Ciężarówka została skontrolowana na parkingu w pobliżu Lollar (ok. 70 km na północ od Frankfurtu nad Menem) we wtorek ok. godz. 10. Kierowca zatrzymał się tu w ramach obowiązkowej przerwy podczas podróży między Belgią a Grecją.

 

Z kabiny dochodziły dziwne odgłosy


Ciężarówka załadowana była autami osobowymi, dostawczymi i pickupami, z tablicami rejestracyjnymi z Holandii i Bułgarii. Nie to jednak zaintrygowało policjantów, ale dziwne odgłosy dobiegające z samochodów, a o których mundurowych powiadomił świadek, który wyszedł na spacer z psem i przechodził w pobliżu ciężarówki.


Okazało się, że niektóre z przewożonych przez ciężarówkę samochodów, wypełniały klatki z drobiem. W jednym z pickupów ukryto nawet całą partię piskląt strusi. Kierowca ciężarówki ptaki przewoził nawet we własnej kabinie - podróżował w towarzystwie bantamek - ozdobnych kur karłowatych.

 

 

Przewożone w skandalicznych warunkach

 

Część ptaków odniosła podczas transportu poważne obrażenia. Policjanci musieli wezwać weterynarzy, którzy zaopiekowali się żywym ładunkiem.

 

Nielegalnie przewożone ptaki nie są jednak jedynym problemem polskiego przewoźnika. Po odstawieniu ciężarówki na policyjny parking stwierdzono liczne uchybienia w zakresie zabezpieczenia ładunku.

 

Na środę zaplanowano dokładne badania ciężarówki, ale już wiadomo, że zarówno kierowca, jak i polski przewoźnik muszą liczyć się z poważnymi karami.

 

polsatnews.pl