W rozmowie z portalem internetowym poranny.pl posłanka Bożena Kamińska zapowiedziała, że mandat za wykroczenie drogowe zapłaci i przyjmie punkty karne. - Nie ma co chować się za immunitetem. Zdarza mi się przekroczyć prędkość i wtedy zawsze płacę mandaty - powiedziała portalowi posłanka Kamińska.

 

- Spieszyłam się do Suwałk na zaplanowane uroczystości, dlatego jechałam szybko. Poddałam się standardowej kontroli, nie zasłaniałam się immunitetem - powiedziała w niedzielę Kamińska.

 

W przesłanym mediom kilka godzin później oświadczeniu przeprosiła za "stworzenie potencjalnego zagrożenia na drodze". "Jestem do dyspozycji, aby ponieść konsekwencje popełnionego wykroczenia" - napisała posłanka.

 

"Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek, w ciągu sześcioletniej poselskiej służby, wykorzystała immunitet poselski w sprawach prywatnych. Moje poprzednie zdarzenie drogowe zakończone mandatem potraktowałam jak każdy obywatel, przyjmując punkty karne i płacąc mandat. Nie wyobrażam sobie, aby tym razem miało być inaczej. Nałożony mandat przyjmę i opłacę go zgodnie z taryfikatorem. Za zaistniałą sytuację przepraszam" - dodała w oświadczeniu posłanka Kamińska.

 

Jak poinformował Adam Romanowicz z zespołu prasowego podlaskiej policji, zbyt szybką jazdę jednego z kierowców zauważył w sobotnie południe patrol z wideorejestratorem. Na obwodnicy Stawisk (droga krajowa nr 61) auto jechało z prędkością 122 km/h.

 

Policjanci nie mogli od razu wystawić mandatu

 

Jak podała policja, posłanka Bożena Kamińska nie miała przy sobie ani legitymacji poselskiej, ani prawa jazdy.

 

- Nie mogłam znaleźć w torebce legitymacji poselskiej i prawa jazdy, dopiero w domu okazało się, że dokumenty te miałam w innej torebce w walizce, bo wcześniej je przekładałam - powiedziała  posłanka PO. Kamińska dodała, że policjanci raczej wiedzieli, kim jest. Pokazała im m.in. sejmową kartę do głosowania.

 

Romanowicz dodał, że z powodu braku tego drugiego dokumentu policjanci nie mogli od razu wystawić mandatu. - Policjanci poinformowali zatrzymaną do kontroli osobę, że będą sporządzali dokumentację w celu wyjaśnienia tej sprawy - powiedział. Wyjaśnił, że w sytuacji, gdy kierowca nie ma przy sobie prawa jazdy, policjanci mają obowiązek sprawdzić, czy np. nie jest ono zatrzymane.

 

Za takie przekroczenie prędkości poza terenem zabudowanym grozi 400-500 zł mandatu i 10 punktów karnych. Do tego kierowca, który nie ma przy sobie prawa jazdy, musi się liczyć z karą również i za to.

 

PAP