo zapewnień pana premiera, że nastąpią zmiany i kolportowanie informacji, że wszystko tu idzie w dobrym kierunku, informacje zwrotne (z KE) są dokładnie odwrotne - powiedział Pociej.

 

Piebiak: rozwiązanie bardziej techniczne, niż polityczne

 

- Ta ustawa wydaje się przedłożeniem bardzo rozsądnym, bardziej technicznym niż politycznym, które wychodzi naprzeciw funkcjonowaniu SN, prokuratury, sądów powszechnych - mówił podczas posiedzenia wiceszef MS Łukasz Piebiak.

 

Odnosząc się do licznych ocen senatorów PO, że zapisy nowelizacji są niezgodne z konstytucją, podkreślił, że "tylko Trybunał Konstytucyjny może to stwierdzić". Wyraził jednocześnie przekonanie, że co do konstytucyjności przepisów noweli, "nie powinno być żadnych wątpliwości".

 

Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) pytał, czy projekt ustawy został przygotowany w MS. Inny z senatorów PO, Sławomir Rybicki, pytał czy ograniczenie wpływu samorządu sędziowskiego na nominacje jest "bardziej techniczne czy polityczne"; pytał też o kwestię zniesienia wymogu kworum w kolegiach sędziowskich i Zgromadzeniu Ogólnym SN.

 

Rybicki przypomniał czasy NSZZ "Solidarność" oraz słowa Lecha Kaczyńskiego o niezawisłości sądów. - Przekraczacie Rubikon - powiedział do senatorów PiS.

 

Leszek Czarnobaj (PO) chciał wiedzieć, czy oprócz opinii SN i innych instytucji, była jakakolwiek - zamówiona przez resort sprawiedliwości - opinia konstytucjonalistów do projektu tej ustawy.

 

"Jako ministerstwo nie zasięgaliśmy opinii"

 

Piebiak powiedział, że projekt był poselski i nie był pisany w MS. Dopytywany przez Czarnobaja, gdzie był opracowywany projekt i czy w tym procesie brali udział ministrowie bądź pracownicy MS, powiedział, że "nie wie jak posłowie poradzili sobie z zadaniem opracowania (projektu)".

 

Zwracając się do Rybickiego powiedział, że "rezygnacja z kworum jest kwestią techniczną". - Niestety niektórzy sędziowie nie korzystają z uprawnień, ponieważ nie uczestniczą w zebraniach odpowiedniego kolegium sądu, czy też w zgromadzeniach - zauważył. Twierdził, że może to prowadzić do obstrukcji i sytuacji, w której z racji braku kworum, samorządy sędziowskie nie wyrażają opinii o kandydacie do danego sądu. Jak ocenił, to "uderza w sądy i samych sędziów, bo dodają sobie oni pracy", ale i w obywateli, bo - jak ocenił - oni oczekują sprawnego rozpatrywania ich spraw.

 

Dodał, że alternatywy jakie on w tej sytuacji widzi, nie wydają mu się akceptowalne dla środowisk sędziowskich. Mówił, że byłaby to albo "całkowita likwidacja samorządu sędziowskiego", albo "ściganie sędziów, którzy nie pojawili się za zebraniu tych gremiów" i wymierzanie kar dyscyplinarnych.

 

Piebiak odpowiedział też na pytanie Czarnobaja o opinie konstytucjonalistów. - My jako MS żadnych opinii nie zasięgaliśmy, czy zasięgali posłowie, którzy podpisali się pod projektem, tego nie wiem - zaznaczył.

 

Bodnar: pan minister bardzo bronił zasad dot. niezależności

 

- Obowiązkiem Rzecznika Praw Obywatelskich jest protestować, kiedy może dochodzić do naruszenia konstytucji i stąd moja obecność tutaj - mówił RPO Adam Bodnar we wtorek w Senacie, podczas prac nad nowelą ustaw m.in. o SN, ustroju sądów, KRS i prokuraturze.

Bodnar na początku swojego wystąpienia zwrócił się bezpośrednio do wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, który występował przed nim podczas prac w Senacie nad nowelą ustaw sądowych.

 

- Pamiętam zaangażowanie pana ministra w kwestie dot. niezależności sądownictwa na Węgrzech, w Turcji. Ostatni raz jak się spotkaliśmy, to był to zjazd Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", zorganizowany bodajże z okazji 25-lecia "Iustitii" w Suwałkach i wtedy pan minister bardzo mocno bronił różnych zasad dot. niezależności sądownictwa, a od jakiegoś czasu, w zasadzie od listopada 2015 r. i później ten pogląd chyba mamy rozbieżny i wydaje mi się, że nasze kwestie ideowe się w tym zakresie rozjechały - powiedział Bodnar.

 

- Uważam, że wartości są niezmienne i wartości konstytucyjne, polegające na obronie niezależności sądownictwa, powinny być niezmienne i że konstytucja się nie zmieniła i powinna być w tym zakresie przedmiotem obrony i stąd moja obecność tutaj, ponieważ jako RPO uważam, że moim obowiązkiem jest protestować i wyrażać ten sprzeciw otwarcie, kiedy dochodzić może do naruszenia konstytucji i kiedy może dochodzić do naruszenia konstytucji i kiedy może dochodzić do naruszenia prawa do sądu jako podstawowego mechanizmu ochrony praw i wolności jednostki - dodał.

 

"Bardzo szybki tryb postępowania"

 

Bodnar, odnosząc się do zapisów noweli ustawy, mówił, że wątpliwości budzi m.in. tryb legislacyjny. - Dyskutujemy na temat projektu poselskiego, natomiast powiedziałbym, szczegółowości, poziom zaawansowania różnych rozwiązań, które są w tym projekcie zawarte, może sprawiać pewne wrażenie, że być może niekoniecznie to był projekt poselski, ale pozostaje nam wierzyć słowom pana ministra (Piebiaka) - powiedział RPO.

 

- To, co jest charakterystyczne, to jednak ten bardzo szybki tryb postępowania. W momencie, kiedy mamy do czynienia z ustawami o znaczeniu ustrojowym, ustawami, które nie tylko rozwiązują kwestie ustrojowe, ale także mają wpływ na życie wielu osób (...) to można by się spodziewać, że tego typu projektu będą procedowane z pewną rozciągłością czasową, tak, aby można się było zastanowić nad wszelkimi podstawowymi błędami, które są w ustawie zawarte - dodał.

 

Według Bodnara, ustawa wprowadza rozwiązania, które mogą być uznane za dyskryminację ze względu na wiek, a kwestie dot. dyskryminacji ze względu na wiek - jak mówił - są uznawane za element prawa europejskiego.

 

"Podporządkowanie sądownictwa politykom"

 

Zdaniem RPO, ustawa wprowadza ograniczone możliwości odwoływania się od decyzji KRS ws. zaopiniowania kandydatów w konkursach na stanowiska w SN. Według Bodnara, godzi to w równy dostęp do służby publicznej, ponieważ KRS na mocy znowelizowanych przepisów miałby możliwość odwołania bez uzasadnienia kandydata do SN.

 

Według RPO, wątpliwości budzi także zmiana dot. obniżenia liczby stanowisk sędziowskich ze 110 do 80, które muszą być obsadzone, aby wskazać prezydentowi pięciu kandydatów do pełnienia funkcji I prezesa SN.

 

- Zdaję sobie sprawę z tego jaki był cel przygotowania i przyjęcia tego projektu ustawy. Moim zdaniem nie pojawiłby się on, gdyby nie uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN z 28 czerwca i jednolite, solidarne wsparcie ze strony sędziów SN dla pani I prezes SN Małgorzaty Gersdorf. I nie powstałby on pewnie gdyby nie to, co stało się 4 lipca, czyli okazanie szacunku ze strony społeczeństwa polskiego, które przywitało panią I Prezes SN, wchodzącą do budynku Sądu Najwyższego i wsparcie ze strony różnych instytucji międzynarodowych - powiedział Bodnar.

 

Jego zdaniem, celem nowelizacji jest to, aby "naprawić tę sytuację, która powstała". - Natomiast w ogólnym rozrachunku, to oznacza dalsze podporządkowanie sądownictwa politykom - ocenił Bodnar.

 

Zmiany po posiedzeniu klubu PiS

 

Pierwszym punktem posiedzenia Senatu - według harmonogramu - miała być debata nad wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy ws. referendum dot. zmian w konstytucji. Mówił o tym także jeszcze w czasie wtorkowego briefingu, poprzedzającego posiedzenie, marszałek Senatu. Karczewski informował wtedy, że nowelizacja ustaw o Sądzie Najwyższym i ustroju sądów będzie drugim punktem posiedzenia Senatu, a po zakończeniu debaty i ewentualnym posiedzeniu komisji, odbędzie się nad nim głosowanie.

 

Potem jednak odbyło się posiedzenie senackiego klubu PiS oraz spotkanie marszałka Senatu z szefem gabinetu politycznego premiera Markiem Suskim; dopiero po nim rozpoczęło się posiedzenie Senatu.

 

Senatorowie zdecydowali, że wniosek dot. referendum będzie rozpatrywany jako punkt drugi.

 

Głosowania po przerwach

 

Marszałek Senatu poinformował, że bezpośrednio po rozpatrzeniu nowelizacji ustaw sądowych, odbędzie się głosowanie nad tym punktem, o ile nie zostaną zgłoszone w czasie debaty propozycje poprawek. Jeśli poprawki zostaną zgłoszone - mówił Karczewski - głosowanie zostanie przeprowadzone po przerwie w obradach i po przygotowaniu sprawozdania komisji w tej sprawie.

 

Powiedział też, że po rozpatrzeniu punktu drugiego porządku obrad, zostanie ogłoszona półgodzinna przerwa w obradach i po niej odbędzie się głosowanie nad tym punktem.

 

Ponadto, marszałek Senatu poinformował, że obecne posiedzenie Senatu może zostać wydłużone o dodatkowy dzień - wtorek 31 lipca.

 

Nowelizacja ustaw sądowych przewiduje m.in., że Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN będzie wybierało i przedstawiało prezydentowi kandydatów na I prezesa SN niezwłocznie po obsadzeniu 2/3 liczby stanowisk sędziów SN, a nie - tak jak obecnie głosi przepis - dopiero, gdy obsadzone są niemal wszystkie stanowiska.

 

44 wakaty sędziowskie

 

W końcu czerwca w Monitorze Polskim opublikowane zostało obwieszczenie prezydenta Andrzeja Dudy o wolnych stanowiskach sędziego w SN. Zgodnie z obwieszczeniem, do objęcia są łącznie 44 wakaty sędziowskie. Zgodnie z ustawą o SN, każda osoba, która spełnia warunki do objęcia stanowiska sędziego SN, może zgłosić swoją kandydaturę KRS w terminie miesiąca od dnia obwieszczenia.

 

Zgodnie z uzasadnieniem ustawy, "zasadniczym celem zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawie o Sądzie Najwyższym jest doprowadzenie do usprawnienia postępowań prowadzonych przez KRS w sprawach powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w tym sędziego SN". Jak zaznaczono, w zmianach chodzi m.in. o wyłączenie możliwości obstrukcji prowadzonych przed KRS postępowań nominacyjnych do SN.

 

PAP

prz/bas/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze