Do strzelaniny w Wiszni Małej, w której zginął policjant i jeden z napastników, doszło w nocy z soboty na niedzielę. Od tego czasu pojawiają się różne wersje tego zdarzenia. Według szefa KGP, "nie było jakichś poważnych błędów w planowaniu i przygotowaniu" akcji

 

W czwartek w Sejmie wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński, odpowiadając na pytania posłów powiedział, że akcja w Wiszni Małej jest "bardzo dokładnie badana" nie tylko przez prokuraturę, ale także przez specjalny zespół powołany w KGP; w jego skład wchodzą m.in. szefowie biur: kryminalnego i operacji antyterrorystycznych

 

Kolejne wątpliwości

 

Tymczasem - według Onetu - pojawiają się kolejne wątpliwości, czy akcja była odpowiednio przygotowana, m.in. pod kątem zabezpieczenia medycznego. Są różne wersje ws. tego, kiedy na miejsce przyjechała pierwsza karetka pogotowia - po 15 minutach od wezwania czy później a przede wszystkim, dlaczego nie było karetki od początku akcji.

 

Antyterroryści mają też pretensje, że ich dowódca nie zgodził się zabrać na akcję specjalnie tresowanego psa bojowego. Jak ustalił reporter Polsat News, argumentem miałyby być wysokie koszty udziału psa w takiej operacji.

 

"Policjant kryminalny, który został ranny w akcji, stał w szyku bojowym razem z pozostałymi antyterrorystami, co również uznano za błąd.

 

- W szyku powinni znajdować się tylko i wyłącznie antyterroryści, którzy mają wypracowane mechanizmy działania. Każda inna osoba, tylko przeszkadza w akcji" - informuje Onet.

 

Onet, polsatnews.pl