Bank analizuje teraz, jak mogło dojść do pomyłki i jak wyeliminować podobne błędy w przyszłości.

 

Do feralnego przelewu doszło pod koniec marca, na kilka dni przed odejściem z funkcji prezesa Johna Cryana, którego odwołano po niespełna trzech latach. 

 

To pod rządami Cryana akcje Deutsche Bank straciły ponad połowę swojej wartości. Zarząd zapowiedział wprowadzenie planu ratunkowego, m.in. zamknięcie setki oddziałów i zwolnienie dziesiątek tysięcy osób, ale nie przekonał inwestorów.

 

"Najbardziej dysfunkcjonalna spółka"


- Wykonanie przez bank tak dużego pomyłkowego transferu pokazuje, że kontrola w nim nie działa, co jest żenujące - powiedział Dieter Hein, analityk Fairesearch. - Tego typu incydent pokazuje, że problemy banku są tak duże, że nie da się ich naprawić natychmiast. Cryan zawiódł - dodał.


Hein zwrócił uwagę, że Kim Hammonds, dyrektor operacyjna banku, która także została zwolniona, mówiła o Deutsche Banku, że to "najbardziej dysfunkcjonalna spółka", w której pracowała.


pb.pl. CNN, Bloomberg