Dariusz S., Marcin B. i Robert S. usłyszeli zarzuty zabójstwa byłego premiera Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz. Dwaj podejrzani przyznali się do winy. Jeden z nich odmówił składania wyjaśnień.

 

"Gang karateków"

 

Podejrzani znali się z sekcji karate AZS, działającej przy dawnej Wyższej Szkole Inżynierskiej w Radomiu. Od czerwca 1993 roku do grudnia 1994 roku działali w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, nazwanej przez media "gangiem karateków" i powiązanej z mafią pruszkowską. 

 

Gang dokonał kilkudziesięciu wyjątkowo brutalnych napadów rabunkowych w całej Polsce. Po rozbiciu grupy jej członkowie zostali skazani na długoletnie wyroki więzienia.

 

Podejrzany Dariusz S. został doprowadzony do prokuratury z aresztu śledczego, w którym przebywa w związku z innym postępowaniem, a Robert S. – z zakładu karnego, gdzie również przebywał w związku z inną sprawą. Trzeci podejrzany, Marcin B. został zatrzymany przez CBŚP na polecenie prokuratora w miniony poniedziałek.

 

Wszyscy trzej usłyszeli zarzuty dokonania zabójstwa i rozboju. Zarzucane im przestępstwa zagrożone są karą co najmniej 8 lat pozbawienia wolności.

 

"Motyw rabunkowy"

 

- W chwili obecnej nie wykluczamy żadnego motywu. Badamy różne wersje - oświadczył szef prokuratury okręgowej w Krakowie Rafał Babiński.

 

Wskazał, że "oczywiście na pierwszy plan może się wysuwać motyw rabunkowy". - Natomiast każda w tym momencie wersja jest przez nas jeszcze badana i weryfikowana - zaznaczył prokurator.

 

Podkreślił, że jest to "zbyt wczesny" etap postępowania, żeby mówić o "finalnym określeniu motywacji".

 

Decyzja ws. aresztu odroczona

 

Krakowski sąd, do którego w środę trafiły wnioski prokuratury o zastosowanie aresztu tymczasowego wobec dwóch podejrzanych o zabójstwo, odroczył wydanie postanowienia do czwartku - poinformowała Grażyna Rokita z biura prasowego sądu.

 

Sąd rozpoznał w środę wnioski prokuratury i odroczył wydanie postanowienia w tej sprawie do czwartku.

 

Wnioski o zastosowanie aresztu tymczasowego dotyczyły dwóch podejrzanych ws. zabójstwa Jaroszewiczów: Marcina B. oraz Roberta S. Ich złożenie zapowiadał w środę minister sprawiedliwości - prokurator generalny Zbigniew Ziobro podczas briefingu prasowego w Krakowie, poświęconego ustaleniom prokuratury na temat zabójstwa sprzed 26 lat w Aninie.

 

Pętla na szyi i strzał w głowę

 

Jaroszewiczów zamordowano w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w ich willi w warszawskim Aninie. Byłemu premierowi bandyci zacisnęli na szyi rzemienną pętlę. Przedtem go maltretowali. Jego żona, Alicja Solska-Jaroszewicz, zginęła od strzału w głowę z bliskiej odległości ze sztucera męża.

 

Pierwotnie w sprawie w kwietniu 1994 r. zatrzymano cztery osoby - Krzysztofa R. "Faszysta", Wacława K. "Niuniek", Henryka S. "Sztywny" i Jana K. "Krzaczek". Wówczas zatrzymani od początku twierdzili, że są niewinni, a prokuratura bezzasadnie przypisuje im zabójstwo Jaroszewiczów. W 1998 r. ówczesny Sąd Wojewódzki w Warszawie uniewinnił całą czwórkę z braku dowodów - wnosiła o to nie tylko obrona podsądnych, ale też oskarżyciel. W 2000 r. wyrok uniewinniający utrzymał Sąd Apelacyjny w Warszawie.

 

W połowie zeszłego roku do badania zabójstwa Jaroszewiczów powróciła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Wszczęcie śledztwa było możliwe po przekazaniu do prokuratury materiałów dotyczących ujawnienia w mediach uznawanych za zagubione śladów kryminalistycznych ze sprawy dotyczącej tej zbrodni. Jak poinformowano w środę zarzuty postawione w sprawie są efektem współpracy prokuratur w Krakowie, Warszawa-Praga oraz policji.

 

 

polsatnews.pl, PAP