Tego, co dzieje się w Zgierzu już nie można traktować w kategoriach przypadku, czy jednorazowego głupiego wybryku.

 

- W piątek kot został postrzelony, ma przerwany rdzeń kręgowy i śrut utknął w płucach, natomiast drugi ma uszkodzenie pyska - powiedziała reporterowi Polsat News Beata Kasztelan ze Zgierza (woj. łódzkie), która pomaga kotom.

 

Szybka i fachowa pomoc weterynarzy uratowała zwierzętom życie.

 

Na zdjęciach rentgenowskich, które udostępnili weterynarze, doskonale widać, gdzie utkwiły pociski.

 

"Policjanci intensywnie pracują na ustaleniem sprawcy"

 

Katarzyna Szulc, lekarz weterynarii, prorokuje, że ciężej ranne zwierzę wróci do zdrowia. - Będzie miała wykonywaną codziennie pełną rehabilitację i jest szansa, że wróci do pełni zdrowia, bo jest czucie głębokie - powiedziała lekarka.

 

Zgierskiej policji sprawa została zgłoszona już w maju po tym, gdy znaleziono pierwsze ranne zwierzęta, jednak wciąż nikt nie został zatrzymany.

 

- Postępowanie jest w toku, zostało wszczęte z ustawy o ochronie zwierząt o znęcanie się nad zwierzętami. Policjanci intensywnie pracują na ustaleniem sprawcy, są to czynności zarówno procesowe jak i pozaprocesowe, w tym przesłuchania świadków i rozmowy z mieszkańcami - poinformowała Magdalena Nowacka z policji w Zgierzu.

 

Policjanci liczą też na wsparcie i informacje od mieszkańców miasta.

 

Za znęcanie się na zwierzętami może grozić do 3 lat wiezienia.

 

polsatnews.pl, Polsat News