Na demonstrację antyislamskiej Pegidy w Dreźnie przed dwoma laty jeden z protestujących przyniósł miniaturkę szubienicy. Jak głosił umieszczony na niej napis, była zarezerwowana dla kanclerz Angeli Merkel i szefa niemieckiej dyplomacji Sigmara Gabriela. Prokuratura w Dreźnie zakończyła dochodzenie nie stawiając nikomu zarzutów.


Teraz sprawa ma kolejną odsłonę. Miniaturowe szubienice zaczął produkować jeden z mieszkańców gminy Niederdorf koło Chemnitz. One także mają być "zarezerwowane" dla Merkel i Gabriela. Można je kupić w siedzibie stowarzyszenia, które określa się jako "wierne swojej małej ojczyźnie". Koszt: 15 euro.

 


"Politykom życzy się śmierci w sensie politycznym"


"Saksoński wymiar sprawiedliwości pozwala na ich sprzedaż" - pisze dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Prokuratura w Chemnitz nie dopatrzyła się naruszenia prawa, dla śledczych miniaturki to "sztuka", której "nie można brać na poważnie" - dodaje „SZ”, powołując się na czterostronicowe uzasadnienie prokuratury.


Zdaniem śledczych, nie można udowodnić, że ich autor "na poważnie" zachęca do ataku na Merkel i Gabriela i trudno zarzucić twórcy naruszenie paragrafu kodeksu karnego, ścigającego za "publiczne nawoływanie do czynów karalnych".

 

Według prokuratury, takie szubienice można interpretować też tak, że "politykom życzy się śmierci w sensie politycznym” - pisze "SZ", przytaczając argumentację prokuratury. Jej zdaniem pozostaje kwestią otwartą, czy oskarżony w ogóle aprobuje taki rodzaj przemocy, co byłoby naruszeniem innego paragrafu kodeksu karnego.


Szubienice na Śląsku pod pomnikiem Korfantego


Monachijski dziennik przypomina jednak, że nie brakuje przykładów ataków na polityków, np. tych, którzy angażują się w pomoc imigrantom. Kilka dni temu  nożownik zaatakował burmistrza Alteny w zachodnich Niemczech. W samej Saksonii wzrosła też liczba spraw dotyczących podburzania. W 2014 r. było 31 takich spraw, w 2016 już 244. "Ale jeśli nagonka wymierzona jest w konkretnych polityków, wymiar sprawiedliwości jest powściągliwy" - pisze "SZ".


Pod koniec listopada w Katowicach pod pomnikiem Korfantego narodowcy na symbolicznych szubienicach powiesili zdjęcia sześciorga europosłów PO, którzy głosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce.

 

Gdy media i opinia publiczna zareagowały na formę protestu prokuratura wszczęła śledztwo "ws. stosowania podczas demonstracji, z powodu przynależności politycznej, gróźb bezprawnych".

 

Deutsche Welle