Wysokie temperatury i susza spowodowały nieurodzaj warzyw. 

 

Hurtownia Total Produce w Bristolu musi sprowadzać 30 procent sałaty lodowej i 40 procent selera, które sprzedaje, z Hiszpanii i Polski. W poprzednich latach hurtownia sprzedawała produkty pochodzące wyłącznie od lokalnych rolników, bez potrzeby importu. 

 

- Hiszpanie o tej porze roku produkują głównie na lokalny rynek, więc musimy szukać dalej - wyjaśnił menadżer firmy Tony Clemence konieczność importu polskiego selera i sałaty.

 

Problemy brytyjskich rolników rozpoczęły się z zimną, mokrą wiosną, która opóźniła sadzenie roślin. Teraz muszą się borykać z temperaturami powyżej 27 stopni i brakiem opadów.

 

Brytyjskie Stowarzyszenie Sałaty Liściastej szacuje, że zbiory są na Wyspach niższe o 25 procent, podczas gdy popyt wzrósł rok do roku o 40 procent.

 

Import nie ma wpływu na ceny w sklepach - rolnicy ustalają ceny warzyw przed zbiorami, a silna rywalizacja z dyskontami utrzymuje je na stałym poziomie.

 

Brytyjczycy spodziewają się tego lata także niedoborów cebuli, marchwi, brokułów i kalafiora.

 

"The Guardian", polsatnews.pl