Na początku stycznia na jednym z przystanków tramwajowych we Wrocławiu trzech pijanych mężczyzn zaatakowało studenta z Indii. Mieli m.in. grozić, że zrzucą go do tunelu pod Placem Dominikańskim. W obronie cudzoziemca stanął mieszkaniec Wrocławia, który został pobity. 

 

Prezydent Wrocławia w wydanym wówczas oświadczeniu podkreślił, że mocno potępia ten akt agresji. Rafał Dutkiewicz wyraził jednocześnie szacunek dla Polaka, Tomasza Pikusia, który bronił studenta z Indii. "Brawo za odwagę!" - napisał.

 

"Zwiedzi stolicę z przewodnikiem, miło spędzi czas w dyskotece"

 

Dwa miesiące po tym zdarzeniu honorowy konsul Indii zaprosił Pikusia na spotkanie. Polak dowiedział się na nim, że Hindusi chcą mu wynagrodzić bohaterską postawę wobec obywatela ich kraju.

 

"P. Tomasz Pikuś - dzielny, młody Polak, który stanął w obronie napadniętego studenta z Indii poleci na 7 dni do Delhi" - poinformował na Facebooku Kartikey Johri, konsul honorowy Indii.

 

"Polski Ambasador w Indiach Adam Burakowski zaoferował naszemu bohaterowi m.in. że zwiedzi stolicę Indii z przewodnikiem, miło spędzi czas w dyskotece, porówna smak pieczywa w polskiej piekarni. Już na lotnisku nasz gość zostanie powitany przez przedstawicieli polskiej ambasady w Delhi. Wspaniałego pobytu!" (pisownia oryginalna - red.) - dodał Johri.

 

 

Usłyszeli zarzuty

 

Sprawcy styczniowego ataku zostali szybko zatrzymani przez policję. Po wytrzeźwieniu zostali przesłuchani i przekazani prokuraturze.

 

Jednemu z mężczyzn śledczy przedstawili zarzut naruszenia nietykalności cielesnej studenta z Indii oraz zarzut jego znieważenia ze względu na przynależność narodowościową i rasową. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

 

Dwóm kolejnym podejrzanym prokurator przedstawił zarzuty pobicia Polaka, który stanął w obronie studenta z Indii. Im grozi do trzech lat więzienia.

 

polsatnews.pl