Oszust zadzwonił do 86-latki i podając się za policjanta próbował ją przekonać, że jej pieniądze są "zagrożone". Kobieta poinformowała jednak o dziwnym telefonie policję.

 

Seniorka zastawiła pułapkę

 

Funkcjonariusze ostrzegli staruszkę, że jest to próba wyłudzenia pieniędzy. Zaproponowali również, aby seniorka pomogła im schwytać oszusta.

 

86-latka chętnie przystała na propozycję współpracy i zgodnie z instrukcją utrzymywała stały telefoniczny kontakt z oszustem.

 

Aby zachować pozory poszła do banku, gdzie miała rzekomo wypłacić pieniądze.

 

Wyszła z niego po kilku minutach i oczekiwała na fałszywego policjanta. Po chwili podszedł do niej mężczyzna, który odebrał od niej kopertę i odjechał taksówką.

 

Pocięte kartki zamiast pieniędzy

 

40-letni oszust nie wiedział jednak, że w kopercie, którą odebrał od kobiety, nie ma pieniędzy. Wcześniej bowiem w operację schwytania oszusta zaangażowano pracownika banku, który zamiast prawdziwych pieniędzy włożył do koperty kartki udające banknoty.

 

Nieświadomy niczego oszust przejechał kilka przecznic. Został zatrzymany przez policję, gdy wysiadał z pojazdu z dowodami rzeczowymi w ręku.

 

40-latek próbował się wyrwać policjantom i uciec. Został obezwładniony i trafił do policyjnego aresztu.

 

Sąd nie uwierzył w historyjkę "fryzjera"

 

Zatrzymany tłumaczył się, że nie jest oszustem. Na co dzień pracuje jako fryzjer i miał jedynie odebrać kopertę. Ktoś miał zapłacić mu za "przysługę" kilkaset złotych.

 

Sąd uznał mimo tych wyjaśnień, że mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Za oszustwo grozi mu do 8 lat więzienia.

 

polsatnews.pl