Senat zakończył burzliwą debatę nad ustawą o Sądzie Najwyższym

Polska

Senatorowie omawiali tę ustawę przez kilkanaście godzin od środowego wieczoru. Głosowanie - jak poinformowano - odbędzie się w bloku głosowań. Podczas debaty sprzeciw senatorów PO wzbudziło m.in. przegłosowanie przez większość senacką wniosku o przejście do debaty indywidualnej, zanim zakończyło się wysłuchanie obecnego w Senacie prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego, Stanisława Zabłockiego.

Dyskusja w Senacie nad tą ustawą rozpoczęła się w środę wieczorem.

 

- Ustawa jest sprzeczna z konstytucją - podkreślał podczas debaty wicemarszałek Bogdan Borusewicz (PO). Za "niezmiernie szkodliwy" uznał precedens polegający na tym, że - jak mówił - większość senacka zabroniła zadawania pytań do obecnego w Senacie prezesa Izby Karnej SN Stanisława Zabłockiego. - Czy boicie się naszych pytań, czy odpowiedzi sędziego? - pytał senatorów PiS. - Będziemy protestować i będziemy pamiętać - mówił.

 

- Nawet kibole nie godzą się na to, by mecz się kończył, gdy ich drużyna prowadzi - oświadczył Jan Rulewski (PO), nawiązując do słów Borusewicza. - Stosuje się taktykę, w której kat nie pyta o zdanie skazanego - ocenił procedowanie Senatu nad ustawą.

 

PiS: jest jeszcze prezydent i Trybunał Konstytucyjny

 

W odpowiedzi Michał Seweryński (PiS) wskazał, że "jest jeszcze poza nami prezydent i Trybunał Konstytucyjny". - Zarzucany brak konstytucyjności przepisów może być jeszcze zbadany na dalszych etapach postępowania legislacyjnego - powiedział.

 

Ocenił, że niektóre wypowiedzi senatorów "są daleko posunięte". - Ale to, co pozwala mi spokojnie myśleć o przyszłości, to jest przekonanie, iż praktyka weryfikuje poprawność wszystkich ustaw, które przyjmuje każdy ustawodawca. Jeżeli te zamierzenia, które miał on na celu, nie spełnią się, to oczywiście ustawodawca stanie przed koniecznością zmiany - zaznaczył.

 

Seweryński dodał, że jest przekonany, iż "to nie są ostatnie kroki w celu naprawy wymiaru sprawiedliwości, której domagają się obywatele". - Będą jeszcze inne ustawy (...) na które czekamy, jak właśnie te proceduralne, które będą mogły częściowo złagodzić wielką bolączkę przedłużających się postępowań - wskazał Seweryński.

 

- Funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości nikogo nie zadowala i sugerowanie nam niecnych intencji jest nie na miejscu - mówił Aleksander Bobko (PiS). On także zaznaczył, że wątpliwości odnoszące się do ustawy będą być może rozstrzygane przez TK. - Wierzę, że niezależnie od tego, jak zagłosuje Senat (...), procedura się nie kończy, być może są możliwe różne scenariusze, bo przecież TK funkcjonuje w sposób normalny - powiedział.

 

Piotr Wach (PO) złożył poprawkę do artykułu przewidującego, że sędzia SN ma przechodzić w stan spoczynku w wieku 65 lat - chyba, że zwróci się do prezydenta o dalsze pełnienie urzędu, a prezydent wyrazi na to zgodę. Według poprawki sędzia miałby przechodzić w stan spoczynku po ukończeniu 70 lat, a po zgodzie prezydenta mógłby pełnić urząd maksymalnie do 76. roku życia.

 

Wniosek nad przejściem do debaty

 

Przed godz. 13:00. w czwartek Senat przegłosował wniosek PiS o przejście do debaty indywidualnej w sprawie Sądu Najwyższego. Bogdan Klich (PO) był temu przeciwny. Opowiedział się za dokończeniem wysłuchania sędziego Sądu Najwyższego Stanisława Zabłockiego i innych gości, w tym RPO Adama Bodnara. - W przeciwnym razie oznaczałoby to kneblowanie ust - dodał.

 

- Panie marszałku, poddawanie wniosku (o przejście do debaty indywidualnej - red.) w tej konkretnej sprawie, która dotyczy wszystkich Polaków, byłoby rzeczą nie na miejscu – mówił Bogdan Klich. Senatorowie PO domagali się dokończenia wysłuchania sędziego Sądu Najwyższego i Rzecznika Praw Obywatelskich.

 

- Czy pan apeluje do mnie czy pan zgłasza wniosek przeciwny? Jeśli to apel, to ten apel odrzucam – odpowiedział Karczewski – (…) Być może gdyby się zgłosił pan Rzecznik Praw Obywatelskich...

 

- Zgłosiłem się – powiedział Adam Bodnar.

 

- No dobrze, zgłosił się pan, ale jest wniosek formalny – odpowiedział marszałek Karczewski. Dodał, że wniosek musi być przegłosowany. Na mównicę wszedł Bogdan Klich, który nie opuszczał jej podczas głosowania.

 

- Nie udzieliłem panu głosu - powiedział Karczewski.

 

- Uzgodniliśmy na Konwencie, że będziemy procedować według porządku obrad, to jest zasadnicza sprawa polityczna. Chcecie zakneblować nam usta, to skandal niewyobrażalny w tej izbie - mówił Klich. Marszałek Stanisław Karczewski wyłączył mu mikrofon i przywołał do porządku. Zagroził mu też wykluczeniem z obrad.

 

- Czy pan się bawi w posła Szczerbę? - spytał Karczewski.

 

Za wnioskiem padło 53 głosów, przeciw 21, a 4 wstrzymało się.

 

Marszałek spytał, czy ktoś chce zabrać głos. Senatorowie PO odmawiali, tłumacząc, że nie mogą wejść na mównicę. Ogłoszono krótką przerwę.

 

Bodnar: ta debata ma znaczenie dla przeciętnego obywatela

 

Po przerwie, przed godz. 14.00 Senat wznowił dyskusję indywidualną ws. nowej ustawy autorstwa prezydenta Andrzeja Dudy. O głos poprosił RPO.

 

- Ta debata ma znaczenie dla przeciętnego obywatela Polski, bo rolą sądów w demokratycznym państwie prawa jest pomoc obywatelowi w jego starciu z machiną państwa - oświadczył. - Jedynie wolne sądy są gwarancją obrony praw i wolności obywatelskich, wolnych wyborów i wolnej Polski - dodał.

 

Bodnar mówił, że uprawnienia organów państwa, np. prokuratury czy służb specjalnych, wciąż się zwiększają. - Państwo staje się bardzo silne wobec obywatela; jedyną tarczą powinny być dla niego sądy - dodał. - Ale by tak się stało, sądy muszą być niezależne od organów państwa i nie obawiać się pomruków władzy - podkreślił RPO.

 

Reformę sądownictwa uznał za konieczną, ale podkreślił, że nie powinna się zaczynać od "niszczenia dorobku SN".

 

Ocenił, że zapisane w ustawie skrócenie wieku sędziów SN z 70 do 65 lat jest co do zasady dopuszczalne, ale na przyszłość - nie w odniesieniu do obecnych sędziów. Dodał, że ten zapis stawia 40 proc. sędziów SN w sytuacji, że muszą złożyć wnioski do prezydenta o przedłużenie możliwości orzekania, jeśli chcą pozostać w SN. Zdaniem RPO, nie powinno tak być.

 

"Ustawą zwykłą nie można skracać kadencji konstytucyjnych organów władzy"

 

Kwestionował też dopuszczane przez ustawę skrócenie kadencji I prezes SN Małgorzaty Gersdorf (skończyła 65 lat). - Ustawą zwykłą nie można skracać kadencji konstytucyjnych organów władzy - oświadczył. - Niezależność I prezes polega na tym, że nie powinna być stawiana w sytuacji proszenia o coś kogokolwiek, nawet "strażnika konstytucji", którym jest prezydent RP - powiedział.

 

Bodnar ocenił, że instytucja skargi nadzwyczajnej co do zasady i jej motywacji jest sensowna - np. gdy w danej sprawie nie przysługiwała skarga kasacyjna do SN. Dodał, że nowa instytucja budzi zaś ryzyko z punktu widzenia "stabilności systemu prawnego", bo skargi będzie można składać wobec wyroków sprzed 20 lat.

 

RPO przypomniał, że MS przyznało, iż może mieć problemy z obsługą wniosków o skargi nadzwyczajne, gdyby było ich bardzo dużo. Podkreślił, że na nowy rok RPO nie dostał funduszy na obsługę tych skarg. Oświadczył, że gdyby ustawa o SN weszła w życie, dopuszcza wystąpienie o dodatkowe środki, bo inaczej Biuro RPO może nie być zdolne do ich obsługi.

 

- Można mieć wątpliwość, czy nowa Izba Dyscyplinarna nie będzie sądem odrębnym od SN, z uwagi na swą autonomię i wyższe o 40 proc. wynagrodzenia dla jej sędziów - dodał RPO. Krytykował też zapis, że postępowania dyscyplinarne wobec sędziów będzie mógł prowadzić prokurator. - Niech on prowadzi postępowania karne - powiedział, nazywając te zapisy "wyłomem co do zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej".

 

Zapis: wszyscy polscy sędziowie muszą mieć obywatelstwo Polski

 

RPO podważał również zapis ustawy, że wszyscy polscy sędziowie muszą mieć wyłącznie obywatelstwo Polski - pod rygorem odejścia z zawodu, albo rezygnacji z obcego obywatelstwa. - To krzywdzący zapis dla tych, którzy mają skomplikowane losy rodzinne - dodał.

 

Przypomniał, że nowa Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma badać m.in. ważność wyborów czy sprawy koncesji RTV. Zaznaczył, że minister sprawiedliwości będzie mógł delegować do SN sędziów, pod warunkiem ich 10 lat stażu. - Może to objąć także sędziów sądu rejonowego - ocenił, podkreślając że do 30 proc. składu SN mogą stanowić sędziowie delegowani.

 

Bodnar podkreślił, że negatywne opinie o ustawie wydały m.in. Komisja Wenecka, OBWE oraz inne gremia prawnicze z Polski i z zagranicy. - Z żalem podkreślam, że te głosy pozostają bez odzewu - podsumował.

 

PAP, polsatnews.pl

mta/nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze