Zdaniem Easta, zwolnienia umożliwią firmie "generowanie rentownego wzrostu" i pozwolą zaoszczędzić ok 400 milionów funtów w ciągu dwóch lat. - Mamy zbyt złożoną organizację zarządzania i wsparcia i musimy ją uprościć, abyśmy mogli pozostać konkurencyjni - wyjaśnił.

 

Brexit jako jeden z powodów

 

Zarząd przekonuje, że również Brexit będzie miał negatywny wpływ na biznes, ze względu na zakłócenia w globalnym łańcuchu dostaw.

 

Warren East już w 2016 r., przed referendum, prosił pracowników, aby głosowali przeciw wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE. Argumentował, że Rolls-Royce jako producent silników lepiej sobie radzi w Unii niż na krajowym rynku.

 

Chris Williamsson, labourzystowski poseł z Derby, powiedział, że redukcje miejsc pracy są "potępiającym aktem oskarżenia" rządowej polityki przemysłowej. - Obecnie mamy prywatnych akcjonariuszy kierujących losami niektórych z największych firm w Wielkiej Brytanii, z całkowitym lekceważeniem potrzeb ekonomicznych kraju, a rząd musi interweniować - powiedział.

 

Zaczęło się od silników Trent 1000

 

Na początku 2018 r. grupa inżynierów stwierdziła problemy techniczne z produkowanym przez Rolls-Royce'a silnikami typu Package B Trent 1000, montowanymi w samolotach Boeing. Okazało się, w silnikach za szybko dochodzi do przegrzania, co wpływa na ich krótszą żywotność.

 

Koncern musi poprawić technologię produkcji silników, a to generuje dodatkowe koszty. Stąd m.in. decyzja o zwolnieniach, które mają się rozpocząć jeszcze w tym roku.

 

W czerwcu 2017 r. Rolls-Royce podpisał umowę ze związkami zawodowymi, aby przez 7 lat utrzymywać 7 000 miejsc pracy na froncie inżynieryjnym.

 

Rolls-Royce jest drugim co do wielkości producentem silników lotniczych na świecie - dla lotnictwa cywilnego i wojskowego oraz do jednostek pływających, w tym do okrętów podwodnych.

 

The Guardian, BBC