Pierwszy w Polsce cywilny symulator tonącego helikoptera. Szkolić się na nim mogą m.in. pracownicy platform wiertniczych

Technologie
Pierwszy w Polsce cywilny symulator tonącego helikoptera. Szkolić się na nim mogą m.in. pracownicy platform wiertniczych
PAP/Marcin Bielecki

Działa pierwszy w Polsce cywilny symulator tonącego helikoptera. Szkolić się na nim mogą np. pracownicy platform wiertniczych, którzy do pracy latają śmigłowcami. Do tej pory symulatory tego typu dostępne były w wojsku. Cywilne urządzenie jest w Szczecinie.

- To pierwszy taki w Polsce symulator cywilny. Dokładnie taki sam posiada Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego w Gdyni - powiedział we wtorek Artur Ambrożewicz z Vulcan Training Center. Dodał, że do tej pory, aby odbyć kursy cywilne na tego rodzaju symulatorze, trzeba było jeździć np. do Amsterdamu czy Aberdeen.

 

Szkolenia przeznaczone są przede wszystkim dla osób pracujących w branży offshore, czyli m.in. w przemyśle wydobywczym ropy naftowej czy przy budowie i obsłudze morskich elektrowni wiatrowych. Ich pracownicy najczęściej docierają na miejsce pracy śmigłowcami; szkolenie, jak m.in. wydobyć się z takiej maszyny po wypadku muszą przejść co 4 lata.

 

Zanurza się pod wodą i obraca tak, jak robi to helikopter

 

Do ćwiczenia wydostawania się z tonącej maszyny wykorzystywany jest symulator METS5, który odtwarza awaryjne wodowanie śmigłowca. - Dzięki niemu możemy uczyć ludzi, jak wydostać się z helikoptera podczas jego naturalnego obrotu pod wodą. Helikopter jest tak skonstruowany, że ma rotor wysoko, a więc wysoko jest środek ciężkości, wobec czego może się obrócić przy bardzo niewielkim zafalowaniu - wyjaśnił Ambrożewicz. Dodał, że symulator dokładnie oddaje rzeczywistość w tonącym śmigłowcu.

 

- Takie same są pasy bezpieczeństwa, a do wybicia okien potrzebna jest taka sama siła, jak w prawdziwym helikopterze. Chodzi o to, żeby podczas awaryjnego lądowania nie było żadnych niespodzianek. Symulator zanurza się pod wodą, obraca się, tak, jak robi to helikopter, czyli przez ok. 4-5 sekund. To wystarczy, żeby ludzki błędnik stracił świadomość tego, co się dzieje z organizmem - powiedział Ambrożewicz. Wyjaśnił, że w takiej sytuacji nie można polegać na instynkcie.

 

"Instynktownie chcemy najpierw odpiąć pas bezpieczeństwa"

 

- Uczymy tutaj przede wszystkim postępowania zgodnie z wszelkimi procedurami, zasadami, a oduczamy naturalnych zachowań instynktownych. Instynktownie chcemy zazwyczaj najpierw odpiąć pas bezpieczeństwa. A my uczymy, że to jest ostatni element przed wydostaniem się z helikoptera - powiedział instruktor. Jak zaznaczył, wszelkie opisy nie oddają jednak odczuć ani reakcji, które pojawiają się w symulatorze.

 

Według Ambrożewicza, zapotrzebowanie na tego typu szkolenia cały czas rośnie, bo coraz więcej osób pracuje w przemyśle offshore, a Polacy są na świecie cenieni jako specjaliści tej branży.

 

Jak informują instruktorzy, szkolenia na symulatorze są dostępne także dla osób prywatnych.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze