Prokuratura bada sprawę Ukrainki po wylewie, którą szef wywiózł z zakładu pracy

Polska

Prokuratura sprawdza m.in., w jakim stopniu mężczyzna naraził 43-letnią Oksanę na utratę życia i zdrowia. Bada też, na jakich zasadach obywatelka Ukrainy pracowała przy pakowaniu warzyw w firmie pod Środą Wielkopolską. Gdy dostała wylewu właściciel zakładu wywiózł ja poza firmę i zgłosił policji, że znalazł pijaną kobietę.

- Zabezpieczyliśmy monitoring z przedsiębiorstwa, w którym miała pracować obywatelka Ukrainy, zwróciliśmy się o dokumentację medyczną do szpitala, w którym obecnie przebywa i planujemy powołanie biegłego z zakresu medycyny sądowej, żeby określił, w jakim zakresie doszło do narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Może za to grozić do 3 lat więzienia - powiedział Polsat News prok. Grzegorz Gucze z Prokuratury Rejonowej w Środzie Wielkopolskiej.

 

Dodał, że w zależności od opinii biegłego prokuratura będzie planować dalsze czynności. 

 

Zakład produkcji warzyw, w którym pracowała Ukrainka kontroluje też Powiatowa Inspekcja Pracy. Inspektorzy sprawdzają dokumentację firmy i zasady, na jakich zatrudniała pracowników. Wiadomo, że 43-letnia Oksana pracowała w Polsce na czarno.

 

Za nielegalne zatrudnienie pracownika właściciel firmy może zostać ukarany mandatem lub grzywną. 

 

Będą pieniądze na leczenie i rehabilitację

 

Oksana przebywa obecnie w szpitalu w Poznaniu. Jej stan jest ciężki. kobieta nadal nie mówi i nie może samodzielnie jeść. Czeka ją długa rehabilitacja.

 

Właściciel firmy zobowiązał się, że pokryje koszty leczenia i rehabilitacji. Pieniądze na ten sam cel przekaże też starosta i burmistrz Środy Wielkopolskiej.

 

Właściciel firmy, który nie chce rozmawiać z mediami, występował w spotach reklamowych sieci marketów Lidl, której przedsiębiorstwo spod Środy Wielkopolskiej dostarczało owoce i warzywa.

 

Gdy sprawa stała się głośna sieć zawiesiła współpracę z firmą a z internetu usunęła spoty reklamowe z jego udziałem.

 

Firma ma 100 mln zł przychodu

 

Mężczyzna współpracował z Lidlem od 2003 roku. Firmę przejął po rodzicach. 

 

- Uczyłem się jeszcze w technikum rolniczym, miałem 19 lat gdy w zasadzie musiałem zacząć prowadzić rodzinne gospodarstwo. Ojciec dość wcześnie zachorował, więc naturalną koleją rzeczy zaraz po szkole przejąłem gospodarstwo - mówił w styczniu w wywiadzie dla portalu sadyogrody.pl.

 

Jak informuje Business Insider, jego firma - ze średniej wielkości gospodarstwa rolnego z obrotem ok. 200 tys. zł rocznie - rozrosła się do przedsiębiorstwa, zatrudniającego 50 osób, z przychodem sięgającym 100 mln zł rocznie.

 

polsatnews.pl, sadyogrody.pl, Business Insider

paw/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze