Za odwołaniem Pięty ze składu komisji śledczej ds. Amber Gold zagłosowało 402 posłów, 8 było przeciw, 8 wstrzymało się od głosu.

 

Jak wynika z informacji na stronie sejmowej, przeciw odwołaniu Pięty głosowali posłowie Platformy Obywatelskiej: Rafał Grupiński, Marcin Kierwiński, Tomasz Lenz, Czesław Mroczek, Teresa Piotrowska, Kazimierz Plocke, Krystyna Skowrońska i lider partii Grzegorz Schetyna.

 

 

"Skompromitowany poseł zastąpiony skompromitowanym wiceministrem"

 

Tomasz Lenz pytany o to, dlaczego głosował w ten sposób powiedział nam: - To tak naprawdę bez znaczenia, który poseł z PiS zastępuje którego posła z PiS - stwierdził Lenz.

 

- Dla mnie to tak skompromitowana formacja, że wymienianie jednego skompromitowanego na drugiego skompromitowanego nie ma żadnego znaczenia - dodał polityk Platformy.

 

- Kownackiego zamiast Pięty chcą wysłać. Skompromitowany poseł, a teraz zastępuje go skompromitowany wiceminister obrony narodowej, który razem z Macierewiczem został z tego ministerstwa usunięty. Ani jeden, ani drugi nie powinien się w tej komisji znajdować - dodał Lenz w rozmowie z polsatnews.pl

 

Zawieszony w prawach członka klubu PiS

 

Komisja śledcza do spraw Amber Gold została powołana w lipcu 2016 r., a poseł Pięta zasiadał w niej od początku prac.

 

Poseł Pięta w poniedziałek został zawieszony w prawach członka PiS - decyzję w tej sprawie podjął szef partii Jarosław Kaczyński. W konsekwencji Pięta zawieszony też został w prawach członka klubu PiS i zapadła decyzja o wycofaniu go z prac komisji śledczej ds. Amber Gold i sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

 

Decyzje dotyczące Stanisława Pięty podjęte zostały przez władze PiS po tym, gdy dziennik "Fakt" napisał, że poseł miał romans i według gazety obiecywał swojej partnerce m.in. załatwienie pracy w PKN Orlen. Według "Faktu" Pięta miał poznać kobietę podczas 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2017 roku. 

 

Poseł Pięta odnosząc się do tych doniesień, stwierdził, że jest to atak na niego. W rozmowach z mediami zapewniał m.in., że "nie załatwiał" opisywanej w publikacjach osobie pracy w PKN Orlen, a relacje z nią nie wychodziły poza "kwestie służbowo-organizacyjno-polityczne".

 

polsatnews.pl, PAP