Świadek ws. Amber Gold: stołeczna ABW nie miała wiedzy nt. współpracy M. Tuska z OLT Express

Polska
Świadek ws. Amber Gold: stołeczna ABW nie miała wiedzy nt. współpracy M. Tuska z OLT Express
Polsat News

- Delegatura stołeczna Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie uzyskała w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych wiedzy na temat współpracy Michała Tuska z OLT Express - mówił przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold zastępca naczelnika jednego z wydziałów stołecznej delegatury ABW.

Na wstępie przesłuchania świadek zeznał, że z pierwszymi informacjami na temat sprawy Amber Gold zetknął się w I kwartale 2012 r. - Wydaje mi się, że był to marzec - doprecyzował.

 

Jak tłumaczył były to informacje uzyskane w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych dotyczących pojawienia się na rynku spółki lotniczej OLT, której właścicielem był Amber Gold.

 

Dopytywany przez wiceprzewodniczącego komisji Tomasza Rzymkowskiego z Kukiz'15 świadek poinformował, że były to informacje dotyczące faktu, że na rynku lotniczym planuje rozpocząć działalność OLT Express, która "według przedstawicieli branży lotniczej miała być nieekonomicznie uzasadniona". - Czyli miały się pojawić ceny dumpingowe i ta działalność może nie przetrwać - mówił funkcjonariusz.

 

W związku z pozyskaniem tych informacji świadek - jak zeznał - wydał funkcjonariuszce prowadzącej sprawę polecenie gromadzenie informacji "w ramach podstawowej formy dokumentowania czynności".

 

- Czy przyjęta forma pozwalała na prowadzenie ofensywnych metod pracy operacyjnej, na podstawie przyjętego planu czynności, z wykorzystaniem wszystkich możliwych technik operacyjnych? - pytał Rzymkowski.

 

- Na tym etapie nie mieliśmy wiedzy, aby można było takie ofensywne czynności wdrożyć - odparł świadek.

 

"Informacje były zdobywane po wszczęciu podstawowej formy dokumentowania"

 

Odnosząc się do tych zeznań przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) zwróciła uwagę, że z zeznań świadka wynika, iż Agencja wiedziała, iż na rynek wejdzie firma, która nie będzie miała za zadanie prowadzenia działalności gospodarczej, że będzie miała albo prać pieniądze, albo celem będzie doprowadzenie do upadłości tej firmy.

 

- Sygnalne informacje pojawiały się w trakcie weryfikacji uzyskanej wcześniej wiedzy przez funkcjonariusza ABW - zaznaczył świadek.

 

W toku kolejnych pytań funkcjonariusz przyznał, że stołeczna delegatura uzyskała informacje, że szef Amber Gold Marcin P. jest w zainteresowaniu policji. "To wynikało z dokonywanych sprawdzeń" - mówił świadek. Dopytywany wskazał, że Agencja prawdopodobnie sprawdzała też dokumenty dotyczące wniosku o koncesję na przewozy lotnicze w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego oraz, że miała wiedzę, że Amber Gold nie składa sprawozdań finansowych w urzędzie skarbowym.

 

- Wszystko to jest mało, aby wszcząć sprawę operacyjną? - pytała Wassermann. - Ale te informacje były zdobywane dopiero po wszczęciu tej podstawowej formy dokumentowania - odpowiedział świadek.

 

- To proszę mi powiedzieć, kiedy została wszczęta sprawa operacyjna? - pytała szefowa komisji. - My nie prowadziliśmy sprawy operacyjnej - przyznał świadek.

 

Nie pamiętał czy był to naczelnik wydziału czy dyrektor delegatury

 

Jak tłumaczył po uzyskaniu informacji o złożeniu 15 maja 2012 r. zawiadomienia przez BGŻ o możliwości popełnienia przestępstwa przez Amber Gold materiały dotyczące sprawy zgodnie z procedurą zostały przekazane do delegatury ABW w Gdańsku. - Po przesłaniu materiałów do Gdańska delegatura stołeczna wspierała prowadzone śledztwo wyłącznie w tym zakresie, w którym mieliśmy powierzone zgodnie z regulaminem organizacyjnym - mówił.

 

Dopytywany kto wydał polecenie, że materiały trafią do Gdańska, a stołeczna delegatura będzie prowadzić działania wspierające dla gdańskiej ABW świadek stwierdził, że taką informacje uzyskał od swoich przełożonych. Nie pamiętał jednak czy był to naczelnik wydziału czy dyrektor delegatury.

 

Wassermann pytała więc kto w delegaturze stołecznej podjął decyzję, że po przesłaniu materiałów do Gdańska "państwo żeście dalej otwierali kolejne podstawowe procedury w stosunku do różnych innych podmiotów związanych z Amber Gold skoro mieliście być tylko wsparciem".

 

Świadek nie potrafił jednak konkretnie odpowiedzieć na to pytanie. - Funkcjonariusz składa raport, a naczelnik zatwierdza - mówił.

 

"Takie czynności podejmowaliśmy" 

 

Wassermann (PiS) pytała, czy wątek lotniczy w ramach działań operacyjnych ABW był zlecony delegaturze stołecznej agencji. - Delegatura stołeczna realizowała zadania związane między innymi z infrastrukturą lotniczą - powiedział funkcjonariusz.

 

Dopytywany, czy wydział operacyjny otrzymał zadanie wszczęcia działań operacyjnych w stosunku do tzw. wątku lotniczego w sprawie Amber Gold świadek odparł: "Nie, takich poleceń nie dostaliśmy".

 

- Jeżeli pojawiały się zadania związane ze spółką OLT, która przechodziła w ramach śledztwa w sprawie Amber Gold i wymagało to zaangażowania delegatury stołecznej, to takie czynności na terenie miasta stołecznego Warszawy podejmowaliśmy - wyjaśnił funkcjonariusz. Jego zdaniem współpraca z delegaturą w Gdańsku była dobra.

 

Wiedzę tę uzyskał "w połowie roku z przekazów medialnych"

 

Wiceprzewodniczący komisji Tomasz Rzymkowski z Kukiz'15 pytał, na jakim etapie prowadzenia czynności operacyjnych on lub inni funkcjonariusze stołecznej delegatury ABW uzyskali informację o tym, że ze spółką OLT Express od marca 2012 r. współpracował syn ówczesnego premiera Michał Tusk.

 

- Moim zdaniem, w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych nie uzyskaliśmy takiej wiedzy - powiedział świadek. Dodał, że wiedzę tę uzyskał - o ile sobie przypomina - w połowie roku z przekazów medialnych. - Z poziomu pracy operacyjnej nie posiadaliśmy takich informacji - zaznaczył. Tym samym, jak mówił, wiedza taka nie była przekazywana do szefa ABW, o co był pytany.

 

Rzymkowski pytał, czy ówczesny szef ABW generał Krzysztof Bondaryk w marcu 2012 r. polecił szefowi delegatury stołecznej, a za jego pośrednictwem świadkowi, podjęcie ustaleń dotyczących spółki OLT Express ze względu na współpracę z nią Michała Tuska. - Nic mi nie wiadomo na temat tego typu poleceń - zapewnił świadek.

 

"Warszawa wskazuje na Gdańsk, a Gdańsk na Warszawę"

 

- Dlaczego delegatura stołeczna nie prowadziła intensywnych czynności operacyjno-rozpoznawczych, które pozwalałyby na zebranie materiału dowodowego i przekazanie choćby tych informacji do delegatury gdańskiej, która przekazałaby te materiały prokuraturze? - pytał, w kontekście OLT Express, wiceszef komisji śledczej Jarosław Krajewski (PiS).

 

- Bo Gdańsk prowadził śledztwo w tym zakresie - odpowiedział świadek.

 

- Czyli pan nie widział sensu prowadzenia intensywnych czynności operacyjno-rozpoznawczych, ponieważ sprawą zajmował się Gdańsk, tak? - dopytywał polityk PiS. - Intensywne czynności w tym zakresie nie były prowadzone, z uwagi na prowadzone śledztwo przez Gdańsk - przyznał funkcjonariusz.

 

- Czyli Warszawa wskazuje na Gdańsk, a Gdańsk na Warszawę, a wszystko dzieje się w ramach jednej instytucji - ABW - podsumował Krajewski, nawiązując do wcześniejszych zeznań m.in. gdańskich funkcjonariuszy ABW, którzy zeznawali przed komisją, że wątkiem lotniczym zajmowała się delegatura stołeczna.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze